niedziela, 12 lipca 2026r.

Sędziowska sztafeta w rodzinie Lizaków

Mariusz Lizak od ponad 40 lat sędziuje mecze koszykarskie. Od niedawna dzieli swoją pasję z synem – Oskarem.

Prawie trzy lata temu o sędziowskim zacięciu Mariusz Lizak opowiadał na naszych łamach.

Mariusz Lizak: Cztery dekady z gwizdkiem

Po meczu Basketu Siedlce z ANiMALES pojawiła się sposobność do rozmowy z bardziej doświadczonym tatą i zbierającym sędziowskie doświadczenia synem.

– Nie miałem innego wyboru niż bycie sędzią – przyznał Oskar Lizak, 18-letni uczeń ZSP nr 3 w Siedlcach. – Gdy byłem młodszy chodziłem na mecze sędziowane przez tatę i dopadła mnie pasja do koszykówki. Dzięki temu nauczyłem się grać w kosza, ale też zapoznałem się ze schematem sędziowania.

W kilku spotkaniach duet ojca z synem odpowiadał już za porządek na parkiecie. Zasadne wydaje się więc pytanie: Jak się sędziuje z tatą?

– Sędziuje się dobrze. Mam prawo do własnych decyzji. Jeżeli coś się komuś nie spodoba to tata staje w mojej obronie – powiedział Oskar Lizak.

– To jest pierwszy sezon Oskara na parkiecie. Wcześniej przez trzy sezony był sędzią stolikowym. Nie napinamy się w kwestii sędziowania boiskowego. Idziemy krok po kroku. Doświadczenie łapiemy z każdym meczem. Nie ma dwóch takich samych spotkań. Czasami sędziuję z Oskarem, ale musi on też pracować z innymi sędziami. Współpraca z innymi osobami to ważne doświadczenie. Jeżeli Oskar gwiżdże, to ja nie neguję jego decyzji. – stwierdził Mariusz Lizak.

Sędziowską karierę warto rozpocząć od stolika, przy którym można przekonać się jak wyglądają mecze koszykówki od środka – zarówno jeżeli chodzi o zachowanie sędziów i zawodników, ale też trenerów.

Sport był od zawsze obecny w życiu Oskara Lizaka, który w przeszłości trenował piłkę nożną, siatkówkę i pływanie. Z kolei Mariusz Lizak w 1976 roku rozpoczął treningi w Pogoni Siedlce pod okiem Janusza Puchalskiego. W VI klasie szkoły podstawowej jego losy skrzyżowały się z Wiesławem Głuszczakiem, który akurat wtedy przybył do Siedlec.

– Byłem na rozdrożu. Piłka nożna mnie fascynowała, ale koszykówka jeszcze bardziej mi się spodobała. Od 1976 roku grałem jako zawodnik, na początku jako województwo siedleckie, później był MKS Siedlce i AZS przy naszej uczelni. Do 1992 roku byłem czynnym zawodnikiem. Łączyłem grę w koszykówkę z sędziowaniem, co nie było łatwe. W województwie lubelskim zdarzyły się dalekie wyjazdy, np. do Zamościa – wspominał Mariusz Lizak.

Mariusz Lizak zdążył już przyzwyczaić się, że w każdy weekend sezonu ligowego ma obowiązki sędziowskie. Oskar też już zdążył się do tego przyzwyczaić i jak sam twierdzi lubi ten czas oczekiwania.

– Pobicie rekordu taty sięgającego 43 sezonów z rzędu będzie trudne, ale mam swoje marzenia. Chciałbym sędziować jak najwyżej – przyznał Oskar Lizak.

Sędziowanie to twardy kawałek chleba. Od pewnego czasu w niemal każdej dyscyplinie sportu zauważalny jest wzrost niechęci do panów (lub pań) z gwizdkiem.

– Przez 43 lata widziałem już wszystko. Bójki, przerywanie spotkań, próby wywierania presji na sędzim. Od niedawna w rozgrywkach młodzieżowych zauważyłem coś, co było znane z orlików piłkarskich, czyli naciski rodziców. Trzeba być niezwykle odpornym psychicznie, aby sobie poradzić – powiedział Mariusz Lizak.

– Koszykówka w odmianie męskiej jest bardziej dynamiczna. Wzrost szybkości i siły można dostrzec począwszy od rozgrywek U-17 – dodał Oskar Lizak.

Na ten moment Oskar może sędziować mecze w rozgrywkach od U-14 w dół. Przed sezonem musi wybiegać 86 odcinków 20-metrowych, czyli 1720 metrów. Jeżeli do przygotowania fizycznego doda pewność siebie zostanie zauważony przez centralę i będzie wyznaczany do coraz ważniejszych spotkań.

Mariusz Lizak: – Przed sezonem biegamy 20-metrowe odcinki przy Szkole Podstawowej nr 3. Puszczamy sobie Beep Test i na sygnał musimy być na linii. Jeden odcinek możemy być do tyłu, ale nie więcej. Przedziały są widełkowe – 18-35 lat musi przebiec 10 minut, powyżej 45 lat – 8 minut. Mam trochę mniej odcinków do pokonania.

– Z tatą jest łatwiej biegać, bo jest większa presja – dodał Oskar.

W ostatnich latach koszykówka zmieniła się radykalnie. Powoli odchodzi się od fizycznej walki na rzecz wręcz gry bezkontaktowej.

– Nie każdy faul jest faulem. Nie każda noga jest nogą, bo musi być ruch do piłki. Kibice o tym nie wiedzą. Władze koszykarskie dążą do tego, aby piłka była jak najwięcej w grze. Wprowadzono krok zerowy, który stanowi wydłużenie dwutaktu. Są takie sytuacje, że trzeba być elastycznym. Dobrze, że zostawiono nam interpretację w kluczowych sytuacjach. Na koniec decyzja należy do sędziego – podsumował Mariusz Lizak.

Przy wigilijnym stole nie zabrakło rozmów o koszykówce, choć ojciec z synem starają się nie przynosić sędziowania do domu.

– Czasami dyskutujemy i analizujemy nasze mecze. Czasami Oskar był przy stoliku i zauważył coś innego niż ja gwizdnąłem. Nieraz się zdarza, ale staramy się sędziowanie zostawić w hali – zakończył Mariusz Lizak.

 

źródło: własne; foto: własne / archiwum prywatne Mariusza Lizaka

DODAJ KOMENTARZ

2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Rodzic młodego pokolenia

Z szacunkiem do Pana Mariusza, ale trzeba wiedzieć „kiedy ze scen zejść.” Niestety ale jakość sędziowania nie przekłada na wiek. Widać że robi to Pan dla kasy, nie przekazuje Pan swojej wiedzy młodszemu pokoleniu, skąd traci Pan pozytywny wizerunek wśród młodych sędziów.

Rodzic młodego pokolenia

Zadajmy Panu Mariuszowi pytanie, ilu sędziów wyszkolił z okręgu siedleckiego w ciagu swojej 40 letniej kariery?

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

;