Sławomir Kiełbus: To obłęd? Tak, ale tylko z mojej strony

   
Autor:
Dodano: 2020/07/21 9:07    views 6724

Wywiad ze Sławomirem Kiełbusem. Polonusem, który jest zainteresowany zainwestowaniem w Pogoń Siedlce. 

Po co panu Pogoń? To nie może być przecież tylko zabawka dla bogacza.

Nie nazwałbym siebie bogaczem, ale inwestorem. Przyjechałem do Stanów, ciężko pracowałem i zarobiłem tyle pieniędzy, że mogę mieć komfortowe życie i zapewnić moim dzieciom spokojną przyszłość. Przeznaczyłem też trochę pieniędzy na moją pasję, czyli piłkę nożną. Najczęściej zadawane pytanie jakie słyszę to: „Dlaczego Siedlce?”. Pytają mnie o to moi przyjaciele z Ameryki i Polski, ale na pewno zastanawiają się też nad tym siedlczanie. Odpowiedź jest prosta: Bartosz Tarachulski. Gdyby Bartosza nie było w Siedlcach to zapewne i ja nigdy nie zdecydowałbym się tu zainwestować. Wydaje mi się, że miasto nie zdaje sobie sprawy jaki ma skarb w osobie Bartosza Tarachulskiego jako trenera i człowieka. Ciekawostką jest, że ja nigdy nie spotkałem się z nim osobiście. Sam jestem tym zaskoczony, ale on ma ogromny dar przekonywania, pasję, wiedzę i energię. Spędziłem z nim około 200 godzin na rozmowach telefonicznych, mniej więcej od połowy października.

Trener Tarachulski był jedną nogą w Stanach Zjednoczonych, gdzie miał pracować.

Znam osobiście właściciela jednego z klubów piłkarskich w USA, który pochodzi z Czarnogóry. Kupił on jedną z moich firm. Powiedział mi, że poszukuje trenera. O Bartoszu Tarachulskim usłyszałem od naszych wspólnych znajomych. On był bez pracy, więc postanowiłem pomóc zorganizować mu kontrakt w Stanach. Miał przyjechać na okres próbny i zostać trenerem na trzy miesiące w jednej z amerykańskich drużyn – Michigan Stars. Zorganizowaliśmy jego przyjazd. Załatwiał już wizę i dogadał się co do warunków, ale wspomniany właściciel zachował się poniżej pewnego poziomu, przestał odbierać moje telefony i przyjazd Bartka nie doszedł do skutku. Czułem się odpowiedzialny za tą sytuację, bo to ja byłem pośrednikiem w tej sprawie i to organizowałem. Bartek mówił, abym się nie zamartwiał, że to nie moja wina. Sytuacja ta spowodowała, że musieliśmy uzgadniać wiele spraw i w ten sposób każda rozmowa kończyła się długimi rozmowami o piłce i o życiu. Bartek ma dość bogatą karierę piłkarską prowadzoną na wysokim poziomie, grał w Polsce, Anglii, Belgii, Izraelu, Grecji. Było o czym rozmawiać.

Dla zwykłego kibica to trudne do zrozumienia, że ktoś może poświęcić własne ciężko zarobione pieniądze i czas dla osoby, którą zna się krótko i telefonicznie.

Odpowiem panu przykładem z życia: Bartek mieszkał z trenerem bramkarzy. Pewnego razu, gdy skończyliśmy rozmowę to on zapytał: „Wy się znacie? Chodziliście razem do szkoły?”. Gdy usłyszał, że nie widzieliśmy się jeszcze, to na jego twarzy malowało się zdziwienie i myślał, że to niemożliwe. A jednak to prawda.

Kiedyś powiedział mi pan, że przejmie zarządzanie Pogonią jeżeli wszyscy będą ciągnąć wózek w tym samym kierunku. Jak widać nie wszyscy tego chcą, ale pan nadal jest zainteresowany.

