Mazovia Mińsk Mazowiecki przeżyła mnóstwo emocji w trakcie rundy jesiennej Decathlon IV ligi – od ekscytacji, przez bezsilność, aż po umiarkowane zadowolenie. Jak to była runda w wykonaniu 100-latki?
To nie miała być runda spędzona na boiskach IV ligi. Od tego trzeba zacząć. Podopieczni Damiana Guzka mieli zrobić wszystko, aby 100-lecie klubu ukoronować historycznym awansem do III ligi. Nie udało się jednak tego dokonać. Maza w sezonie 2024-25 niby w niczym nie ustępowała Ząbkovii Ząbki i KS CK Troszyn, lecz to ten duet fetował awans, a nie mińszczanie.
Sezon zakończony na trzecim miejscu doprowadził do małej rewolucji. I sportowej, i instytucjonalnej. Zarówno jednak, jak i druga nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Po kilku jesiennych kolejkach Mazovia miała więcej porażek niż w całym sezonie 24-25. Transferowych wpadek było mnóstwo, mińszczanie praktycznie przez całą jesień mieli do dyspozycji jednego nominalnego napastnika, brakowało Rafała Parobczyka i Patryka Zycha, i tak dalej, i tak dalej.
Mazovia pomimo falstartu i licznych letnich błędów nadal dysponowała najmocniejszą, przynajmniej na papierze, kadrą w IV lidze mazowieckiej. W drugiej połowie rundy mińszczanie zaczęli seryjnie wygrywać. Wyjazdowa porażka z KTS Weszło sprowadziła nieco Mazę na ziemię, ale koniec końców wszystko jest otwarte. Na półmetku sezonu Mazovia traci tylko sześć punktów do lidera z Sulejówka.
Jeżeli Mazovii nie uda się zająć pierwszego miejsca, co niezmiennie jest celem, to drugie miejsce da baraże. W półfinale wicemistrza IV ligi mazowieckiej czeka wyjazd do wicemistrza IV ligi łódzkiej, a w finale zwycięzca tej rywalizacji ugości lepszego z konfrontacji wicemistrzów grup IV ligi podlaskiej i warmińsko-mazurskiej.

źródło i foto: własne























MMM – przecież to od kilku dobrych lat zwykła pralnia. Tu żadnego awansu nie będzie. Podobnie jak w przypadku KTS.
Jedyne kogo i czego szkoda, to pełnych nadziei kibiców liczących na III ligę w Mińsku Mazowieckim. Jak co sezon zresztą.
Nie podpisuje się pod tym, że to pralnia. Prac można także w III lidze. Myślę że nawet łatwiej w III niż w IV tej, bo jest więcej wydatków związanych z utrzymaniem drużyny. Ale co do awansu również mam poważne obiekcje, tyle że z przyczyn organizacyjno sportowych. Zespół złożony w większości z wyblakłych “gwiazdek” w zaawansowanym sportowo wieku często nie nadąża za młodymi z innych teoretycznie słabszych zespołów. No i osoba prowadząca musi potrafić całość poukładać i wplynac na drużynę żeby “ryła glebę”. Ten zespół nie ryje, dlaczego niech powie trener. Również uważam że bezpośredniego awansu nie będzie. A w barażach… Dowiedz się więcej »