piątek, 12 kwietnia 2024r.

Od Sokołowa do Łomianek – od smutku, przez radość po nadzieję

Zakończyły się rozgrywki zasadnicze w I lidze centralnej kobiet. Postanowiliśmy przypomnieć sinusoidę występów zespołu MKK Siedlce w pierwszej fazie sezonu, a bywały różne momenty: niepokój (po Sokołowie), euforia (po zwycięstwie z AZS UW), zwątpienie (po porażce z Łomiankami) ale też duma (po derbowym triumfie) a także nadzieja (po zdobyciu Kórnika).

Sympatycy żeńskiej koszykówki w Siedlcach z nadzieją wyczekiwali początku sezonu 2011/2012. Drużyna MKK Siedlce dzięki wykupieniu dzikiej karty miała po latach starań zagrać w I lidze centralnej, będącej zapleczem najwyższej klasy rozgrywkowej – PLKK. By móc skutecznie nawiązać walkę z pozostałymi ośmioma zespołami trzeba było dokonać zakupów. I tak w zespole zameldowały się m.in. Paulina Gajdosz, Magdalena Kowalska, Justyna Okulska, Katarzyna Ćwiklińska, Maja Stachura i liczne grono innych zawodniczek. Niektóre z nich już wcześniej grały na szczeblu I ligi centralnej, niektóre posmakowały nawet rywalizacji w ekstraklasie. Ale tak na dobrą sprawę najciekawszym wzmocnieniem drużyny było przyjście do Siedlec Teodora Mołłowa, cenionego w środowisku koszykarskim fachowca. On to do spółki z Arkadiuszem Mazurkiewiczem miał zapewnić utrzymanie się na tym szczeblu.

Terminarz rozgrywek tak się ułożył, że pierwszym przeciwnikiem był lokalny rywal z pobliskiego Sokołowa Podlaskiego. Derby regionu dostarczyło emocji, ale obnażyło też niezgranie kleconego naprędce zespołu MKK. Sokołowianki prowadzone przez fantastycznie dysponowaną Martynę Stasiuk wygrały 82:64 wprawiając w minorowe nastroje kibiców MKK Siedlce.

Okazją do odniesienia pierwszego zwycięstwa w lidze miał być domowy mecz z GTK Wejherowo. Rozpędzone siedlczanki zagrały kapitalnie… ale tylko do przerwy, kiedy to prowadziły 45:30. Nawet w najczarniejszym śnie nikt nie przypuszczał, że losy spotkania mogą się odmienić. A jednak… Przyjezdne wykorzystując niezrozumiałą niemoc naszych pań odrabiały straty. Uczyniły to na tyle skutecznie by rzutem na taśmę rozstrzygnąć wynik na swoją korzyść (69:66).

Niewiele osób wierzyło w przełamanie zespołu na trudnym terenie w Olsztynie, gdzie nasze koszykarki przegrały chociażby przedsezonowy sparing. Znakomita postawa w pierwszej połowie, w której MKK wypracował sobie 16-punktową przewagę, została nieco przyćmiona po zmianie stron, ale tym razem podopieczne duetu: Mołłow/Mazurkiewicz nie pozwoliły sobie wydrzeć zwycięstwa i triumfowały 79:76.

Dwa kolejne spotkania koszykarki MKK zagrały na własnym parkiecie i pokazały, że trzeba będzie się z nimi liczyć. Wygrana z Liderem Swarzędz (67:59) a przede wszystkim deklasacja Uniwersytetu Warszawskiego (72:52) napawały optymizmem. Zwłaszcza mecz z „Uniwerkiem”, który okazał się w końcowym rozrachunku najlepszym meczem w rundzie zasadniczej MKK udowodnił, że w zespole drzemie potencjał. Klasę pokazywał duet: Paulina Gajdosz/Magdalena III (od rzutów za 3) Kowalska ale inne koszykarki też dokładały się do sukcesów.

Dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach źle wpłynęła na nasze panie. Zamiast kolejnego zwycięstwa z teoretycznie słabszym Uniwersytetem Gdańskim, przyszła nieoczekiwana porażka (53:68). Nie do poznania były nasze koszykarki – mało waleczne, nieskuteczne i wolniejsze od przeciwniczek.