Podczas prowadzonych rozmów, rozmawialiśmy nie tylko o rzeczach miłych, ale także o problemach: o taktyce, o treningach, o kłopotach finansowych, o spadku z I ligi i problemach w związku z dopingiem. Wtedy pomyślałem, że Pogoni potrzebny jest nowy start, dynamiczna siła i  odcięcie się od przeszłości. Trzeba nowego rozdania, nowej wizji. Jak to zrobić? Rozmawialiśmy na ten temat. Sam nie wiem, jak to się stało, ale wyłoniła się myśl, aby w to zainwestować. Bartek stopował mnie i mówił, że w Polsce jeszcze nikt na piłce nie zarobił pieniędzy. Z racji swojego doświadczenia przestrzegał mnie przed wchodzeniem w to, pokazywał zagrożenia i uprzedzał o spodziewanych stratach finansowych. Ja jednak chcę podjąć to wyzwanie bo jeśli nie ja, to kto? W pracy zawsze daję z siebie 100% tak samo kiedy wychodzę na boisko to po to, aby wygrać. Nie potrafię inaczej działać. Mój życiorys może być na to przykładem – cały czas konkuruję i daję z siebie wszystko, to co najlepsze.

A niektórzy i tak nie potrafią znaleźć informacji o panu w internecie.

Nigdy nie wnikałem i nie wnikam w to, co piszą o mnie w internecie. Jak prowadziłem firmę, to chcieli o mnie zrobić krótkometrażowy film, o tym, jak emigrant, który przyjechał mając 100 dolarów w kieszeni, po kilkunastu latach prowadzi firmę o milionowych obrotach. Muszę się pochwalić, że moja firma robiła części dla Aerospace i byliśmy jedną z dwóch firm na świecie, które potrafiły to robić. Miałem kontakt z genialnymi inżynierami, robiliśmy rzeczy niestandardowe i nowatorskie. Części z mojej firmy są na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Fortuny na tym nie zrobiłem, ale jestem z tego dumny i mogę się tym pochwalić. Wyzwania zawsze motywują mnie do wytężonej pracy, czasami po 12-14 godzin dziennie. Powiedziałem Bartkowi: „Ja będę pierwszym, który udowodni, że można zarabiać na piłce”. Traktuję to jako wyzwanie i rozumiem to. Pogoń ma ogromny potencjał w postaci ludzi i obiektów. Jakby Piastów miał takie obiekty, to inwestowałbym tam, bo stamtąd pochodzę. Tam nie ma jednak takich możliwości. Wydaje mi się, że wiem jak zarobić na futbolu, chociaż nie działałem nigdy w piłce. Opieram się na ludziach takich jak Rafał Maletka.

Jak poznał się pan z Rafałem Maletką?

Spotkałem go w Piastowie gdzie wspomogłem drużynę Piasta i kobiecą drużynę Piastovii, której Rafał był prezesem. Spędziliśmy dwa dni razem, a teraz prawie codziennie rozmawiamy. On ma pasję i doświadczenie. Nie widzi problemu, by załatwiać sprawy w PZPN i walczyć o dobro klubu. To jest to. Jeśli stworzy się zespół pasjonatów, to można coś zrobić. To nie tylko ja, Rafał i Bartek. Znaleźliśmy w Siedlcach ludzi, z którymi już rozmawiałem. Nie chcę wymieniać nazwisk, ale mamy kontakt z 15-20 osobami w Siedlcach które też chcą pomóc. Wielu ludzi jest zainteresowanych tym, by zrobić coś wielkiego z Pogonią. Słyszałem obawy radnych, że przyjdzie ktoś obcy i zrobi obcą Pogoń. Nic z tych rzeczy! Napisałem do nich kilka propozycji wizji klubu i miałem w marcu przylecieć do Siedlec właśnie po to, by o nich rozmawiać. Miałem zaplanowanych pięć spotkań. Pierwsze z kibicami. Nie chcę wejść do klubu bez zapoznania się z nimi. Gdyby powiedzieli, że nie chcą, to postąpiłbym zgodnie z ich wolą. Ze względu na pandemię nie mogłem być i wysłałem Rafała, który spotkał się z kibicami. Widział się też z radnymi i prezydentem. Była omawiana sytuacja Pogoni i my byliśmy opcją. Poproszono nas o więcej szczegółów. To jest naturalne, ponieważ sam jestem kibicem Legii i Arsenalu, więc interesują mnie sprawy związane z tymi klubami. Dlatego to zrobiliśmy i rozmawialiśmy dalej. Nie będę wchodził w szczegóły, bo sprawy nadal się toczą. Prawie codziennie jestem w kontakcie z Andrzejem Materskim. Rozmawiamy też tak często z Bartkiem i Rafałem. Zdaje sobie sprawę, jaka to ważna sprawa dla kibiców i mieszkańców Siedlec.

