poniedziałek, 26 lutego 2024r.

Natalia Chacińska: Zaskoczyłam wszystkich i siebie samą też

O swoich występie, przeżyciach z udziału na Mistrzostwach Świata Juniorów Młodszych i radości ze zdobycia brązowego medalu, opowiada Natalia Chacińska.

Wywiad z brązową medalistką w skoku w dal z Mistrzostw Świata Juniorów Młodszych, Natalią Chacińską (MKS Pogoń Siedlce) przeprowadził Patryk Jasiński z biegajznami.pl.

Patryk Jasiński: Mistrzostwa Świata za Tobą. Zdobyłaś podczas nich brązowy medal dzięki jednemu z ostatnich skoków. Spodziewałaś się tak dobrego występu?
Natalia Chacińska:
Szczerze mówiąc, nie. Moim marzeniem było samo reprezentowanie Polski na takiej imprezie. Bardzo chciałam dostać się do finału. Ciągle powtarzałam sobie „oby do finału”. W eliminacjach musiałam oddać dwa skoki, aby do niego się dostać. Po tym jak już osiągnęłam cel, który sobie wyznaczyłam, stwierdziłam, że nieważne co by się stało, nie będę płakać, ani się smucić, wykonałam to czego tak bardzo pragnęłam, więcej do szczęścia nie było mi nic potrzebne. W finale oddałam trzy skoki, lecz nie zwracałam uwagi na to, który mam wynik. Po ostatnim trzecim skoku, podszedł do mnie trener Jagaciak i kazał mi nie zmieniać rozbiegu. Byłam zdziwiona, że dostałam się do finałowej ósemki, ale jeszcze dla pewności zapytałam czy na pewno. Trener potwierdził. Byłam jeszcze bardziej szczęśliwa. Skupiałam się na skokach na tyle, że prawie pierwszą kolejkę w wielkim finale ominęłam. Dopiero  reprezentantka Republiki Czeskiej zapytała mnie dlaczego nie skaczę. Strasznie się przeraziłam, bo miałam zaledwie 30 sekund na oddanie skoku. Nie był to rewelacyjny wynik , ale oddałam skok tylko dzięki niej. Nie zwracałam uwagi na to który mam wynik. Myślałam, że mam piąty, ewentualnie czwarty wynik. Po zakończeniu konkursu trener do mnie przyszedł i mnie przytulił. Nie wiedziałam dlaczego, myślałam że chce mnie pocieszyć, ale po chwili zapytał: „Wiesz co masz?”. Nie wiedziałam, o co mu chodziło i zażartowałam „Medal?”, a on odpowiedział że tak. Wtedy zaczęłam płakać… Następnie Polacy, którzy mnie wspierali przyszli i zaczęli mnie przytulać. To było niesamowite uczucie. Cieszyłam się bardzo. Po chwili, jak już ochłonęłam, trener powiedział: „No szkoda, że nie ma tego srebra, bo w ostatnim skoku przeskoczyła Cię koleżanka z USA, ale takie jest życie”. Myślę że dla wszystkich było to zaskoczenie, że taka Natalia Chacińska zdobyła medal. Na stronie Polskiego Związku Lekkiej Atletyki pisali prawie o wszystkich, tylko nie o mnie. Pisali o liderach, którzy mogli zdobyć medal ale o mnie nie. Oni nie zdobyli dobrych miejsc – a ja tak. Jestem z tego najbardziej dumna. Jednym słowem to jest dla mnie wielka nagroda oraz niespodzianka.

Srebrny medal przegrałaś w ostatniej kolejce. Czułaś rozczarowanie, złość?
Nie, nie wiedziałam nic o tym, że mogłam zdobyć srebrny medal. O całym fakcie dowiedziałam się po całym konkursie. Nie czułam złości, lecz po kilku chwilach, jak trener mnie o tym poinformował, rozczarowałam się. W sumie liczyłam jedynie na finał, a nie na tak wysokie miejsce na podium.

