Punkty zgubione w tie-breakach – wywiad z Jarosławem Plewińskim

   
Autor:
Dodano: 2020/03/30 20:30    views 951

Siatkarkom Ósemki Siedlce udało się zakończyć tegoroczne rozgrywki drugiej ligi tuż przed koronawirusowym zamieszaniem. O podsumowanie tej ponad dwudziestomeczowej kampanii poprosiliśmy w krótkiej rozmowie trenera zespołu, pana Jarosława Plewińskiego.

Siedlecka Ósemka zakończyła sezon 2 marca, wygrywając na swoim obiekcie ze Spartą Warszawa 3:2. Już przed tym meczem było wiadomo, że siedlczanki uplasują się po sezonie regularnym na miejscu piątym – które nie uprawnia do gry w kolejnej fazie rozgrywek. Miały nią być play-offy zorganizowane w formie turniejów półfinałowych i finałowych, wyłaniających dwóch nowych pierwszoligowców. Sytuacja epidemiologiczna w kraju uniemożliwiła jednak dalsze zmagania o awans. Dzień przed rozmową przeprowadzoną z trenerem Plewińskim poznaliśmy ostateczne rozstrzygnięcia na poziomie 2 ligi kobiet. PZPS zarządził, że nie będzie play-offów – a do 1 ligi awans otrzymały wszystkie drużyny, które zakończyły sezon regularny w swoich międzywojewódzkich grupach na pierwszych miejscach. W grupie II, gdzie rywalizowała Ósemka, bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej uzyskał NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki, natomiast żadna z drużyn nie spadła do trzeciej ligi.

 

Jak pan ocenia rozstrzygnięcia w tym nietypowym, skróconym sezonie bez fazy play-off? Okazało się, że zajęcie nawet drugiego miejsca w tabeli nie dałoby Ósemce w sumie nic.

– Trudno te rozstrzygnięcia ocenić, ale uważam, że nie do końca są one dobre i sprawiedliwe. Regulaminy przed sezonem uprawniały do gry o wyższą klasę rozgrywkową całą pierwszą czwórkę. Moim zdaniem, jeżeli nie ma spadków z ostatniego miejsca, to nie powinno być też awansów z pierwszego. Wojewódzkie związki siatkówki mają wytypować w najbliższym czasie zespoły, które zagrają w drugiej lidze. Konsekwencją takiej reorganizacji ligi będzie obniżenie poziomu rozgrywek. Na dobrą sprawę, sezon nie został dokończony, a składki i wpisowe dotyczą całego sezonu. Uważam, że PZPS powinien zwrócić w jakiejś części pieniądze dla klubów, które powinny jeszcze grać dalej a nie grają. Najbardziej rozsądnym rozwiązaniem, w moim odczuciu, byłoby rozpocząć kolejny sezon w identycznym zestawieniu zespołów jak ostatnio – bez awansów i spadków.

I tym sposobem, dla zespołów z pierwszych miejsc po sezonie regularnym awans stał się nieoczekiwanym prezentem.

Dla czterech z drużyn, które awansowały ze swoich grup do 1 ligi jest to bardzo dobra sytuacja i z pewnością wielka satysfakcja. Nie dość, że zaoszczędzą na kosztach delegacji  sędziowskich oraz wyjazdu na mecze turniejów półfinałowych i finałowych, to uchroniły się przed rywalizacją z dobrymi zespołami, które choć po rundzie zasadniczej zajęły niższe miejsca, to też miały aspirację awansować. Serie play-off rządzą się swoimi prawami, ale niestety nie przekonamy się o tym tej wiosny.

Choć wobec wspomnianych rozstrzygnięć, zajęcie piątego miejsca przez Ósemkę nie ma już żadnego znaczenia, to przez cały sezon siedlecka drużyna mierzyła we włączenie się do elitarnej czwórki – mającej w kolejnym etapie rozgrywek bić się o awans w fazie w play-off. Czego zabrakło pana siatkarkom do osiągnięcia tego celu?

Upraszczając, zabrakło kilku punktów. Straciliśmy je w meczach z zespołami, z którymi powinniśmy wygrać za 3 punkty, a wygrywaliśmy w pięciu setach albo przegrywaliśmy 3:2. Nikt nie był w stanie przewidzieć, że po rozegraniu wszystkich spotkań sezonu regularnego nie będzie fazy play-off, staraliśmy się o jak najlepszą pozycję w tabeli. Muszę przyznać, że mimo falowania formy, to ogólnie nasza gra nie była zła. Czasami grając słabo potrafiliśmy wygrać, a niekiedy grając dobrze przegrywaliśmy. Nie licząc zespołu z Białegostoku, który wyjątkowo nam w tym sezonie nie leżał – to z każdym z zespołów byliśmy w stanie nawiązać walkę i bić się jak równy z równym. Mimo, że mieliśmy mocny zespół, to na końcowy wynik wpływa też dużo różnych aspektów. U nas być może zabrakło trochę szczęścia i w niektórych momentach pewności siebie.

A nie sądzi pan, że to piąte miejsce jest z przebiegu całych rozgrywek najbardziej sprawiedliwym i pokazującym właściwe miejsce w szeregu? W meczach z najlepszą czwórką trudno było o punkty, ale z kolei duża strata do was szóstego zespołu w tabeli – Nike Węgrów – była również widoczna na boisku, gdzie przeciwniczki w obu spotkaniach z Ósemką nie miały nic do powiedzenia.