Czy inne stowarzyszenia sportowe powinny się pana obawiać?

Wręcz przeciwnie. Po spotkaniu z kibicami chciałem się spotkać ze sportowymi stowarzyszeniami w Siedlcach, by rozmawiać, współpracować i zapytać, czego potrzebują. Chciałem ich poznać. W liście do radnych napisałem: „Na marginesie chcę dodać, że wszystkie inne podmioty sportowe w mieście będą korzystały z obiektów na tych samych warunkach co w przeszłości. Będziemy również współpracowali z miastem jeżeli chodzi o organizowanie imprez.” Zawsze podkreślałem, że zależy nam na współpracy, a nie zakazach. Trzecie spotkanie miało być z biznesmenami. Mieliśmy rozmowy, bo jest kilku zainteresowanych sponsorowaniem Pogoni. Tylko my też musimy wypracować wspólną formułę. Wszyscy chcą rozmawiać, to bardzo pozytywne. Następne spotkanie miało być z radnymi, by pokazać im, jak to widzimy i co jest prawnie możliwe w Polsce do załatwienia. Ostatnie spotkanie miało być z prezydentem, żeby już dograć szczegóły. To miało być 26 marca.

Na czym teraz stoimy? Jaka jest przyszłość Pogoni?

Każdy się dziwi, że stawiam warunki, a to klub powinien mi je stawiać. Była wspomniana suma 800 tysięcy złotych. To nie są pieniądze dla mnie. Pogoń miała dostać te pieniądze wcześniej, ale z jakiegoś powodu je zabrano. Później przyznano je ponownie. Dla istnienia Pogoni tak czy inaczej te pieniądze musiały być przekazane, żeby wywiązać się z kontraktów z zawodnikami. Ja nie mam wymagań z kosmosu. Tylko ktoś kto nie śledzi sytuacji jaka dzieje się w mieście i klubie może stawiać takie stwierdzenia. Jakby ktoś przesłuchał na YouTube Komisję Finansów lub Komisję Sportu to wiedziałby coś na ten temat. Nie chcę powiedzieć czegoś, co może Pogoni zaszkodzić albo spowodować problem. Nie czuję się gotowy do mówienia, aczkolwiek jeżeli ktoś wie, ile kosztuje utrzymanie klubu na tym poziomie to wie również, że nie są to jakieś wygórowane wymagania. Zacytuję list do radnych i do miasta: „Podstawą naszej działalności w Siedlcach jest transparentna współpraca ze wszystkimi podmiotami działającymi w mieście. Mamy tu na myśli prezydenta, radnych, kluby sportowe i środowisko biznesowe, a także społeczność siedlecką i kibiców Pogoni Siedlce. Zapraszamy do zarządu zarówno osoby ze strony prezydenta miasta, jak również z Rady Miasta”. Podaliśmy rozszerzoną wizję klubu. Pierwszą drużynę widzimy w pierwszej lidze, a rezerwy w trzeciej. Zaakceptowaliśmy sprawę akademii piłkarskiej. Odrabiamy naszą pracą domową. W PZPN dowiedzieliśmy się o programach i dotacjach. Nie wiemy, dlaczego do tej pory nie jest to realizowane. Opracowaliśmy dwie wersje akademii – jedna na dużą skalę – z tym związane są większe pieniądze. Mamy potencjalnego człowieka, z którym rozmawiałem. Nie podam na razie nazwiska, bo sprawa jest w toku, ale mamy już szkic kosztów. Trwają też rozmowy z człowiekiem, z drugą opcją. Był on na meczu z Katowicami. Poświęciliśmy dużo czasu na stworzenie tych wizji. Rozmawiałem z Andrzejem Materskim o głośnej sprawie zachowania Pogoni wobec młodych piłkarzy z akademii. Uważamy, że to był samobój. Rozumiem rodziców, aczkolwiek nie jestem w takiej pozycji, aby decydować. Druga sprawa – jedna pani radna pytała: „Czy my potrzebujemy pana zza Oceanu, który mówi nam co mamy robić”? Boję się, że będę w ten sposób postrzegany, a nie jako inwestor, który chce pomóc.

