Trwa epidemia koronawirusa, która wpływa na wszystkie dyscypliny. Jedną z nich jest kickboxing – o tym, a także o ogólnych problemach i bieżącej sytuacji we wspomnianym sporcie porozmawialiśmy z zawodnikiem TKKF Siedlce Dominikiem Grzędą.
Trwa epidemia koronawirusa. Jak to wpływa na waszą dyscyplinę i codzienne treningi?
Wszelkie imprezy zostały na ten moment odwołane, a treningi raczej większość wykonuje w domowych warunkach. Stan zagrożenia epidemiologicznego wprowadzono akurat tuż przed mistrzostwami Polski w dwóch formułach: K1 oraz kick-lightu. Mnie osobiście to nie odpowiada z racji zaplanowanych w innej kategorii wagowej późniejszych startów. Ale niestety tak już czasem musi być, w chwili zagrożenia pasja powinna zejść na dalszy plan, a przede wszystkim należy wówczas skupić się na zdrowiu swoim i swoich bliskich.
W ostatnim czasie mówiło się o problemach z finansowaniem waszej dyscypliny w Siedlcach. Jak wygląda ta sytuacja?
Cóż, na początku roku, cyklicznie zgłaszało się wniosek do Urzędu Miasta o stypendium na sfinansowanie rozwoju kariery, było one przyznawane za znaczące osiągnięcia sportowe roku poprzedniego. Gdy któregoś weekendu przyjechałem z Warszawy, gdzie studiuję i trenuję na co dzień, na sparingi klubowe, trener Andrzej poinformował mnie, że w tym roku stypendiów najprawdopodobniej nie będzie, co bardzo mnie zmartwiło, lecz miałem nadzieję, że sytuacja się wyklaruje i naprostuje. Stypendia zostały jednak całkowicie usunięte, przynajmniej dla naszej dyscypliny, jak wygląda sprawa innych dyscyplin, nie mam pojęcia.
Czy nie jest to trochę strzał w kolano, biorąc pod uwagę fakt, że dyscyplina patrząc globalnie rozwija się?
Oczywiście że jest, tym bardziej, że wraz z kolegami klubowymi godnie i z sukcesami reprezentujemy nasze miasto w dyscyplinie kick-boxingu od wielu lat. Uważam, że miasto potraktowało nas dosyć niesprawiedliwie i po prostu zostaliśmy na lodzie. Smuci trochę fakt, że gdy na piłkę nożną w naszym mieście, mimo niedawnej afery, idą takie pokłady pieniędzy, a dla nas nie zostaje nic. Rozumiem, że oglądalność i zainteresowanie tego sportu są znacząco większe, ale ogranicza to rozwój innych dyscyplin w Siedlcach.
Pojawiały się informacje, że kickboxing stanie się dyscypliną olimpijską?
W kuluarach o tym mówi się już od jakiegoś czasu, niedawno kick-boxing pojawił się jako debiutant w igrzyskach sporów nieolimpijskich World Games, które odbywały się we Wrocławiu, ruszyły także międzynarodowe zawody akademickie, coraz więcej komitetów olimpijskich poszczególnych państw daje akredytację dla związków kickboxingu, w każdym kraju tworzy się różne akcje i wydarzenia promujące dyscyplinę wśród dzieci i niepełnosprawnych. Można mówić o niebywale szybkim rozwoju dyscypliny w bardzo krótkim czasie, co według mnie świadczy o przymiarkach pod olimpiadę.
Jakie są twoje plany na przyszłość – dalej będziesz bronił barw TKKF Siedlce?
Na ten moment, jako świeżo upieczony inżynier, chcę kontynuować naukę i uzyskać tytuł magistra. Czas również zacząć rozglądać się za pracą, najlepiej w zawodzie, szczególnie gdy teraz pieniądze na rozwój są ucięte…
Wracając do aspektów sportowych, w tym roku do zrealizowania są starty w mistrzostwach Polski, następnie w Akademickich Mistrzostwach Europy, jeśli zostanę powołany, to planuję także wystartować i powalczyć o złoto w mistrzostwach Europy. Na ten moment patrzę na nie jednak z dużym dystansem, gdyż sytuacja związana z koronawirusem jest na tyle dynamiczna, że nie zdziwiłbym się, gdyby te imprezy zostały przełożone nawet na następny rok. Odnośnie drugiej części pytania, u trenera Andrzeja Garbaczewskiego trenuję już ponad 13 lat, jest to naprawdę kawał czasu, i na ten moment ciężko byłoby mi odejść i reprezentować inny klub, dlatego najpewniej dalej będę reprezentował TKKF Ognisko Siedlce.
źródło: własne





















