piątek, 14 czerwca 2024r.

Rodzina klasy mistrzowskiej

Uczciwie zapracowali na miano jednej z najbardziej sportowych rodzin w Siedlcach. Dom państwa Staręgów tętni życiem, mimo że ich dzieci większość roku spędzają na zgrupowaniach i obozach. Tata Grzegorz, mama Maria, córka Anna i syn Maciej opowiadają o życiu za pan brat ze sportem.

Jak się zaczęła przygoda ze sportem?

Grzegorz Staręga: W zasadzie od dzieciństwa miałem zainteresowania prosportowe. Zimą były narty, łyżwy, a latem inne dyscypliny. Miałem ciocię, która często wywoziła mnie w góry, szczególnie do Zakopanego i tam moja miłość do narciarstwa została pogłębiona. Najpierw pojawiło się narciarstwo zjazdowe, za to narty biegowe w sensie wyczynowym odkryłem na studiach.
Maria Staręga: Sport był od zawsze obecny w mojej rodzinie. Może nie w takim wymiarze jak obecnie, ale była to aktywność ruchowa. Jeździłam na łyżwach, w podstawówce grałam w piłkę ręczną, a potem starsi bracia pokazali mi siatkówkę. Rodzinnie i aktywnie – tak spędzaliśmy wolne chwile. Liceum i studia to wyprawy na obozy na narty zjazdowe oraz wędrówki piesze po górach. I te góry nas połączyły. A mąż „zaraził” mnie biegówkami i tak już to trwa…

Czy mieliście inne wyjście niż uprawianie sport, a w szczególności narciarstwa?

Maciej Staręga: Od kiedy pamiętam moją pasją był sport i ruch sprawiał mi przyjemność. Nie wyobrażałem sobie i nadal nie wyobrażam sobie życia bez aktywności fizycznej. Narty zawsze były mi bliskie, a biegówki były obecne już od małego w moim życiu. Narciarstwo można uprawiać od wczesnego dzieciństwa po późną starość.
Anna Staręga: Od początku sport był u nas obecny i nie było szans na inne życie (śmiech). I ja, i Maciek zaczynaliśmy na zjazdówkach, a potem dopiero przyszła kolej na biegówki.

 

Jak radzicie sobie z trenowaniem w klubie Rawa Siedlce, który zajmuje czołowe lokaty w klasyfikacjach zespołowych, mimo pochodzenia z terenów nizinnych?

Maciej: Wszystko można zorganizować na miejscu. Przy szkoleniu młodzieży, to co jest w Siedlcach, jest wystarczające. Cięższe tereny przydają się do uprawiania sportu na poziomie Pucharu Świata, a na poziomie krajowym wystarczą takie warunki, jak mamy tutaj. Najważniejsze są chęci. Ze swojego doświadczenia wiem, że w lasach na Gołoborzu można biegać crossy. Poza tym w domu zorganizowaliśmy sobie siłownię, która teraz tętni życiem, bowiem korzystają z niej obecni i byli zawodnicy oraz znajomi.
Anna: Dzieciaki z Rawy trenują nie tylko w Siedlcach. Latem wyjeżdżają na 3-4 obozy. Przed startem sezonu wybieramy się na zgrupowanie do Austrii, gdzie warunki do trenowania są perfekcyjne.
Maria: Dodam, że te letnie obozy organizowane są w różnych rejonach Polski. Zwykle zaczynamy od pobliskich, ale jakże pięknych i urozmaiconych pod względem ukształtowania Serpelic, potem wyprawa w wysokie góry, pobyt nad morzem i Mazury. Różne rodzaje treningu, różne widoki, różna kultura.
Maciej: Klub stwarza możliwości do trenowania w najlepszych miejscach i trenowania z najlepszymi, których wcześniej widzieli na ekranie telewizora.
Grzegorz: Jest to doskonały czynnik motywacyjny dla młodych, jeżeli mogą przebywać obok największych gwiazd narciarstwa. Nie da się wszystkiego wypracować w jednym miejscu, dlatego trzeba zmieniać klimat, stąd te obozy będące uzupełnieniem treningu. Jeżeli chodzi o szkolenie młodzieży to oscylujemy około 3 pozycji, natomiast w ogólnej punktacji są to miejsca 4-6, w zależności od sezonu.

Latem korzystacie z nartorolek. Jak ważnym są one elementem treningowym?