Społeczność siedlecka to coś więcej niż jedna czy druga pani narzekająca na wszystko.

Bartek mi mówił o solidarności siedleckiej i o Kacperku Borucie. Bardzo mi się to podobało i przekazałem na ten cel 20 tysięcy. Chcę poznać to środowisko, połączyć się, zintegrować. Nie pisałem o tym nigdzie. Mieliśmy to zrobić w inny sposób. Miała być zorganizowana licytacja koszulek i innych rzeczy. Mieliśmy aktywnie w niej uczestniczyć i licytować przeciwko sobie i w ten sposób zdobyte pieniądze przekazać na zbiórkę. Nie mogło się to odbyć, więc przekazałem pieniądze. Do Szpitala Miejskiego za pośrednictwem Rafała przekazaliśmy przyłbice ochronne – 200 sztuk, a teraz około 100. Rozmawialiśmy z ordynatorem szpitala. Organizowaliśmy również przekazanie 50 litrów płynu do dezynfekcji. Pewna osoba, kiedy dowiedziała się o tym, przekazała kolejne 50 litrów, więc szpital otrzymał w sumie 100 litrów płynu dezynfekującego. Ordynator pytał się, czy publikować informację o tym, ale powiedziałem, że nie. Wysłałem 4 tysiące rękawiczek jednorazowych do Polski. Z tego połowa trafiła do Siedlec. Jak widać, robimy swoje. Zbieramy informacje, chodzimy do PZPN. Głównym inspiratorem jest Bartek.

Czego można się spodziewać w najbliższych dniach i tygodniach?

Były pewne ustalenia i po dwóch tygodniach była całkowita zmiana. Po meczu z Katowicami znów słyszę o zmianach. Muszę reagować na to, co mi jest proponowane i co mogę zrobić. Miałem dwugodzinną prezentację i wtedy prosiłem o jak najszybsze zrobienie zespołu złożonego z 2-3 radnych, przedstawiciela miasta, Andrzeja Materskiego i mnie lub Rafała. Chciałem zacząć rozmawiać o konkretach. Sytuacja się zmienia i muszę się ustosunkować do tego. Musimy usiąść i coś wypracować. Mamy mało czasu, kończą się kontrakty z zawodnikami. Musimy zacząć negocjować nowe. W styczniu próbowaliśmy to zrobić. Rozmawialiśmy o zakupie zawodników. Klub zimą stanął na wysokości zadania. Miał zapewnić trzech zawodników i ja miałem zapewnić trzech. Zrobione zostały transfery Ivana Očenáša, Dominika Sadzawickiego i Eryka Więdłochy. Sfinansowałem kontrakt Bartłomieja Urbańskiego. Przekazałem wtedy na Pogoń 50 tysięcy złotych. Sprowadziliśmy jednego zawodnika z Grecji z bardzo dobrym CV na testy, ale w nie grał osiem miesięcy i nie był fizycznie przygotowany do sezonu. Były rozmowy z innymi zawodnikami, ale zabrakło nam czasu.

Jak sprawić, żeby boiska w Siedlcach tętniły życiem?

Chciałbym zadbać o marketing. Zrobić zdjęcia z drona obiektów, siłowni, basenu, hotelu. Co moglibyśmy zaproponować i za jaką cenę – organizacja turniejów i obozów piłkarskich na obiektach Pogoni. Społeczność siedlecka była oburzona, że ja chcę zabrać obiekty. Nie włożę ich przecież do walizki i nie zabiorę ze sobą do Stanów. Chciałbym z tymi osobami usiąść i przeprowadzić dyskusję na temat tych obiektów. Nie mówię, że ludzie z Agencji Rozwoju Miasta robią złą pracę. Mamy jednak większe kontakty i co za tym idzie możliwości. Dlaczego tego nie wykorzystać? Pieniądze zarobione na akademiach i turniejach mogłyby być wykorzystane na sponsorowanie Pogoni. Powiedziałem też publicznie, że nie chcę zarobić na tym ani złotówki. Wszyscy doszukują się oszustwa, to ta polska podejrzliwość. Chciałbym porozmawiać z każdym, kto ma wątpliwości. Chciałbym wiedzieć, czemu zadaje takie pytanie i co on czy ona zrobił czy zrobiła dla klubu.