W tym roku miałaś już skoki powyżej 6 metrów (6.11m – Łódź – 2013). Ten z konkursu finałowego (6.22m) to jeden z czołowych wyników w tabelach OPEN w kraju. Na co jesteś gotowa w tym sezonie? Przed Tobą mistrzostwa Europy juniorów w Rieti.
O Mistrzostwach Europy nie myślę już tak poważnie jak o Mistrzostwach Świata. Dostałam tę szansę, ale nie nastawiam się nawet na finał. Aby się do niego dostać trzeba skoczyć 6.20 m w eliminacjach. Myślę że nie jestem w stanie tak naprawdę, co tydzień skakać tak daleko. To prawie mój rekord życiowy. Cieszę się też, że jestem na wysokim miejscu w tabelach OPEN. Mam nadzieję, że nie będę spadała z tego miejsca lecz tylko podwyższała poziom innym, bardziej doświadczonym zawodniczkom.

To na co możemy liczyć na Mistrzostwach Europy? Z jednej strony będą tam starsze zawodniczki, a z drugiej tylko Europejki. Może kolejny medal?
 Do tej imprezy podchodzę z mniej bojowym nastawieniemNiby prawdą jest, że na Mistrzostwach Europy powinien być niższy poziom, ale z kolei zawodniczki są starsze i bardziej doświadczone niż ja. Tak jak wspomniałam, w eliminacjach trzeba skoczyć 6.20 m. Dla mnie jest to kolejne wyzwanie. Nie wiem czy da mi się to osiągnąć oraz czy zdrowie mi na to pozwoli, ale postaram się uczynić, co w mojej mocy.

Jakie plany po mistrzostwach? Start podczas Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży? Co dalej? Wakacje?
 Nie odpuszczam żadnego startu. Na OOM będę startować. Tam mam nadzieję, że będzie już złoto. Następnie wracam do domu na kilka dni, a potem jadę na obóz nad morze z trenerem Zdzisławem Lipińskim. Myślę, że po tym obozie będę mogła jechać do domu i trochę odpocząć od wyjazdów i obozów. Przed Mistrzostwami Świata wyjechałam kilka tygodni wcześniej po to by się dobrze przygotować, a nie byłam w domu ponad miesiąc.

Na wielu zdjęciach widać, że masz oklejone kolano. Czy to coś poważnego?
 W przeciągu ostatnich miesięcy musiałam się spiąć i trenować bardziej niż zawsze. Na Mistrzostwach Świata oddawałam skoki dzień po dniu. Mam nadzieję że to nic poważnego. Po prostu przeciążenie.

Opowiedz nam nieco o sobie. Jak zaczęła się przygoda z lekką atletyką, kto Cię wypatrzył, gdzie i u kogo trenujesz?
 Klimonty to jest moja wieś rodzinna w powiecie siedleckim. W podstawówce Pan Wojtek Bobryk zorganizował zawody w skoku w dal. Nie było warunków, ale dało się skakać. Byłam wtedy w trzeciej klasie. Trener stwierdził, że skoczyłam tak daleko, że chciał mnie zabrać na zawody. Zgodziłam się i pojechałam, ale nie udało mi się zająć dobrego miejsca. W czwartej klasie już regularnie jeździłam na czwartki lekkoatletyczne. Następnie Pan Wojtek zapoznał mnie z Panem Winicjuszem Nowosielskim. Od tamtej pory jeździłam na treningi kilka razy w tygodniu. Do gimnazjum uczęszczałam już do Siedlec. Po ukończeniu gimnazjum zaczęłam trenować z Januszem Maciejewskim. Trener dobrze przygotowuje mnie biegowo, dlatego pojechałam na obóz z kadry i poznałam tam Zdzisława Lipińskiego. Od tamtego obozu regularnie do niego przyjeżdżam, po to by uczyć się skakać technicznie. Na co dzień trenuję w Miejskim Klubie Sportowym Pogoń Siedlce, ale jak już wspomniałam regularnie jeżdżę do Łodzi.

Chciałabyś dodać coś od siebie? Jakieś podziękowania? Pozdrowienia?
– 
Chciałabym podziękować w szczególności trenerowi Zdzisławowi Lipińskiemu. On mnie bardzo dobrze przygotował do tych mistrzostw. Dziękuję też trenerowi Januszowi Maciejewskiemu, znajomym, przyjaciołom za wsparcie oraz wiarę. Rodzicom za to że mogę dzięki nim trenować i spełniać swoje marzenia. Mam nadzieję, że internauci nie będą wierzyć tylko w tych, którzy są na wysokim poziomie, ale w tych którzy praktycznie nie mają szans, ponieważ tym, którzy są na samym szczycie noga może się podwinąć.

 

źródło i foto: biegajznami.pl

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;