Anna: Nartorolki to podstawowy środek treningowy. Latem biegacz narciarski bez nich nie ma możliwości manewru.
Grzegorz: W Polsce mało jest specjalistycznych torów do treningu na nartorolkach. My ostatnio trenujemy po południowej stronie obwodnicy Siedlec. Wrzesień jest podporządkowany startom na nartorolkach, ponieważ wprowadzono cykl zawodów Pucharu Polski. Na podstawie takich startów można w dużej mierze powiedzieć, co zawodnik będzie znaczył w sezonie zimowym. Wyniki nartorolkowe mają olbrzymie przełożenie, szczególnie w technice dowolnej. Rzeczywistość jest taka, że narciarze najciężej pracują w okresie letnim i jesiennym.
Maciej: Ponadto dodam, że w zeszłym roku startowaliśmy także w Siedleckim Triathlonie i tam przydała się wszechstronność z treningów. Bieganie, rower, kajaki, pływanie – każdy sport w jakimś stopniu wspomaga wydolność. W młodszym wieku wszechstronność pomaga w rozwoju dziecka, a specjalizacja bardziej liczy się już w kategoriach seniorskich.
Grzegorz: Ciekawy jest rower górski, bo trening na takim rowerze jest zbliżony do treningu narciarskiego.

A jakie są Państwa i wasze indywidualne sukcesy?

Grzegorz: Mój największy sukces ma się narodzić (śmiech). A tak naprawdę to osobistym sukcesem byłoby dla mnie to, by któryś z zawodników z Siedlec dostąpił zaszczytu reprezentowania Polski podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Poza tym moim tegorocznym sukcesem jest ukończenie studiów podyplomowych na trenera klasy mistrzowskiej, obok trzech znanych osób jakimi są: Łukasz Kruczek, Janusz Krężelok i Krzysztof Wańczyk. Takich trenerów w Polsce jest może kilkunastu.
Maria: Nigdy nie uprawiałam narciarstwa wyczynowo, więc o sukcesach osobistych w tej dziedzinie trudno mówić, ale… już kilkanaście razy brałam udział w Biegu Piastów, a kilka razy pokonałam dystans 50km. Jednak najwięcej satysfakcji niosą sukcesy dzieci – i tych osobistych i „klubowych”. Tym żyjemy i to nas napędza do działania.
Maciej: Ważne są dla mnie medale Mistrzostw Polski, ale chciało się więcej. Moim celem do którego dążyłem był start w zawodach Pucharu Świata, co udało mi się zrealizować 2 lata temu. To był krok milowy. Kolejnym sukcesem było zdobycie pierwszych punktów w zawodach tej rangi. Dało mi to prawo do startu w Mistrzostwach Świata seniorów. Niewiele zabrakło mi wówczas do pierwszej trzydziestki w sprincie. W ubiegłym roku moim sukcesem był udział w Tour de Ski, chociaż bez większego powodzenia, ale jednak. A kolejny krok to zdobycie kwalifikacji olimpijskiej.
Anna: Ja, podobnie jak Maciek, mam kilka medali mistrzostw kraju, z których bardzo się cieszę. Wiele radości sprawiają mi starty w zawodach zagranicznych (FIS), gdzie mam porównanie do dziewczyn z innych krajów. W ostatnim sezonie udało mi się pobiec w zawodach Pucharu Świata w Jakuszycach, co też było dla mnie ważne.

Młodzież słysząc o waszych sukcesach garnie się do trenowania w klubie Rawa Siedlce.

Anna: To fakt. Mamy fajnych zawodników w kategorii junior C, którzy kończą teraz gimnazjum. Są bardzo ambitni i widać, że wzorują się w jakiś sposób na mnie i na Maćku.
Maciej: Jeżeli młodsi widzą, że można w tym sporcie osiągnąć sukcesy, to w pewnym momencie stwierdzają, że można spróbować. Ja im pokazuję, że się cieszę tym i wspieram ich jak tylko mogę.
Grzegorz: Warto przytoczyć przykład tej ambicji. Otóż podczas ostatnich seniorskich Mistrzostw Polskich w Jakuszycach biegliśmy sztafetę biegów rozstawnych 4x10km. Maciek wspólnie z trzema młodymi zawodnikami ukończyli bieg na 6 miejscu, a po dyskwalifikacji Trójwsi zostali przesunięci na 5 pozycję. Gdy schodzili z podium Maciek powiedział do swoich młodszych kolegów, że za 2-3 lata walczymy o medal. Na co Patryk Borkowski, który na swojej zmianie rywalizował z doświadczonym Maciejem Kreczmarem odpowiedział, że nie będziemy czekać 2-3 lata, tylko już za rok powalczymy. Od tamtego czasu minęło kilka miesięcy, a ci chłopcy niesamowicie poszli do przodu. Arek Posiadała wygrał Puchar Polski na nartorolkach, a Patryk był trzeci. Nasz klub dostarcza ludzi do kadry. Trzeba przypomnieć jeszcze Olę Prekurat i Natalię Grzebisz, który wyszły z Rawy i miały możliwość reprezentować nasz kraj. W sumie jako Rawa zdobyliśmy już 75 medali na imprezach rangi Mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych, natomiast na MP seniorów mamy tych medali około 13. 

