Mariusz Jędra: Jesteśmy za ośrodkiem

   
Autor:
Dodano: 2020/08/09 8:40    views 670

Wywiad z Mariuszem Jędrą, prezesem Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów.

Gościł pan ostatnio na memoriale Bryzka, czyli jednej z wielu imprez organizowanych przez WLKS.

Na pewno fajną sprawą jest to, że przez takie zawody wspominamy tych, którzy zrobili wiele dobrego zarówno dla klubu, jak i dla społeczności siedleckiej. Jeżeli chodzi o same zawody, to mogłyby być jeszcze lepsze, w większym gronie, ale wiem, że to również wina koronawirusa i on był przyczyną ograniczeń. Patrząc okiem prezesa myślę, że można byłoby zrobić więcej atrakcji dla publiczności, ale to nie temat na czas pandemii. Zawody zostały rozegrane tak, by pokazać przede wszystkim naszą pamięć o śp. Bryzku.

W WLKS pracuje kilku utalentowanych trenerów. Jeden z nich to legenda polskich ciężarów, czyli Marcin Dołęga.

Ja bardzo cenię Marcina Dołęgę i jego pracę. Cenię również Dawida Fertykowskiego. To są trenerzy z młodego pokolenia, którzy powinni zajmować się młodzieżą w przyszłości i tworzyć polskie podnoszenie ciężarów. Jest wielu w Polsce, którzy znają tę dyscyplinę i uprawiali ją a także wiedzą, jak przekazywać wiedzę o podnoszeniu ciężarów i wiedzą, co trzeba zrobić, żeby to się rozwijało.

Rodzina Dołęgów jest znana w świecie sportowym. Kolejna przedstawicielka tej rodziny, Martyna poszła w ślady ojca z dobrym skutkiem.

Bardzo cenię tę rodzinę, choć moje drogi rozeszły się z najstarszym z braci Dołęgów, który pokazuje swoje opozycyjne podejście jeśli chodzi do mojej osoby. Bardzo cenię Marcina, Daniela oraz obserwuję młodsze pokolenie, które zaczyna przygodę z podnoszeniem ciężarów. Martyna to młoda zawodniczka, która w przyszłości może bardzo fajnie dźwigać. Zdobywać krążki i dla Siedlec, i dla Polski.

W Siedlcach jest zapaśniczy ośrodek szkolenia. Czy jest szansa, żeby powstał podobny, ale dla sztangistów?

Rozmawiamy na ten temat. Trzeba usiąść i wszystko na chłodno przekalkulować. Należy stworzyć warunki przede wszystkim edukacyjne, bo sport sportem, ale trzeba patrzeć dwutorowo. Nie chciałbym, żeby zawodnicy po skończeniu kariery mieli jakikolwiek problem z odnalezieniem się i chcę to podkreślić. Ważne, by ośrodki były w pobliżu szkół, uczelni, aby zapewniony był dostęp do edukacji i aby nikt nie miał pretensji do polskiego związku, że trenował, zdobywał medale, a po skończeniu kariery nie może znaleźć sobie miejsca w życiu pozasportowym. Siedlce to dobre miasto na ten ośrodek. Myślę, że trzeba dać szansę młodym trenerom i przekonać zarząd do tego pomysłu.

O położeniu ośrodka decyduje geografia czy obecność trenerów?

Przede wszystkim to, że w Siedlcach są trenerzy Fertykowski i Dołęga. Mam bardzo duże zaufanie do nich i do ich pracy. Na pewno bym mógł powierzyć taki ośrodek im i klubowi. To jest ośrodek polskiego związku, a nie klubowy. Będzie działał w Siedlcach jeśli wszystko pójdzie dobrze.

Czy da się określić datę powstania tego ośrodka?

Jeszcze na to za wcześnie. Moglibyśmy to robić od września, ale nie chcę pochopnie podejmować decyzji. To są sprawy mocno uderzające w inne ośrodki, które też walczą o swój byt. Jestem za tym, by taki ośrodek powstał w Siedlcach.

Czy koronawirus mocno odbił się na funkcjonowaniu polskiego związku?

Nie, jeśli chodzi o finanse to wszystkie pieniądze, które dostaliśmy w zupełności wystarczyły na szkolenie we wszystkich grupach wiekowych i zaplanowane obozy. W tym dojazdy na mistrzostwa świata, Europy, igrzyska. Mieliśmy wszystko zaplanowane, szkolenia fajnie się układały. Pieniądze są i trzeba je rozsądnie wykorzystać i przeplanować pewne zawody i przedsięwzięcia. Poradzimy z tym sobie. Zarząd i ludzie, którzy się na tym znają zrobią to dobrze. Planowaliśmy połączyć różne zawody, rozmawialiśmy o tym. Ostatecznie zostaliśmy przy starych datach. Nie będziemy łączyć zawodów. To pomoże zmniejszyć ryzyko zakażenia.

 

źródło i foto: własne









Sponsorzy

Patronat medialny