Andrzej Kozak: Staramy się normalnie funkcjonować

   
Autor:
Dodano: 2020/12/14 13:24    views 541

Wywiad z trenerem MKS Awenta Pogoń Siedlce, Andrzejem Kozakiem.

Już przed sezonem wspominał pan o obawie przed koronawirusem. COVID-19 w jakimś sensie pokrzyżował szyki ekstraligowcom, ale i tak udało się rozegrać siedem z dziewięciu zaplanowanych na jesień spotkań.

Mogło być gorzej, aczkolwiek uważam, że nie druga fala pandemii w pewien sposób nas zaskoczyła. Wystarczyło zacząć sezon 1 sierpnia i uniknęlibyśmy całego zamieszania. Niepotrzebny był też pomysł rozgrywania meczu o pietruszkę z Ukrainą. Stało się jak się stało. Koronawirus miał duży wpływ na to, co działo się w drużynie. Szkoda, że nie rozegraliśmy całej rundy jesiennej. Zajmujemy trzecie miejsce, punktowo odskoczyło nam tylko Ogniwo Sopot, ale i tak mamy prawo czuć niedosyt.

Jak dokończyć sezon 2020-21? Zostało 11 kolejek i decydujące mecze o medale. W rugby nie da się, tak jak w piłce, nadrabiać w środku tygodnia…

Zobaczymy jaka będzie zima. Decyzje centrali będą trudne. Prawda jest taka, że miesiące nie rozciągną się, a my gramy w weekendy. Jeżeli pogoda pozwoli to trzeba celować w sam początek marca, dlatego że jest 11 kolejek – dziewięć normalnych i dwie zaległe. Dochodzą terminy reprezentacyjne, zgrupowania siódemek. Może trzeba zacząć wcześnie i późno skończyć, zahaczyć o lipiec. Trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie. Trzeba – nawet na siłę – dograć ten sezon. Już przerobiliśmy, że jego anulowanie nikomu nie przynosi korzyści.

Czy w drużynach rugby testy na koronawirusa były robione regularnie?

My, jako biedna dyscyplina, amatorska, nie robiliśmy testów, więc mogliśmy grać. Nie wierzę, że wirus nie krążył wokół nas. W Polsce było kilka przypadków z objawami, ale zakażone osoby były rozsądne, natychmiast izolowały się. Graliśmy cały wrzesień i część października, a wtedy rozpoczynała się druga fala.

Pogoń zimuje na podium, ale jeszcze kilka tygodni wcześniej była w dole tabeli. To była zaskakująca pozycja, biorąc pod uwagę minione lata.

Nie wiedzieliśmy, co ten sezon przyniesie. W Pogoni byłem ponad trzy lata, później miałem dwa lata przerwy. Drużyna siedlecka jest specyficzna pod względem struktury wiekowej. Mamy dużo zawodników po trzydziestce i sporą grupę 18-latków. Brakuje nam rugbistów w średnim wieku sportowym. Mamy dziadków i wnuków. Jak Marek Mirosz zaczynał grać to niedawni debiutanci dopiero się rodzili. Ta sytuacja znalazła odzwierciedlenie w naszych meczach. Jedno spotkanie – z Ogniwem Sopot – zupełnie nam nie wyszedł, ale w innych było widać, że 60-65 minut jesteśmy w stanie grać na wysokim poziomie. To nie wiąże się z brakiem kondycji. Po prostu nasi 35-latkowie nie są w stanie grać przez 80 minut, a 18-latkowie jeszcze nie są gotowi, aby zagrać na najwyższy poziomie w Polsce. Gra w Ekstralidze wymaga odporności psychicznej i obycia fizycznego, jest zupełnie inna niż juniorska.

Druga część rundy jesiennej była lepsza w wykonaniu Pogoni. Czy zgodzi się pan z tym?

Tak. Graliśmy lepiej, doszło do stabilizacji formy. Mecz w Sochaczewie był dziwny, ale widoczna była moc w drużynie. Przestój w połowie meczu spowodował, że Orkan nas doszedł, a nawet wyszedł na prowadzenie, ale ostatnie 20 minut pokazaliśmy swój potencjał i wysoko wygraliśmy. Trudno jest jednoznacznie ocenić tę rundę. Przytrafiały nam się takie mecze jak z Ogniwem, które należy uznać za kompromitację z naszej strony, z drugiej strony potrafiliśmy przez 65 minut zdominować Skrę Warszawa.

Pogoń przegrała ze Skrą, ale wygrała przy zielonym stoliku…

Jeżeli przeciwnik popełnił błąd to taka jest jego dola. Głośno o tym mówię, że 20 lat jestem trenerem w Ekstralidze, wcześniej w I lidze, ale nigdy nie pomyliłem się na meczu. Też się denerwuję, też miotają mną emocje. Każdemu może przydarzyć się błąd. Co ma powiedzieć Legia Warszawa, która kilka lat temu wygrała z Celtikiem Glasgow na boisku, ale ktoś popełnił błąd i koło nosa przeszły ogromne pieniądze za awans do Ligi Mistrzów. Jak pewnych rzeczy się nie pilnuje to potem ponosi się konsekwencje.

Chciałoby powiedzieć się, że czas działa na korzyść Pogoni, ale z tego co pan mówi to jednocześnie działa też na niekorzyść siedleckiej drużyny.

