Adrian Miałkowski: Żałuję straconych szans

   
Autor:
Dodano: 2019/12/07 12:26    views 1896

Rozmowa z trenerem Awenty MKS Pogoń Siedlce, Adrianem Miałkowskim.

Jak pan ocenia rundę jesienną w wykonaniu Pogoni?

Pół na pół. Przed startem, po zmianie trenera odbyliśmy tylko trzy jednostki treningowe. Warto tutaj docenić odwagę prezesa, który postawił po raz pierwszy od pięciu lat na w pełni siedlecki sztab w składzie ze mną, Jerzym Matwiejczukiem oraz Markiem Miroszem. Bolączką rundy jesiennej były kopy na bramkę, które zaczęły funkcjonować dopiero w meczu z Juvenią Kraków. W trzech pierwszych meczach – z Lechią, Ogniwem i Rugby Łódź – brakowało zgrania, podjęcia właściwych decyzji oraz dobrania odpowiednich rozwiązań do boiskowej sytuacji. Brakowało rozwoju w grze całego zespołu, ale to wynik konieczności pracy nad mankamentami pojawiającymi się w kolejnych spotkaniach. Nie mogliśmy zrobić kroku do przodu, którym byłoby zespolenie formacji ataku i młyna pod względem rozwiązań taktycznych.

Do drugiej połowy rundy przystąpiliśmy po dwutygodniowej przerwie na mecze reprezentacji. Pracowaliśmy nad zgraniem zespołu, rozwiązaniami taktycznymi oraz szlifowaniu młyna, który był najmocniejszy w całej Ekstralidze. Ostatnie pięć meczów wygraliśmy z bonusem. Te mecze pokazały pełnię możliwości, a apogeum formy osiągnęliśmy w ostatniej kolejce w Krakowie. Dobrze, że jesteśmy razem z Ogniwem na drugim miejscu. Teraz musimy odpowiednio zaplanować i przepracować zimowy okres przygotowawczy. Musimy zbudować formę na pierwsze mecze rundy rewanżowej z czołówką i utrzymać ją do końca sezonu. Utrzymanie drugiej pozycji do końca sezonu będzie sukcesem, ponieważ w poprzednich latach Pogoń finiszowała na dającej brąz trzeciej lokacie. Wiadomo, że w finale wszystko może zdarzyć się, ale do niego daleka droga.

Co było największym plusem pierwszej części sezonu?

Formacja młyna, a w szczególności młyn dyktowany, najlepszy ze wszystkich drużyn Ekstraligi. Brawa należą się wszystkim zawodnikom tej formacji za pracę wykonywaną na treningach i umiejętność przełożenia jej na mecze. Gratulacje należą się również Markowi Miroszowi, który jako trener młyna wykonał dobrą robotę. No i oczywiście dla Pawła Antoszczuka, który był odpowiedzialny za sprowadzenie Isitolo Tuumotooy, który wzmocnił brakujące ogniwo, jakim była pozycja prawego filara.

Co pan uważa za największy minus?

Brak zgrania w pierwszych meczach, brak celnych kopów na bramkę. Żałuję straconych szans, możliwości zdobycia większej liczby punktów. Szczególnie bolą straty poniesione w trzech pierwszych meczach. Zgubiliśmy kilka punktów, a nie musiało do tego dojść.

Jakie Pogoń ma plany na długą przerwę między rundami?

Przede wszystkim chcemy zastosować odpowiedni plan treningowy. Podstawą jest pełne zaufanie między trenerami a zawodnikami w sens wykonywanej pracy. Nasze cele na zimę to wypracowanie wysokiej formy już na pierwsze wiosenne mecze, szybkie połączenie siedleckich zawodników z zagranicznymi, których chcemy utrzymać w zespole. Mam nadzieję, że wzmocnieniami okażą się powroty rekonwalescentów z Siedlec: Dawida Dybowskiego, Mateusza Lamenta oraz Macieja Panasiuka.

W ostatnich latach Pogoń zrobiła ogromny postęp – na każdym polu. Czy jest coś jeszcze do poprawy?

To fakt, że Pogoń zrobiła ogromny postęp w ostatnich latach, chwała za to wszystkim zawodnikom i trenerom. Przede wszystkim trzeba utrzymać się na obecnym poziomie i małymi krokami iść do przodu. Angielskie doświadczenia, obserwacje Pucharu Świata oraz wspólne treningi z reprezentacją Polski dostarczają wiele inspiracji do wprowadzania nowości do drużyny. Najwięcej poprawić można w aspekcie gry zespołowej i taktycznych rozwiązań dobieranych do meczu i sytuacji na boisku.

Po rundzie jesiennej Rugby Łódź jest liderem Ekstraligi. Czy to zespół nie do ugryzienia?

Nie ma takich zespołów. Mecz w Łodzi w pierwszej rundzie pokazał, że w rewanżu możemy wygrać. Uważam, że to my przegraliśmy, a nie Łódź wygrała. To mówi samo za siebie.

Coraz prężniej w Ekstralidze radzą sobie drużyny z drugiego szeregu. Czy więcej zespołów na wysokim poziomie to dobra informacja dla Pogoni i całej ligi?

To dobrze, że drużyny z drugiego szeregu radzą sobie coraz lepiej, ponieważ coraz mniej jest meczów tylko, w których przed rozpoczęciem spotkania znany jest zwycięzca. Jeżeli poziom idzie w góry to i cała liga zmierza w tym kierunku. Z każdym rokiem zajęcie miejsca medalowego wymaga coraz więcej wysiłku. To działa na nas mobilizująco.

Zapowiedział pan, że zimą nie należy oczekiwać rewolucji kadrowych. Czy to oznacza, że jedynymi wzmocnieniami będą rekonwalescenci?

Ostatnie mecze jesieni udowodniły, że możemy wygrać z każdym. O transfery polskie i zagraniczne w polskim rugby jest niezwykle trudno. Jeżeli wykonamy odpowiednią pracę w okresie zimowym i będziemy w dobrej formie w pierwszych meczach to obecny skład powinien nam wystarczyć. Rekonwalescenci, na których czekamy, to siedlczanie. Siedlecki zespół musi mieć siedleckich zawodników. To sprawia, że pożytkowanie miejskich dotacji jest odpowiednie. Dodatkowo miejscowi kibice dają wsparcie na trybunach zespołowi, z którym mogą identyfikować się.

 

źródło i foto: własne









Sponsorzy

Patronat medialny