Grzegorz Staręga: Widać postępy u zawodników

   
Autor:
Dodano: 2021/01/20 10:37    views 509

Co słychać u narciarzy Rawy Siedlce, jak sobie radzą w trwającym sezonie, co czeka ich w najbliższym czasie i jak wygląda sytuacja u Macieja Staręgi? – o tym w wywiadzie z trenerem Grzegorzem Staręgą.

Michał Michalski (SportSiedlce.pl): Czy Pana podopiecznym udało się zrealizować plany przygotowawcze do bieżącego sezonu? Czy w związku z trudnościami wynikającymi z pandemii nie było przeszkód z wyjazdami i treningami?   

Grzegorz Staręga (trener UKS Rawa Siedlce): Dla nas miesiąc po sezonie to czas na regenerację i odpoczynek, więc wybuch pandemii wiosną nie kolidował nam za bardzo. Na początku nie można było grupowo trenować. Gdy można było już rozpocząć treningi i wchodzić do lasu, to przygotowania szły normalnym trybem, jak co roku. W wakacje mieliśmy zaplanowane trzy obozy i wszystkie zostały zrealizowane. Na przełomie sierpnia i we września zaczęliśmy starty w Pucharze Polski na nartorolkach. Po drodze odbyły się również mistrzostwa Polski w tej dyscyplinie, na których nasi zawodnicy zdobyli kilka medali. W listopadzie mieliśmy zaplanowane zgrupowanie za granicą, ale z wiadomych przyczyn do niego nie doszło. W jego zastępstwie na początku grudnia byliśmy na dłuższym zgrupowaniu w Zakopanem. Obiekty COS OPO był sztucznie naśnieżone. Mieliśmy treningi dwa razy dziennie. Zgrupowanie kończyło się pierwszymi zawodami Pucharu Grupy Azoty w sezonie 2020-21. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia w Zakopanem startowaliśmy w Pucharze Kontynentalnym Slavic Cup. Ponadto mieliśmy w tym czasie wyjątkową sytuację, bowiem w Pucharze Świata w Dreźnie startowało dwóch reprezentantów Rawy: Maciek Staręga i Piotr Sobiczewski. Obaj rywalizowali indywidualnie oraz w team sprintach. Wydawało się, że w team sprintach wystartują razem, ale trener podjął inną decyzję. Maciek Staręga ponadto zdołał zapunktować w zawodach Pucharu Świata. 2 stycznia, nie mając w Siedlcach warunków śniegowych, wyjechaliśmy na kolejne dziesięciodniowe zgrupowanie do Zakopanego, które kończyło się, podobnie jak poprzednie, startem w drugich zawodach Pucharu Grupy Azoty. Widać było postęp u zawodników.

Tuż po powrocie do Siedlec, 13 stycznia zaczął padać śnieg i od tego czasu trenujemy na Sekule. W piątek, sobotę i niedzielę mieliśmy po dwa treningi. Przy nauce zdalnej w tygodniu odbywamy tylko po jednym treningu. Plusem jest, że na siedleckich trasach oprócz naturalnego śniegu, mamy śnieg sztuczny. Tamtej zimy, to nawet nart nie przypięliśmy do nóg trenując tu w Siedlcach. Teraz niektórzy mają „nabiegane” już ponad 100 km.

Przed Wami najważniejsza impreza w Polsce, czyli seniorskie i młodzieżowe mistrzostwa kraju (pierwsza część). Jak Pan widzi szanse medalowe swoich podopiecznych?

Tak, przez najbliższe kilka dni czekają nas mistrzostwa Polski seniorów i młodzieżowców. Poza tym najmłodsi będą walczyć w kolejnych zawodach Pucharu Grupy Azoty. Na te wszystkie zawody wybiera się 30-osobowa grupa UKS Rawa Siedlce. Mamy swoje nadzieje medalowe. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Dodam tylko, że w tym sezonie w trzech miejscach: Zakopanem, Klikuszowej i Ptaszkowej są znakomicie przygotowane do trenowania trasy sztucznie naśnieżone trasy. Poziom po pierwszych dwóch zawodach Pucharu Grupy Azoty wzrósł, a w młodszych kategoriach wiekowych jest zauważalna tendencja zwyżkowa jeśli chodzi o frekwencję. W tej chwili startuje po 400 uczestników, a bywały lata że było po 200. Konkurencja jest więc większa.

Kalendarz zawodów Polskiego Związku Narciarskiego w tym sezonie nie jest zbyt bogaty. Zgodzi się Pan ze mną?

Kalendarz jest trochę uboższy. I nie jest to związane jedynie z pandemią. Mają na to wpływ pewne problemy finansowe. Od początku roku kluby i stowarzyszenia, nie otrzymały jeszcze środków na organizację zawodów. Wszystko jest opóźnione ze względu na brak przyznania tych środków, czy to z ministerstwa czy z Urzędów Marszałkowskich. Ministerstwo Sportu nie przyznało środków na Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży (jak to było dotychczas) i to nie tylko w narciarstwie, a wiadomo, że olimpiada liczy się do współzawodnictwa dzieci i młodzieży. Związki sportowe muszą sobie z tym problemem jakoś poradzić.

Co czeka jeszcze zawodników Rawy w Polsce po mistrzostwach Polski seniorów?