Dla niektórych zawodników brzmią już ostatnie gwizdki. Niedługo zawieszą buty na kołku. Wiosna będzie długa i wymagająca. To będzie wyzwanie tak dla starszych, jak i młodszych. Myślę, że zimą uda się wyjaśnić pewne sprawy wewnątrz drużyny. Musimy też kogoś pozyskać. Analizując całą rundą jesienną naszym największym problemem była gra otwarta, kreowanie jej. Nie byliśmy w stanie zespołowo stworzyć zbyt wielu sytuacji punktowych. Bez dziesiątki wiosną będzie nam ciężko. Nie możemy opierać naszej gry na indywidualnych zrywach danych zawodników. To przyniesie efekt w dwóch-trzech meczach, a nie w całym sezonie.

Gdzie znaleźć łącznika ataku na odpowiednio wysokim poziomie?

Mieliśmy taką dziesiątkę, był nią Anton Szaszero. Niestety, zmienił barwy klubowe. Szkoda, bo uważam, że to najlepsza dziesiątka w Polsce. Mecz w Gdyni to on z nami wygrał. Musimy kogoś szukać. Troszkę nas oszukał Paul Walters, mogę tak powiedzieć. Mocne słowa, ale taka jest prawda. Miał już nawet kupiony bilet na lot, który został odwołany. Potem dowiedzieliśmy się, że będzie grał w Sopocie. Nie mieliśmy czasu na znalezienie jego następcy. Docelowo na tej pozycji miał grać Daniel Trybus, ale założyłem, że w dwóch pierwszych meczach na tej pozycji zagra Przemek Rajewski, a potem w trzecim meczu dojdzie do zmiany i zaskoczymy Łódź. Plan prawie się udał, ale przegraliśmy w Gdyni.

Lipinski, Szczepański – co z zawodnikami z zagranicy?

Był spory problem z połączeniami, kwarantannami. Nie możemy kogoś ściągnąć na mecz, żeby on potem wrócił do Anglii i musiał siedzieć dwa tygodnie w odosobnieniu. Zobaczymy jak będą zmieniały się obostrzenia. Liczę na to, że wiosną wróci Adam Dudek, który jest już po operacji i jest na dobrej drodze do powrotu do pełnej sprawności. To doda nam jakości na pozycji numer 9.

Czy po ściągnięciu 10 kadra będzie miała odpowiedni wymiar i głębię? W sezonie koronawirusowym nie ma drużyny bez poważnej kontuzji.

Bartek Nasiłowski zagrał w dwóch meczach, Dawid Lorentowicz też wystąpił w kilku spotkaniach. Pomogli nam, i to bardzo mocno. Wrócił Dawid Dybowski. Czasem mamy tych zawodników 2-3 tygodnie i tyle. To powinna być wartość dodana dla drużyny. Zobaczymy, dziesiątka to jest priorytet. Szwankowała nam gra otwarta, a bez niej wiosną będzie bardzo trudno. Sezon będzie długi. Wygrywanie meczów poprzez wygrywanie pojedynków jeden na jednego może dać efekt w dwóch, trzech, pięciu meczach. My chcemy wygrywać cały sezon. Nie mamy problemów w stałych fragmentach gry. Potrafiliśmy Skrę zniszczyć w młynie.

Czy można mówić o planach w tak dziwnych czasach?

Powiem szczerze, że my z kierownictwem klubu normalnie pracujemy. Po prostu ustalamy plan treningów i działamy. Będziemy czekać, czy za trzy tygodnie ktoś nie zawiesi rozgrywek? Nie damy się zaskoczyć tak jak było wiosną. Parę miesięcy było dziwnego trenowania. To poskutkowało tym, że każda drużyna w Polsce miała poważną kontuzję. Urazy zdarzały się też w innych dyscyplinach, nawet mniej kontaktowych niż rugby. Staramy się normalnie funkcjonować. Na ile to możliwe. Plan przygotowań jest tak ułożony jakby covidu nie było.

W listopadzie i grudniu pracowaliśmy według planów. Treningi rugbowe są bardzo potrzebne szczególnie młodym zawodnikom. Z tygodnia na tydzień są oni lepsi, coraz więcej potrafią. Szkoda, że zdarzyły im się kontuzje. Straciliśmy Igora Pątka na dłużej, na wiosnę nie będziemy mogli z niego korzystać. Są inni 18-latkowie Bartek Bareja, Łukasz Korneć czy Szymon Kowalczyk oraz 19-latek Krystian Adamiak. Mamy wypożyczonych zawodników do Mazovii, ale zastanawiamy się nad ich powrotem. Chcemy ich rozwijać przy pierwszym zespole. Może w tych meczach z najlepszymi nie są jeszcze gotowi, aby grać 80 minut, ale przez kilkanaście minut nie osłabiają drużyny. Doświadczenie zbierane w meczach jest bezcenne i zaowocuje w przyszłości.

 

źródło: własne; foto: Maciej Sztajnert





Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Grrube lollo
Gość
Grrube lollo
1 miesiąc 11 dni temu

Panie Kamilu, bardzo ciekawy wywiad! Dziękuję. Oby wiosna przyniosła pozytywne niespodzianki w siedleckim rugby!

wpDiscuz




Sponsorzy

Patronat medialny