Historia w odcinkach. Droga do centrali #1

   
Autor:
Dodano: 2020/03/26 7:56    views 1187

Pogoń Siedlce od prawie dekady występuje na szczeblu centralnym. Licznych emocji związanych z grą w I i II lidze nie byłoby bez sezonu 2010-11, który został zwieńczony awansem. Oto jego historia przedstawiona w odcinkach.

Prezesem Pogoni był wówczas Jacek Kozaczyński, który przejął stery w klubie na początku czerwca 2010 roku. Walne zebranie członków MKP do zarządu wybrało poza nim Leszka Czapskiego (sekretarz), Krzysztofa Dębińskiego, Krzysztofa Figata (skarbnik), Witolda Jakubika, Andrzeja Materskiego, Jana Niedziółkę, Mirosława Pawłowskiego (wiceprezes) oraz Władysława Surowca (wiceprezes). W poprzedniej dwuletniej kadencji (2008-10) Kozaczyński był wiceprezesem klubu. W życiu pozapiłkarskim był posłem na sejm z ramienia Platformy Obywatelskiej.

Za wyniki Pogoni odpowiadał duet trenerów; dwóch Grzegorzów: Wędzyński i Siedlecki. Ten pierwszy mógł pochwalić się ciekawą karierą piłkarską. Złożyły się na nią dwa mistrzostwa Polski z Legią Warszawa, 210 meczów i 22 gole w Ekstraklasie oraz pięć lat w Izraelu, z czego trzy w Maccabi Tel Awiw. Duet został zaprezentowany na początku 2010 roku, kiedy przejął schedę po Janie Niedźwiedzkim. – Trener Siedlecki to teoretyk, zaś Wędzyński naturszczyk, ale z charyzmą. Takie połączenie dobrze funkcjonowało i dawało efekty. Dodatkowym atutem trenera Wędzyńskiego było to, że w decydujących momentach potrafił wejść na boisko i rozruszać zespół – wspomina Kozaczyński senior.

Pogoń latem dokonała kilku transferów. Najgłośniejszym było przybycie Jacka Kosmalskiego. W połowie lipca zwołano konferencję prasową, na której poinformowano media o zakontraktowaniu doświadczonego napastnika, który miał swoje za uszami oraz byłego reprezentanta Senegalu – Pape Samby Ba. Przyjście Kosmala (z II-ligowego Zawiszy Bydgoszcz) słusznie potraktowano jako hit w III-ligowych realiach. W sezonie 2006-07 był on przecież królem strzelców II ligi. Najbardziej był kojarzony z Polonią Warszawa, choć w Ekstraklasie debiutował w barwach Legii. Jego łączny bilans w elicie to 93 spotkania i 11 bramek. W Pogoni strzelał częściej, wręcz jak na zawołanie, jednak musiał zmierzyć się ze swoją przeszłością, która dopadła go przed ligowym meczem z Pilicą Przedbórz. O tym w jednym z kolejnych odcinków.

Ba również miałby o czym opowiadać. Do Polski przybył z łatką reprezentanta kraju i piłkarza zaprawionego w europucharowej rywalizacji. Do Lecha Poznań trafił w następstwie rywalizacji Kolejorza z jego poprzednim zespołem, którym był Karwan Jewłach z Azerbejdżanu. Senegalczyk nie podbił polskiej Ekstraklasy (18 spotkań). Zamiast tego zwiedził kilka klubów i przekonał się na własnej skórze o rasizmie panującym wśród pseudokibiców Odry Opole. Przeżył dwa ataki na swoją osobę o charakterze rasowym, a także był wyszydzany przez „kibiców” GKS Katowice. Ba nie pozostał im dłużny i pozdrowił ich gestem Kozakiewicza. Za jego wykonanie obejrzał czerwoną kartkę, został zawieszony na dwa mecze, a także ukarano go grzywną w wysokości pięciu tysięcy złotych…

Ostatnim klubem Ba przed przyjściem do Pogoni był Znicz Pruszków, jednak cały sezon 2009-10 spędził bez klubu. Siedlecki i Wędzyński postawili na niego w pierwszych meczach, jednak im dalej w sezon tym dostawał mniej szans.

Senegalczyk nie był jedynym obcokrajowcem w kadrze Pogoni. Białoruś reprezentowali dwaj obrońcy: Aleksiej Dubina oraz Wiktor Borowickij, Nigerię – środkowy obrońca Emmanuel Emehel i defensywny pomocnik Chinonso Agu, zaś Egipt – stoper Mohammed Eid. – Przy budowie składu staraliśmy się trzymać kilku zasad. Chcieliśmy, żeby 1/3 składu stanowili piłkarze z Siedlec lub regionu. Takich zawodników jak Robert Kwiatkowski czy Dariusz Dziewulski trudno przecież traktować jak obcych. Z naszym potencjałem trudno było awansować wyżej. Chciałem, żeby Pogoń otworzyła się na nowości, na graczy z zagranicy. Pierwszym czarnoskórym piłkarzem w Pogoni, jeszcze IV-ligowej, był Richard Massiki Lukeba z Demokratycznej Republiki Konga. Wzięliśmy go z Orląt Łuków, a wcześniej był w obozie uchodźców. Miał jedną szczególnie fajną rzecz, ponieważ po strzelonych bramkach robił salta. Później przybył do nas Agu, który był piłkarzem z YouTube. Borowickij i Dubina mieli doświadczenie wyniesione z wyższej ligi. Były transfery mnie lub bardziej trafione, ale były one – w połączeniu z wynikami – magnesem dla kibiców – mówi były prezes MKP.

 

Koniec części I. W drugiej części o Pogoni Disco Polo oraz szalonej inauguracji w Karczewie.

 

źródło: własne; foto: Janusz Mazurek









Sponsorzy

Patronat medialny