poniedziałek, 26 lutego 2024r.

„Nie ma teraz słabszych rywali”

Za nami piękny siatkarski weekend zakończony wielkim sukcesem – awansem KPS Siedlce Banki Spółdzielcze z Grupy BPS do finału I ligi siatkówki mężczyzn. O tym co było i co nas jeszcze czeka opowiedział drugi trener drużyny Maciej Nowak.

– Niedzielny mecz był tak samo wyrównany i ciężki jak sobotni mimo tego, że zakończony w trzech setach. Decydowały detale, ilość błędów była podobna, ale spotkanie na pewno stało na wysokim poziomie. Uważam, że te dwa mecze były chyba najlepsze jak do tej pory w naszym wykonaniu. Poziom, styl i najważniejsze zwycięstwo. Rozliczani jesteśmy za wygraną, więc jakbyśmy grali pięknie i przegrali 2:3, to by nam to nic nie dawało.

Zanim przyszły wygrane i awans, siedlecka drużyna rozpoczęła rywalizację ze zwycięzcą rundy zasadniczej MKS Będzin od falstartu – 0:3 przed kamerami Orange Sport: – Pierwszy mecz na pewno był słabszy w naszym wykonaniu, chociaż w trzecim secie była szansa. Prowadziliśmy wtedy w końcówce, jednak przegraliśmy go do 25. Jeżeli w tamtym momencie potoczyłoby się to inaczej, wszystko mogło się jeszcze odwrócić, ale tak się nie stało.

Zespół z Będzina był najczęściej typowanym kandydatem do zwycięstwa w lidze. Nie dał jednak rady udźwignąć roli faworyta. Natomiast KPS chciał być w „szóstce” i powalczyć w play-offach: – Jeżeli mielibyśmy przeanalizować na papierze drużynę Będzina i naszą, to jest to dowód, że w sporcie nie liczą się tylko finanse i teoretyczne umiejętności, a wszystko weryfikuje boisko. Biorąc pod uwagę budżety tych dwóch klubów, od razu staliśmy na straconej pozycji. Ale rywale grali pod dużą presją. Oni musieli wygrać, a my tylko mogliśmy. Przy takich oczekiwaniach gra się naprawdę ciężko, nawet mimo tego, że to doświadczeni zawodnicy z doświadczonym trenerem. […] My się cieszymy, oni może nie płaczą, ale na pewno mają niezbyt wesoły powrót. Ich cel był jeden, wygranie tej ligi, a już wiadomo, że tego nie osiągną. A my? Jeżeli przed rozpoczęciem sezonu ktoś postawiłby jakiekolwiek pieniądze, że znajdziemy się w finale, to chyba byłby uznany za szaleńca. Ja osobiście wierzyłem, że będziemy wysoko, ale powiem uczciwie, że nie myślałem, że będziemy w finale. A jesteśmy i to się liczy.”

Drugą parę półfinałową tworzy Camper Wyszków i Cuprum Lubin. W rundzie zasadniczej KPS przegrał oba mecze z Będzinem, natomiast z pozostałymi kandydatami do finału tylko jeden (2:3 w Wyszkowie): – Nie ma teraz słabszych rywali, popatrzmy co się dzieje w tej czwórce. To są bardzo równe drużyny i wszystkie ich mecze są wyrównane. W obu półfinałach wiele setów rozstrzygnęło się dopiero na przewagi. A końcówkę każdy może wygrać z każdym, dlatego trzeba mieć jeszcze trochę szczęścia. Zawsze powtarzam, że w sporcie jest ono potrzebne. W siatkówce jak jest 23:23 to o wyniku nie decydują już same umiejętności, tylko detale i szczęście. W niedzielę też stało ono po naszej stronie, chociaż trzeba przyznać, że trzeci set był Damiana Schulza. Może nie grał on na najwyższym poziomie, ale w odpowiednim momencie dołożył swoje na zagrywce, a później w ataku. Cała drużyna też na pewno zasługuje na słowa uznania, ale nie będę ich jeszcze za bardzo wychwalał, żeby nie było efektu odwrotnego. Przed nami przecież finał…

…który zbliża się wielkimi krokami: – Finał rozpoczyna się zaraz po świętach. Te terminy nie są najlepsze. Trudno jest przygotować drużynę przy takich dwutygodniowych przeskokach. Na razie nie wiemy, czy to będzie Camper czy Lubin, ale dla nas to chyba nieważne. Przypuszczam, że dla kibiców atrakcyjniejszy byłby zespół Campera, bo Wyszków jest dość blisko i mogliby zorganizować wyjazd. Może tak się stanie, zobaczymy.

P2066219

 

A podczas niedzielnego meczu siedlecką halę ARMS zaszczycił swoją obecnością były drugi trener męskiej reprezentacji Polski Włoch Andrea Gardini.

DSC_0351 (Kopiowanie)

 

źródło: własne; foto: Maciej Sztajnert (3)

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;