Dobry futbol na ugorze #1

   
Autor:
Dodano: 2020/06/11 15:35    views 893

W latach 1932-34 Siedlce miały swojego reprezentanta w najwyższej piłkarskiej klasie rozgrywkowej. Był nim Wojskowy Klub Sportowy 22. pułku piechoty.

Klub powstał w 1922 roku na fali rozwoju piłkarstwa na terenie całej Polski. Trzy lata wcześniej powstał Polski Związek Piłki Nożnej, który czynił pierwsze starania, aby sformalizować i sprofesjonalizować futbol na ziemiach odrodzonej II Rzeczpospolitej.

Klub od zarania dziejów był wojskowy. Inicjatorem jego powstania był major Feliks Jaworski. Pierwszym meczem WKS były derby z KS Siedlce. Wojskowi przegrali 2:5. Ciekawą postacią był kapitan zespołu Henryk Picheta. Urodzony pod koniec XIX wieku we Lwowie. Jako 20-latek został przyjęty do Wojska Polskiego. Jako podchorąży został dowódcą dwóch kompanii w obwodzie siedleckim, w którym spędził blisko dekadę. Uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej, otrzymał Order Virtuti Militari, był gorącym propagatorem piłki nożnej.

Grał na prawym skrzydle. W sezonie 1927 pomógł WKS 22 pp w wygraniu Klasy A Okręgu Warszawskiego, a co za tym idzie uzyskaniu awansu do Ligi Okręgowej Lubelskiej. Nie dane mu było jednak w niej zagrać, ponieważ został przeniesiony do innej jednostki. Brał udział w kampanii wrześniowej, był pułkownikiem piechoty. Zmarł w 1985 roku w Londynie.

W 1926 do Siedlec trafił architekt przyszłych sukcesów – Kazimierz Hozer. Pochodzący z Bochni wojskowy objął funkcję dowódcy 22 pułku piechoty. Wraz z jego przyjściem rozpoczęły się złote czasy WKS 22 pp. Pięć lat potrzebował Hozer, aby wprowadzić siedlecki team do Ekstraklasy.

Niech nikt jednak nie pomyśli, że w pięć lat udało się stworzyć drużynę na miarę Ekstraklasy w oparciu o siedlczan lub piłkarzach z regionu. Siła WKS opierała się na powołaniach. „Do zasadniczej służby wybierano poborowych z… poznańskich klubów. Tak jak w Legii, Polonii albo Śmigłym – rekruci mogli wykazać się sportowymi umiejętnościami. Nie chodziło w tym przypadku o głośne nazwiska, ale gracze drugiego planu wielkopolskiej piłki potrafili osiągnąć poziom elity w rozgrywkach eliminacyjnych”. – możemy przeczytać w 52 tomie Encyklopedii Piłkarskiej Andrzeja Gowarzewskiego.
Siedlczanie w drodze do elity poradzili sobie z Rewerą Stanisławów (1:2, 6:1), WKS Równe (7:2, 8:0), WKS 82 pp Brześć (4:1, 2:1) oraz Naprzodem Lipiny (4:3, 2:1) i jako najlepsza drużyna okręgu lubelskiego zapracowali na historyczny awans. WKS 22 pp znalazł się w gronie 12 najlepszych drużyn w Polsce.

Awans do Ligi wywalczyła drużyna w składzie: Stefan Zenon Siadak Stefan Pawlak, Zbigniew WojtanowskiStefan Czajka, Zenon Sroczyński, Leon JakubowskiEugeniusz Świętosławski, Franciszek Biegański, Czesław Bilewicz, Stefan Rusin (vel Rusinek), Stefan Sadalski. Trenerem zespołu był porucznik Stanisław Subocz. Rosjanin miał korzenie aż w Charkowie, choć legitymował się dyplomem stołecznej AWF (wówczas CIWF).

Współpraca Hozera z Suboczem układała się wzorowo. Jeszcze jeden cytat z encyklopedii Gowarzewskiego: „Obaj zarażeni byli pasją tworzenia dobrego futbolu na ugorze, potrafili także wśród miejscowych graczy wyłowić piłkarzy na miarę ligowych potrzeb. W siedleckim zespole przewijały się nazwiska wielu znanych zawodników, a nawet reprezentantów, jak Zenon Sroczyński, ale to za mało, aby sen trwał dłużej…”

Sroczyński był jednym z przedstawicieli poznańskiego zaciągu. Środkowy pomocnik, który spędził dwa lata w siedleckiej drużynie. Później trafił do Ekstraklasowej Warszawianki. Występował w stolicy aż do wybuchu II wojny światowej. W międzyczasie zadebiutował w reprezentacji Polski. „W istocie nie był błyskotliwym arcymistrzem futbolu, ale swą solidnością mógł pomóc każdej drużynie. Po wojnie jako sędzia prowadził ponad pół tysiąca gier (do drugiej ligi włącznie)” – czytamy w jego biografii w 51 tomie Encyklopedii Piłkarskiej.

WKS 22 pp zaczął przygodę z Ekstraklasą od wyjazdu do Łodzi. Przegrana 1:4 udowodniła, że gra w elicie to nie są przelewki. Historyczną, a zarazem honorową, bramkę dla Wojskowych zdobył Poznaniak Czesław Bilewicz po strzale z rzutu wolnego. Tydzień później do Siedlec zawitała Warta Poznań, czyli mistrz Polski sprzed trzech lat. Podopieczni Subocza – w obecności około 3000 widzów – wygrali 3:2, a dublet w meczu z ziomkami z Wielkopolski ustrzelił Bilewicz.

W czwartej kolejce WKS 22 pp wygrał 2:1 z Ruchem Hajduki Wielkie (dzisiaj Chorzów), i to na wyjeździe. Obowiązującą taktyką w tamtych czasach było ustawienie 2-3-5. „W latach 30. na strojach zawodników pojawiły się numery, zwykle podążano za brytyjskim zwyczajem i widziano drużynę w ustawieniu 2-3-5. Z jedynką grał więc bramkarz, z dwójką prawy obrońca, z trójką lewy obrońca, z czwórką prawy pomocnik, z piątką środkowy pomocnik, z szóstką lewy pomocnik, z siódemką prawoskrzydłowy, z ósemką – napastnik grający po prawej stronie środkowego, z dziewiątką – środkowy napastnik, z dziesiątką – napastnik grający po lewej stronie środkowego, z jedenastką – lewoskrzydłowy” – pisał Jonathan Wilson w książce pt. „Aniołowie o brudnych twarzach”.

W połowie rozgrywek siedlczanie mieli na koncie dziewięć punktów.

W następnej części o tragicznym wypadku, który był początkiem końca WKS

 

źródło: własne; foto: NAC








Sponsorzy

Patronat medialny