SKS Basket Siedlce od zarania stawia na pracę od podstaw. Klub chce odnieść sukces w oparciu o wychowanków, którzy z każdym rokiem coraz mocniej pukają do bram pierwszej drużyny.
Trener Paweł Kuźma pierwsze trenerskie kroki stawiał w SKK Siedlce. Klub jednak nie przetrwał próby czasu, a o to, żeby basket w męskim wydaniu przetrwał w siedleckim regionie zadbali Tomasz Araszkiewicz i Krzysztof Chaberski.
– Do pracy w Baskecie zaprosił mnie Tomasz Araszkiewicz – wspominał Kuźma. – To była grupa chłopaków z rocznika 2010, którą zacząłem prowadzić od III klasy szkoły podstawowej. Przygoda trwa już siódmy rok. Początkowo treningi odbywały się trzy razy w tygodniu w SP w Nowych Iganiach. Pierwszy rok był adaptacyjny, trenowaliśmy umiejętności techniczne, później zaczęliśmy grać w lidze U–10 Warszawskiego Okręgowego Związku Koszykówki. Drużyna głównie składała się z uczniów SP w Nowych Iganiach. Początkowo na treningi uczęszczało około 30 dzieciaków, pojawiały się osoby z Siedlec, a nawet z Sokołowa Podlaskiego. Z roku na rok proporcje się zmieniały. Po 2–3 latach wyklarowała się grupa około 20 zawodników, z którymi cały czas współpracuję.
W 2025 roku młodzi podopieczni Kuźmy rozpoczęli edukację licealną. Pomimo tego nie zrezygnowali z treningów koszykarskich.
– Treningi w roczniku 2010 nie odbywały się na zasadach klasy sportowej. Wszystkie zajęcia odbywały się pod auspicjami Basketu Siedlce. Treningi w Iganiach bywały problemem. Gdy rodzice słyszeli o tym to często twierdzili, że daleko trzeba będzie wozić dziecko. Współpraca z rodzicami pozwoliła jednak utrzymać tę drużynę i stale ją rozwijać. Chłopcy są świetni. Wydaje mi się, że wspólnymi siłami udaje nam się wszystko spiąć do kupy. Od VI klasy rokrocznie jeździmy na obozy przygotowawcze. Zazwyczaj jeździliśmy do Białej Podlaskiej, a latem 2025 roku byliśmy premierowo w Kórniku – powiedział Kuźma.

– Uprawiamy koszykówkę od dłuższego czasu. To nasza zajawka. Znamy się długo, stale rozwijamy relacje panujące między nami – powiedział Szymon Ornoch, kapitan Basketu U-16.
Ornoch pochodzi z Nowych Igań. Koszykarską zajawką zaraził go starszy brat kolegi. I tak już u niego zostało. Absolwent SP w Nowych Iganiach obecnie jest uczniem I klasy II LO im. Św. Królowej Jadwigi w Siedlcach.
– Uprawianie sportu pozwala nam utrzymać kontakty pomimo opuszczenia murów szkoły w Nowych Iganiach. Spotykamy się trzy razy w tygodniu na treningach. Każdy uczestniczy w nich systematycznie. Koszykówka buduje naszą przyjaźń. Funkcja kapitana przypadła mi dlatego, że wspieram kolegów z ławki. Od trzech lat nim jestem i radzę sobie – przyznał Ornoch.
– Gdyby nie koszykówka, to każdy poszedłby w swoją stronę. Trzymamy się razem nie tylko na treningach, ale i poza nimi. Przyznam, że nie jest łatwo połączyć edukację ze sportem, ale daje radę. Regularne treningi nie odbijają się na moich ocenach. Nie mamy wieżowców w kadrze, mamy równą drużynę, dobrze rzucającą. Jest nas kilkunastu, przez co jesteśmy zgrani. Jeżeli pada hasło o wyjeździe na zgrupowanie to jedziemy wszyscy bez dyskusji. W wakacje gdy mamy trochę wolnego to też się spotykamy, aby porzucać, pograć i pogadać – dodał Franciszek Błachnio, uczeń I LO im. Bolesława Prusa w Siedlcach.
![]()
– Pochodzę z Gręzowa i chodziłem do Szkoły Podstawowej w Nowych Iganiach. Koszykówka spodobała mi się w młodym wieku i dlatego trenuję ją do dzisiaj. Jeżeli chodzi o drużynę to cieszę się, że jestem jej częścią. Myślę, że łączy nas przyjaźń, przez co jest łatwiej o wiele innych rzeczy – powiedział Bartłomiej Filipiak, uczeń II LO w Siedlcach.
Jaki był największy sukces trenera Kuźmy w pracy z rocznikiem 2010?
– Kiedy moi zawodnicy byli w VIII klasie to wygraliśmy zawody powiatowe, później regionalne, organizowane przez Szkolny Związek Sportowy. Awansowaliśmy do finałów wojewódzkich, w których grały wszystkie doświadczone drużyny podpięte pod znane kluby sportowe. W eliminacjach grupowych wygraliśmy z zespołem z Białołęki, z którym później ponownie spotkaliśmy się w finale. W decydującym meczu przegraliśmy z powodu braków kadrowych. Drugie miejsce w województwie to mój największy sukces – odpowiedział trener rocznika 2010 w SKS Basket.
![]()
Po drodze do sukcesu podopieczni Kuźmy stoczyli bratobójczy bój z SP 10. Po ciekawym meczu górą był jednak team reprezentujący SP Nowe Iganie.
– Chłopcy są fajnie zintegrowani, lubią spędzać ze sobą czas. Większość z nich wybrała podobne szkoły – I LO lub II LO – aby dalej rozwijać się koszykarsko. Warto dodać, że w szkole radzili sobie równie dobrze jak na parkiecie, o czym świadczą ich wybory edukacyjne. Sport można łączyć z nauką. To możliwe – podsumował Kuźma.
– Chcę zostać w koszykówce jak najdłużej się uda. Zawsze znajdę czas dla mojej pasji. Z chłopakami regularnie oglądamy NBA. Moim idolem jest Steph Curry, bestia za trzy. Staram się iść w jego ślady i opierać swoją grę na rzutach z półdystansu i dystansu – zakończył Ornoch.
![]()
– Moim idolem jest Steph Curry. Lubię też Lukę Doncicia. Marzenia koszykarskie? Chciałbym grać zawodowo. Na jak najwyższym poziomie – stwierdził Filipiak.
Błachnio: – Chciałbym się rozwijać jako koszykarz. Na ten moment nie mam marzeń, chcę po prostu trenować i czerpać z tego przyjemność. Uważam, że odnajduję się na każdej pozycji, ale najbardziej pewnie czuje się jako rozgrywający i rzucający. Jestem graczem dookoła, który wszystko robi.
Obecnie młodzi koszykarze Kuźmy rywalizują w rozgrywkach U-16. Już latem mogą dołączyć do regularnych treningów z seniorami SKS Basket. To idzie młodość!
![]()
Kadra Basketu U-16: Antoni Błachnio, Franciszek Błachnio, Bartłomiej Filipiak, Marcel Kosieradzki, Szymon Ornoch, Gabriel Ożarek, Mikołaj Piotrowski, Jakub Podsiadła, Aleksander Roman, Aleksander Sikora, Krzysztof Skorupka, Kuba Zegardło
źródło: własne; foto: własne / archiwum Pawła Kuźmy





