A jak sukcesy Justyny Kowalczyk wpłynęły na zainteresowanie narciarstwem?

Grzegorz: Swoimi wynikami Justyna bardzo spopularyzowała ten sport. Poza tym telewizja również wpłynęła na zwiększenie zainteresowania narciarstwem. Przykładem niech będą chociażby zawody Pucharu Świata w Jakuszycach. To wszystko doprowadziło do tego, że coraz więcej osób jest zaintrygowanych jazdą na nartach. 

Jak wygląda dzień z życia narciarza biegowego?

Maciej: Rozpoczyna się od rozruchu, następnie jest lekkie śniadanko, chwila przerwy, a dalej poranny, dość mocny trening. Później jest obiad, a po nim chwila relaksu, odpoczynku. Dalej jest trening popołudniowy i kolacja. A wieczorem można np. analizować z trenerami nagrania z treningów, bądź też jest zebranie trenerów. Jest także możliwość skorzystania z masażu, sauny lub też poświęcamy czas na przygotowanie nart.
Grzegorz: W klubie dodatkowy bardzo absorbujący obowiązek to przygotowanie nart do treningu, a szczególnie do zawodów.

Jak zachęcicie młode osoby do trenowania?

Maciej: Jest to kontakt z naturą, na świeżym powietrzu. Przy delikatnym mrozie i przy słońcu sprawia to dużą przyjemność.
Anna: Narciarstwo jest wszechstronne i zahacza o inne dyscypliny.
Grzegorz: Trening narciarski wymaga dłuższego czasu i dużego wysiłku, jednakże przez jego urozmaicenie nie jest nużący. Rzadko która dyscyplina sportu ma taki dobór różnorodnych środków treningowych.
Maria: Zachęcam młodych również przez rodziców, pokazując, że kontakt ze sportem odciąga dziecko od wszechobecnego komputera i telewizji, uczy dyscypliny, umiejętności organizacji dnia, daje możliwość obcowania z przyrodą, hartuje i uodparnia.

Co Pan sądzi o planach zbudowania w Siedlcach górki narciarskiej?

Grzegorz: Jest to fajna i ciekawa inicjatywa dla społeczności siedleckiej, wśród której bardzo duża grupa osób uprawia narciarstwo w sposób amatorski. Taka górka na pewno cieszyłaby się powodzeniem. Szczególnie dla tych, którzy nie mogą wyjechać na narty. Takie inwestycje w Polsce powstają jak grzyby po deszczu. Ostatnio 30 września otwarto mały stok w Międzyrzecu Podlaskim. Dodam,  że wspólnie z panem Prezydentem planujemy, aby górka służyła również biegaczom w celu wydłużenia sezonu narciarskiego.

 

Plany na Nowy Rok?

Grzegorz: Dla zawodników Rawy będą to starty w Mistrzostwach Polski, w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, zawodach FIS, w programie Bieg na Igrzyska. Chcielibyśmy sfinalizować sprawę kupna ratraka, by zminimalizować czas przygotowania tras narciarskich.
Maria: Uczę polskiego w dwóch klasach sportowych. Marzą mi się jak najlepsze wyniki sprawdzianu po klasie VI i egzaminu gimnazjalnego przy równoczesnych sukcesach sportowych  podopiecznych – wielu z nich to zawodnicy Rawy.
Maciej: Będę chciał wystartować w Młodzieżowych i Juniorskich Mistrzostwach Świata. Chciałbym na nich zrekompensować sobie mój pechowy start sprzed roku.
Anna: U mnie zawody za zawodami (OPA, Alpen lub Slavic Cup) i Mistrzostwa Świata, do których można się zakwalifikować, a na koniec mistrzostwa kraju.

W związku z tym, że Boże Narodzenie za pasem, zapytamy jak wygląda ten świąteczny czas w Waszej rodzinie?

Maria: Wspaniale, bo choć chwilę jesteśmy razem!  Mimo że mam wtedy sporo do ogarnięcia, cieszę się obecnością rodzinki. Każdy uczestniczy w przygotowaniach.
Maciej: W Wigilię z samego rana ja lub Ania ubieraliśmy choinkę.
Grzegorz: W związku z tym, że w ciągu roku cały czas gdzieś wyjeżdżamy, to przez te 2-3 dni wszyscy przyjeżdżają do nas. Wigilia jest rodzinna, z dużą ilością potraw i prezentów.
Maciej: Poza tym mama jest gospodynią domu i lubi jak rodzina zjeżdża się do nas. Przejęła tą rolę po babci. Potrawy tradycyjnie i często jest ich więcej niż dwanaście.

 

Wywiad ukazał się grudniowym numerze Magazynu Lokalnego Prestiż 

 

Rozmawiali Kamil Sulej i Michał Michalski; fot. arch. prywatne rodziny Staręgów

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;