W przeciwieństwie do spotkania z gdańszczankami, MKK zagrał kapitalne zawody z MUKS-em w Kórniku. Nawet wzmocnienia rywala zawodniczkami z ekstraklasy nie pomogły w odprawieniu MKK z kwitkiem. Koncertowa gra naszych zawodniczek przyniosła końcowy triumf 89:66.

Na zakończenie pierwszej rundy MKK ponownie zawiódł kibiców. Na OSiR-ze pewnym siebie podopiecznym Teodora Mołłowa i Arkadiusza Mazurkiewicza nosa utarły młode koszykarki z Łomianek, wygrywając różnicą 18 punktów (79:61).

Drugą rundę otwierało spotkanie z imiennikiem z Sokołowa Podlaskiego. Obie drużyny stworzyły niezapomniany spektakl, ale owacje zebrały zawodniczki z Siedlec, których niesamowita determinacja pozwoliła na rozstrzygnięcie losów meczu w ostatniej kwarcie. Wynik 83:71 dla MKK z Siedlec cieszył i pozwalał wierzyć, że ta runda będzie o wiele lepsza od poprzedniej.

Niestety kolejny mecz – w Wejherowie z GTK niczym nadmorski wiatr rozwiał te nadzieje. Na przytłaczającą porażkę 55:87 wpłynęły kontuzja Pauliny Gajdosz oraz wzmocnienie zespołu gospodarzy zawodniczkami z pierwszego garnituru, który gra w PLKK.

Domowa potyczka z KKS-em Olsztyn już od początku zaczęła się źle, żeby nie powiedzieć tragicznie. Wynik 0:14 nie podciął skrzydeł naszym koszykarkom, które kilka razy zbliżały się na 3 punkty, ale zabrakło brzytwy by się jej chwycić a olsztynianki odpłynęły zwyciężając 69:59 i inkasując 2 punkty.

Złej passy nie udało się przerwać w Swarzędzu (59:71) i Warszawie (58:76). Wyjazdowe porażki przekreśliły szanse MKK na znalezienie się w pierwszej czwórce, co dawałoby pewne utrzymanie. Po meczu a AZS-em doszło do znaczących roszad w składzie. Pożegnano się z pięcioma zawodniczkami (Justyna Okulska, Katarzyna Ćwiklińska, Paulina Czachor, Maja Stachura, Wioletta Wiklak) i powitano pięć nowych (Małgorzata Jurkowska, Sylwia Janas, Małgorzata Myćka, Jolanta Nowocin, Katarzyna Dąbrowska).

Okazało się, że na wkomponowanie nowych zawodniczek do zespołu potrzeba czasu. Spotkania w Gdańsku z AZS-em i u siebie z MUKS-em Kórnik miały przynieść poprawę jakości gry i wygrane, które liczyłyby się w walce o utrzymanie a tymczasem nie udało się zgarnąć łupu (78:86 w Gdańsku) oraz nie powiodło się w starciu z plejadą koszykarek z PLKK (74:84 z MUKS-em).

Ostatni mecz rundy zasadniczej w Łomiankach był z tych „o pietruszkę”. I nasze panie o dziwo zaskoczyły. Zagrały niezły mecz, dobrze broniąc i ambitnie walcząc. Wygrana 72:57 osłodziła kiepskie rozgrywki zasadnicze, po których przychodzi czas na fazę play-out.

Co ciekawe MKK potrafił pokonać przynajmniej raz każdy z zespołów, który znalazł się w górnej czwórce, a z rywalami z dolnej połówki tabeli zanotował bilans 2-6. Nie jest to korzystny bilans, ale nie należy załamywać rąk.
Według regulaminu PZKosz na chwilę obecną z ligi spadają trzy zespoły. Dlaczego na chwilę obecną? Bowiem już raz w trakcie sezonu miała miejsce zmiana ilości drużyn, które opuszczą zaplecze TBL (wcześniej były dwie). Na dobrą sprawę nie ma co oglądać się na PZKosz i innych a trzeba grać swoje, odnosić zwycięstwa i zbierać punkty, które złożą się na realizację przedsezonowego celu jakim jest utrzymanie. Zespół MKK pokazał, że potrafi wygrywać z najlepszymi. Nasze koszykarki nie będą przecież wiecznie przegrywać, dlatego drogie panie, utrzymajcie Siedlcom I ligę centralną!

 

źródło: własne; foto Maciej Sztajnert

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;