Planujemy powalczyć o medale w mistrzostwach Polski młodzików, które odbędą się od 30 stycznia do 1 lutego. Czeka nas jeszcze Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży i druga odsłona mistrzostwa Polski w marcu, w których planowane są: sprint indywidualny oraz bieg na 15 km kobiet i 30 km mężczyzn. Poza tym skupiamy się też na Pucharze Grupy Azoty. Do wyżej wymienionych imprez będziemy chcieli się jak najlepiej przygotować.

Nie mógłbym nie zapytać o Maćka Staręgę. Jak Pan oceni jego dotychczasowe starty w tym sezonie? Co czeka go w najbliższym czasie?

Jest trochę lepiej. W ubiegłym roku, do tej pory nie udało mu się jeszcze punktować, a w tym sezonie zrobił to dwa razy. Obserwując jego biegi, w których punktował, naprawdę niewiele mu brakowało do awansu do dalszych faz. To były dosłownie ułamki sekund. Takie różnice można zniwelować. Maciek wystartuje w najbliższych mistrzostwach Polski. Obecnie jest po ciężkich obciążeniach, bowiem biega na treningach po 80 km dziennie, a treningi trwają od 3 do 5 godzin. Nie będzie miał świeżości, ale liczę, że pokaże się z dobrej strony. Jeśli chodzi o zawody międzynarodowe, to trener Lukas Bauer ograniczył liczbę startów w Pucharze Świata, pod kątem dobrego przygotowania do mistrzostw świata, jako imprezy priorytetowej w tym sezonie dla seniorów. Maciek może pojechać do Falun i Lahti. Pozostali kadrowicze nie zostali nawet zgłoszeni do startów w Pucharze Świata w najbliższym czasie. Takie założenia przyjął trener Bauer. Postawił na najważniejszą imprezę w tym sezonie.

Czy istnieje zagrożenie odwołania mistrzostw świata juniorów w Lahti oraz mistrzostw świata seniorów w Oberstdorfie? W występie siedlczan w tych zawodach pokładamy duże nadzieje.

Jeśli chodzi o warunki pogodowe, to na pewno nie ma zagrożenia. Z kolei jeśli chodzi o pandemię, to też raczej nie, chyba, że pojawił się nagły wzrost zachorowań. Może też zdarzyć się sytuacja, że pojedynczy zawodnicy po pozytywnych testach, mogą zostać wycofani. Zawodnik jadąc na Puchar Świata, powinien mieć aktualne wyniki z 72 godzin.
W dniach 14-18 lutego planowane są mistrzostw świata juniorów, na które wybiera się Piotr Sobiczewski. Jest w zasadzie pewnym kandydatem. Niewiele brakuje do znalezienia się w kadrze na tę imprezę Maciejowi Krajcerowi, ale konkurencję ma silną. Trener będzie mógł wziąć na mistrzostwa czterech zawodników, a ma w odwodzie jeszcze doświadczonych w startach: Roberta Bugarę, Sebastiana Bryję i Łukasza Gazurka. Zobaczymy, co los przyniesie.
Od końca lutego do 6 marca w Oberstdorfie odbędą się mistrzostwa świata seniorów. Konkurencji będzie sześć. Maciej Staręga wystartuje prawdopodobnie w trzech lub czterech z nich: sprincie, biegu na 15 km, team sprincie i być może w sztafecie.

Jak Pan oceni nieobecność Skandynawów w Pucharze Świata w bieżącym sezonie? Na pewno rywalizacja przez to jest uboższa.

Trudno to zrozumieć. Głównym powodem był wzrost zachorowań na Covid-19 i obawy przed tym. Norwegowie chociażby odwołali zawody w Lillehammmer, które miały odbyć się w grudniu. Nie można powiedzieć, że do tej pory tylko trenowali, bowiem w tym czasie rozgrywali szereg zawodów. Mieli mistrzostwa kraju i inne imprezy niższej rangi. Jednakże mają wracać do rywalizacji. W mistrzostwach świata wystartują. Na chwilę obecną w Pucharze Świata trwa dominacja Rosjan, ale zobaczymy jak będzie po dołączeniu do walki narciarzy ze Skandynawii.

Patrząc z nadzieją w przyszłość, zostaje mi życzyć powodzenia i w pełni wykorzystania warunków śniegowych, które są w naszym mieście.

Cieszę się, że możemy korzystać z naszych tras biegowych, aczkolwiek mam jedną uwagę. Ludzie w miniony weekend dostali amoku, bowiem ruszyli do lasu z sankami, psami, samochodami. Nie zwracali uwagę na tory, które były deptane. Czasami po prostu brakowało trochę kultury i uszanowania. Przez trzy dni włożyliśmy ogrom pracy, by przygotować te trasy i szkoda by nasz wysiłek poszedł na marne. Oprócz naturalnego, mamy sztuczny śnieg, który topnieje cztery razy wolniej. Jeśli nie będzie kataklizmu pogodowego, to powinniśmy z niego korzystać jeszcze przez półtora miesiąca. Najgorsze warunki to całodobowo mocno na plusie i deszcz. Jeśli nocą są przymrozki, to w ciągu dnia może być na plusie. Wówczas będzie można korzystać ze śniegu na trasach na Sekule.

Dziękuję za rozmowę.

 

źródło: własne; foto: własne / UKS Rawa Siedlce (2) / skipol / PAP (Grzegorz Momot)








Sponsorzy

Patronat medialny