Aleksander Gryckiewicz: Posiadam bogaty arsenał

   
Autor:
Dodano: 2019/12/25 14:45    views 1293

Rozmowa z Aleksandrem Gryckiewiczem, fizjoterapeutą i lekarzem sportowym, mieszkającym od prawie 30 lat w Siedlcach.

Niedawno brał pan udział w igrzyskach lekarskich. Jaka jest idea tych zawodów?

Ideą zawodów jest propagowanie zdrowego trybu życia. Igrzyska są organizowane już od kilkunastu lat. Ja dowiedziałem się o nich od kolegi po fachu. W przeszłości uprawiałem lekkoatletykę, specjalizowałem się w rzucie oszczepem. Byłem jednym z najlepszych. Ponieważ rzuty były mi bliskie wystartowałem w kuli, dysku i oszczepie. Dodatkowo rozgrywana była konkurencja rzutu ciężarkiem i również w niej wystąpiłem. Zdobyłem cztery złote medale.

Jak wyglądają igrzyska od kuchni?

To są otwarte zawody, w których rywalizacja przeprowadzana jest zarówno w sportach indywidualnych, jak i zespołowych. W mojej kategorii startował lekarz z Nowego Jorku. Sprawdzałem, czy podobna impreza istnieje na świecie, czy zawody rozgrywane w Zakopanem są wyjątkowe i zasługują na miano igrzysk. Znalazłem jedynie informację o Medic Game. Igrzyska mają wyjątkowy charakter w przypadku mojej specjalizacji. Zawsze powtarzam, że ruch zastąpi wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi ruchu.

Jak z częstotliwością rozgrywania igrzysk?

Lekarska wersja igrzysk jest rozgrywana co roku. We wrześniu rywalizowaliśmy w Zakopanem. Spodobało mi się i planuje za rok również spróbować swoich sił. Istnieje zimowa odmiana igrzysk, ale nie sprawdzałem zakresu konkurencji.

Przejdźmy do pana specjalizacji. Lekarz sportowy nie narzeka na brak pracy. Przez pana gabinet przewinęło się wiele znanych osób.

Osiedliłem się w Siedlcach w 1991 roku. Przez 16 lat pracowałem w Polskim Związku Lekkiej Atletyki. Miałem okazję pracować z Arturem Partyką, słynną sztafetą 4×400 metrów Józefa Lisowskiego, Robertem Korzeniowskim. Zawsze pracowałem dla kogoś, a teraz udało mi się zrealizować siebie w zawodach sportowych. W Siedlcach przez dłuższy czas pracowałem z Tomaszem Jaszczukiem, troszkę pomogłem w przygotowaniach Katarzyny Piekart. Można powiedzieć, że posiadam bogaty arsenał.

Co jest najważniejsze przy prowadzeniu sportowca? Profilaktyka czy reagowanie na zdarzenia?

Dobre pytanie. Ja uważam, że profilaktyka jest najważniejsza. Szczepionki przeciwko grypie są ważne jesienią, ponieważ zawodnik nie straci zimą czasu na treningi. W większości przypadków o kontuzji decyduje błąd techniczny lub nieprzygotowane podłoże, sprzęt. Niezależnie od dyscypliny właściwa technika u zawodnika sprawa, że ryzyko odniesienia kontuzji jest zdecydowanie niższe. Co ważniejsze profilaktyka czy leczenie? Wszystko trzeba rzucać na pro-fi-lak-ty-kę. Zawsze żartobliwie daję przykład, że jak weźmiemy zdrową rękę i zapakujemy ją w gips pod zgiętym kątem to po trzech tygodniach nie zegnie się. Bez kontuzji, bez złamania pojawi się problem funkcjonalny. Ruch ma dobroczynne działanie, więc trzeba go pielęgnować. Modny ostatnio stretching pomaga w utrzymaniu odpowiedniej kondycji fizycznej.

Paradoksalnie profilaktyka może być trudniejsza niż leczenie…

Dobranie odpowiedniej profilaktyki do danego zawodnika wymaga wiedzy i stałego douczania się. Dzięki możliwościom, które otworzyły się, można wiele zrobić. W trakcie mojej kariery medycznej zainteresowałem się dziedziną medycyny manualnej. W jednej z placówek liderujących na świecie w Stanach Zjednoczonych zauważyłem, że do korekcji kręgosłupa kształci się osoby, które nie są lekarzami. Raz na trzy tygodnie, profilaktycznie, stosowane są zabiegi dla zdrowych Amerykanów. Zmiany rotacyjne naciskają na nerwy i mogą doprowadzić do urazu. Leczenie kontuzji do już droga z opóźnieniem. Światowe trendy nakłaniają do tego, aby nie dopuszczać do rozwoju choroby.

Jak wyglądają pana związki z WLKS Siedlce-Nowe Iganie?
Przez lata współpracowałem z Lidią Chojecką. Zawodnicy WLKS korzystają z moich usług, ale jestem otwarty na wszystkich.

Niedługo stuknie panu 30 lat w Siedlcach. Jak to się stało, że trafił pan do tego miasta?

Na obozach kadrowych spotykałem się z trenerem Winicjuszem Nowosielskim. Kiedyś zaproponował mi przyjazd do Siedlec. Jak już pojawiłem się to krok po kroku rozszerzałem swoją działalność. W 2000 roku otrzymałem obywatelstwo polskie i teraz praktycznie jestem siedlczaninem.

 

źródło i foto: własne








Sponsorzy

Patronat medialny