Nie do końca się z tym zgodzę. Jestem zdania, że zespoły które skończyły sezon wyżej, nie były aż tak zdecydowanie lepsze od nas. Z trzecią Łaskovią Łask i pierwszym NOSiR-em Nowy Dwór Mazowiecki mieliśmy bilans 1-1. Decydujące były mecze z tymi zespołami teoretycznie słabszymi, zarówno w wykonaniu naszym, jak i tych zespołów z czołówki. Nie może dochodzić do takiej sytuacji, że w dwóch meczach z trzecim od końca Chemikiem Olsztyn zdobywamy dwa punkty zamiast sześciu. Faktem jest jednak też to, że zauważalna była bardzo duża różnica w poziomach pomiędzy zespołami z góry i dołu tabeli.

Ligowe spotkanie z ostatniego sezonu, które zapadło panu w pamięć najbardziej?

Zdecydowanie domowy mecz z NOSiR-em Nowy Dwór Mazowiecki, który to wygraliśmy 3:2. W piątym secie lider rozgrywek wygrywał z nami 8:2, jednak ostatecznie my zakończyliśmy zwycięsko tę partię do 12. Jest to mecz, który będziemy pamiętać bardzo długo. Bardzo rzadko się zdarza, by najlepszy zespół w rozgrywkach mógł w taki sposób przegrać pojedynek. Ten mecz mógł się podobać kibicom i pokazał nas z najlepszej strony.

A jak pan się odniesie do komentarzy po tym meczu z obozu przeciwnika, który usprawiedliwiał się tym, iż do Siedlec przyjechał w nieoptymalnym zestawieniu, część jego szerokiej kadry pojechała na rozgrywany tego samego dnia w Łodzi sparing z ekstraklasowym ŁKS?

Pragnę przypomnieć, że tydzień później Nowy Dwór grał u siebie z Łaskovią i też przegrał 2:3, więc tam już usprawiedliwień nie było. Jeżeli chodzi o ten osłabiony skład w meczu z nami, to rezerwowa była tylko jedna przyjmująca i libero. Pozostałe dziewczyny były zawodniczkami regularnie grającymi w pierwszej dziesiątce. Sam fakt, że pod drugiej stronie siatki była Agnieszka Wołoszyn, leworęczna atakująca Sandra Świętoń, pierwsza rozgrywająca i środkowe – ostatecznie obala argument że był to drugi garnitur lidera.

Jak się pan odniesie do przegranego na kilka kolejek przed końcem sezonu pojedynku z Łaskovią w Łasku? Czy zwycięstwo wówczas z bezpośrednim przeciwnikiem w walce o play-off zmieniłaby końcową sytuację w tabeli?

Ten mecz był do wygrania. Przy stanie 12:11 dla nas w piątym secie jedna z naszych zawodniczek zaatakowała nieskutecznie,co oczywiście mogło się zdarzyć. Zrobił się remis i dalej ostatecznie przegraliśmy tę decydującą partię do 14. Nie wiem co by się stało gdybyśmy wygrali, ale ważniejszy moim zdaniem był następny mecz, na trzy kolejki przed końcem z przeciwnikiem jakim był BAS Białystok. To kluczowe spotkanie przegraliśmy u siebie 1:3. Uważam, że nie liczą się pojedyncze mecze na koniec, a skuteczna gra przez cały sezon i wykorzystanie każdej możliwości do zwycięstwa za trzy punkty. Trudno jest to nadrobić później pod koniec sezonu, kiedy są mecze z najlepszymi drużynami na ich terenie i nie każde takie spotkanie da się wówczas wygrać.

Miejmy nadzieję, że niebawem uda się w naszym kraju przezwyciężyć trudną sytuację i szybko będzie można rozpocząć przygotowania do kolejnego sezonu. Jakie słabe strony Ósemki będzie pan starał się wyeliminować przed kolejną odsłoną ligowych zmagań?

Musimy wzmocnić się na siatce. Na pewno nie satysfakcjonował blok i atak przez środek. Zdecydowanie będziemy też szukać wzmocnień na pozycjach przyjmującej i atakującej. W sytuacji gdy większość zespołu zostaje, bardzo przyda się trochę świeżej krwi na wspomnianych pozycjach.

Kiedy najlepszy zespół rozgrywek opuścił drugoligowe szeregi, wydaje się że awans do pierwszej czwórki w kolejnym sezonie powinien być dla Ósemki obowiązkiem.

Myślę, można tak do tego podejść. Powinien być to nasz obowiązek i wypadałoby już awansować. Bo ile jeszcze można rywalizować na poziomie drugiej ligi? Cały czas dążę do tego, by zagościć na wyższym poziomie kobiecej siatkówki, ale jest to dosyć skomplikowany proces, ponieważ wciąż pojawiają się jakieś niedogodności, głównie finansowe. Uważam jednak, że w kolejnym sezonie jako lepsza drużyna będziemy walczyć o najwyższe cele.

źródło: własne; foto: Maciej Sztajnert / Kamil Sulej








Sponsorzy

Patronat medialny