Padło nawet słowo obłęd…

Nie słyszałem tego osobiście, ale czytałem w artykule, że radni w kuluarach mówią, że to obłęd, aby iść ze mną na współpracę. Moi przyjaciele mówią mi za to, że to obłęd z mojej strony. Mówią: „Włożysz pieniądze i je stracisz, a oni obrzucą cię błotem i będziesz winowajcą jak coś złego się stanie”. Chciałbym porozmawiać i ustalić, kto wpadł w obłęd? Wziąłem udział w Komisji Sportu, rozmawiałem dwie godziny o moich celach, oglądałem komisję finansową 2-3 dni później i padały pytania, na które odpowiedzi były przygotowane. Między Polską a Stanami jest 12 godzin różnicy. Wstaję o 3 rano, gdy komisja jest o 15:00 w Polsce i oglądam co się dzieje. Szkoda, że mnie tam nie ma i nie mogę od razu odpowiedzieć. Ludzie budują różne koncepcje, a ja o tym już mówiłem. Czy nikt nie czytał moich słów, nikt nie słuchał moich wypowiedzi? Czy ludzie zaakceptują to, że chcę zrobić coś bez zysku? W Stanach jest to na porządku dziennym, ludzie inwestują w swoje pasje, mają pomysły. Czy uda się to w Polsce? W poniedziałek miałem wideokonferencję z drugoligowym klubem portugalskim – Academica Coimbra. Prawdopodobnie będę w niego inwestował. Jak do tego dojdzie to oni będą otwarci na operację. Wiem, że byli reprezentanci USA w piłkę nożną również będą inwestować w ten klub.

Z tego, co pan mówi to bez osobistej wizyty ani rusz. Czy pojawi się pan w Siedlcach i uda się zrobić krok w kierunku finalizacji?

Moja propozycja to wybór radnych, z którymi można rozmawiać. I robimy to. Ale pewne rzeczy były ustalone, a teraz się zmieniły. Jestem w stanie nadal do nich się ustosunkować. Myślę, że to są sprawy nadal do załatwienia. Smutno mi, gdy słyszę bezpodstawnie krytykę mojej osoby. Pogoń musi myśleć o sobie, ja jestem planem B. 800 tysięcy było kluczowe dla istnienia Pogoni. Czy ja wchodzę w to, czy nie. Pogoń ma kontrakty z zawodnikami, które obowiązują. Będą potrzebni zawodnicy, aby grać. Ale na jakim poziomie, oto jest pytanie. Nie widzę innego sposobu. Kibice muszą chcieć, abym tam był. Kluby sportowe muszą być otwarte na współpracę z nami. Nikogo i nic nie chcę zabrać. Chcę współpracy, wszyscy na tym zyskamy. W Siedlcach jest reprezentant Polski w narciarstwie i jego trener, Grzegorz Staręga. Jak ja usłyszałem, jakie tam dotacje dostają, to chylę głowę przed nimi. Ja sam od siebie chcę zaoferować im swoją pomoc finansową. Wszyscy koncentrują się nad tym, jak podzielić pieniądze. Nikt nie zwraca uwagi na to, by poświęcić energię na to, jak zarobić więcej i żeby było więcej do podziału. To jest główna różnica. Chciałbym mieć zarządzanie obiektami, bo z moimi możliwościami i kontaktami te obiekty mogą zarobić na Pogoń i inne kluby sportowe bez eliminowania dostępu dla obecnych stowarzyszeń. Bartek to co robi bierze do siebie. Mam nadzieję, że z czasem przyzwyczai się do wytężonej pracy. Czasem rozmawiamy do późnej nocy, on tak to przeżywa. Siedlce nie wiedzą, kogo mają. On ma ekstrawyniki i każdy musi zdać sobie sprawę z tego, że dostał ten zespół. Nie on go budował. On potrzebuje stabilnego budżetu, by kupić zawodników i ich ułożyć. Potrzebuje wsparcia od kibiców i od miasta. Za tym przyjdą wyniki.

Czy byłby pan w stanie znaleźć sposób, by dokończyć stadion? Pierwotnie stadion miał być na 8 tysięcy osób, a jest gotowy w 1/4.

Na ten moment nie dysponuje taką wiedzą. Trzeba sprawdzić, ile to kosztuje. Nie wykluczam, że poszukam rozwiązań.

 

źródło: własne; foto: archiwum prywatne Sławomira Kiełbusa





Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
stoik
Gość
stoik
3 miesięcy 4 dni temu

50 litrów płynu i 4000 par rękawic ochronnych.. “inwestor strategiczny” tym chwali się? Halo Ziemia

Pozdrawiam
Gość
Pozdrawiam
3 miesięcy 4 dni temu

A mógł zabić… mógł też nic nie przekazać, a mimo wszystko przekazał i trzeba to docenić.

Wojciech
Gość
Wojciech
3 miesięcy 4 dni temu

Przepraszam, a Ty sam ile przekazałeś w czasie pandemii? co zrobiłeś dla klubu? dla miasta? Skoro to czytasz, to sądzę że jesteś siedlczaninem i kibicem. Tak mi się wydaje,że w chwili przekazywania płynów i rękawiczek to on jeszcze nie był “inwestorem”, bo z komisji wynika, że w tej chwili jeszcze nim nie jest

Yyy
Gość
Yyy
3 miesięcy 4 dni temu

Gość dał w ciemno 50tys zł, a ty stoik piszesz “halo ziemia”?????
Ile ty zrobiłeś, żeby pomóc Pogoni?

FiLip
Gość
FiLip
3 miesięcy 4 dni temu

Jeśli gość chce zainwestować swoje pieniądze w klub i stowarzyszenia sportowe to bardzo dobrze. A to,że Siedlce mają taką bazę treningową i na niej nie zarabiają to wina tylko ARMS. Człowiek ma “łeb na karku” widzi możliwości rozwoju to będzie rozwijał. Brawa dla odważnych!!!

stoik
Gość
stoik
3 miesięcy 4 dni temu

Ktoś, coś wspomni o inwestorze Wisły Kraków. Skąd tyle naiwności, oddać mu zarządzanie obiektami ot tak sobie, to może zachwyceni postacią polonusa zrobią zrzutkę ze swoich. Biznes to nie sentymenty, jest bezwzględny. Ale co tam, marzeniami można żyć.

Yyy
Gość
Yyy
3 miesięcy 4 dni temu

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że rada i Sitnik mu na to nie pozwolą.

mam włoskie
Gość
mam włoskie
3 miesięcy 4 dni temu

Ile chcesz tych orzechów? 😉

Tom
Gość
Tom
3 miesięcy 4 dni temu

Chyba tak, bo politycy lubią mieć z czego bić pianę. Najlepiej jakby przyszedł sponsor wywalił miliony i nic nie oczekiwał i nie chciał mieć na nic wpływu. O taki byłby najlepszy a radni mogli za te pieniążki siedzieć na loży VIP.

kibiccc
Gość
kibiccc
3 miesięcy 4 dni temu

Stoik, wanna wisły nawet złotówki nie dała przed. Albo jesteś zwykłym tłukiem, albo jesteś przydupasem mareczków sitników i truszkowskich.

stoik
Gość
stoik
3 miesięcy 3 dni temu
Kultura typowa dla kibicca i innych wierzących w cuda, pożyjemy, zobaczymy. Czy przyjdzie i co wniesie? A rozdawanie dóbr stanowiących współwłasność podatników przez czerpanie z tego zysków to nie do przyjęcia. Miasto wydawało od lat więcej niż miało przychodów, w tym na opłacanie przypadkowo zatrudnianych piłkarzy, też deklarujących miłość do Siedlec i klubu. Z taką infrastrukturą winno się nastawić na szkolenie młodzieży. Ale bajki o Wielkiej Pogoni za sprawą strategicznego inwestora nadal sprzyjać będą chętnym trwonić publiczny grosz. Koniec tematu, dobrego samopoczucia życzę adwersarzom. P.S. Jestem tylko obserwatorem, od wielu lat nie mieszkam już w Siedlcach, ale pozostał sentyment do… Czytaj więcej »
wpDiscuz




Sponsorzy

Patronat medialny