sobota, 2 marca 2024r.

Teodor Mollov: Bez zmian nie ma postępu

Rozmawialiśmy z Teodorem Mollovem, trenerem PGE MKK Siedlce i reprezentacji Polski, który opowiedział o problemach żeńskiej koszykówki i planach na przyszłość.

2016 to był trudny rok, ale też taki, bez którego nie da się zrobić kroku naprzód.
Uważam, że coś dobrego się rozpoczęło w tym roku, ale musimy iść dalej. Żeby kontynuować nasz projekt musimy mieć wsparcie. Każdy kto zajmuje się sportem musi wiedzieć, że sport to nie jest mechanika samochodowa. To nie jest tak, że podkręcimy śrubkę, uregulujemy dyszę i silnik będzie chodził. Profesjonalny sport wymaga konsekwentnej zawodowej pracy w dłuższym okresie. U nas widać progres u niektórych zawodniczek. Jedna albo dwie uczyniły nawet zbyt duże postępy. Jestem zadowolony z zespołu, ponieważ rozwijamy się w sposób metodyczny, planowy. Jedyne co mnie martwi to kontuzje. Mam nadzieję, że na pierwsze mecze w nowym roku będziemy mieć pełny skład. A to daje nadzieję na agresywną i ciekawą koszykówkę.

Przed startem projektu mówił pan, że po pół roku jego funkcjonowania będzie czas na pierwsze oceny i być może roszady. Czy dojdzie do zmian?
Jeżeli chodzi o postępy to są one widoczne. Włodarzom w Ministerstwie, PZKosz i mieście Siedlce zostaje przekonać się do tego projektu. Nasze działania będą miały sens jeżeli potrwają 3-4 lata. Dopiero wtedy zobaczymy jak mogą rozwinąć się młode zawodniczki, które wcześniej były hamowane z powodu braku możliwości na regularne granie. Nie możemy przerwać tego co zaczęliśmy. Jeżeli przerwie to wrócimy do punktu wyjścia. Poddamy się i dalej będziemy w tym samym bagnie.

Magdalena Koperwas z konieczności została przesunięta na jedynkę. Czy rozegranie to jest jej przyszłość?
Ona grała z przymusu na jedynce. Dla niej to jest duży plus, ponieważ potrafi grać na trzech pozycjach. Jest nominalną dwójką, bardzo dobrze prezentuje się na trójce, a teraz każdy zauważył, że nie jest bez szans na jedynce. Trenerzy zawsze szukają zawodniczek, które mogą załatać więcej niż jedną dziurę.

Czy może się zdarzyć, że Koperwas i wracająca do zdrowia Katarzyna Trzeciak będą grały wymiennie na pozycjach 1 i 2?
Jest taka możliwość w klubie, ale w reprezentacji wyraźnie jedna musi być na jedynce, a druga na dwójce. Do treningów wróciła Monika Naczk i ona też zwiększy nasze pole manewru.

Liga jest zamknięta. Oznacza to więc, że zespoły z miejsc 9-12 zakończą sezon już w połowie marca…
Regulamin stanowi, że pierwsza runda kończy się przed play-offami i nikt z miejsc 9-12 nie gra więcej. Ze strony finansowej to dobry zapis, ale w naszym przypadku wręcz przeciwnie. Zawodniczki PGE MKK muszą grać. Jeszcze nie jestem pewny jak mi się uda zorganizować kolejne miesiące, ale nie chciałbym przerywać ich gry. Ponadto muszę mieć pełny rok sportowy, aby wiedzieć jakie uzupełnienia są potrzebne na następny sezon. Wiadomo, że nie obejdzie się bez roszad w kadrze. Każdy musi wiedzieć, że postęp zawsze jest związany ze zmianami.

Czy wierzy pan, że ósme miejsce, gwarantujące udział w play-offach, jest w zasięgu PGE MKK?
Jest szansa, ale nie jest ona duża. Tym bardziej, że wszyscy ligowi rywale kupują nowe zawodniczki na potęgę. Interesuje ich każde miejsce wyżej. Nie 10, a 9, nie 9, a 8. Z drugiej strony nie wiem na ile sprzyja to rozwojowi polskich młodych zawodniczek i całej żeńskiej koszykówki. Jeżeli będziemy zdrowi to namieszamy w dole tabeli. Na razie nie ma presji wyniku. Ona zacznie się w kolejnym sezonie, a konkretny cel sportowy postawimy dopiero w trzecim roku projektu.

Na 2017 rok należy życzyć zdrowia, ponieważ jego wyraźnie ostatnio brakowało.
Jeżeli bylibyśmy w pełnym składzie w ostatnich miesiącach to mielibyśmy co najmniej dwa zwycięstwa więcej. Może to się uda w następnych meczach. Za przykład niech posłuży mecz z Wisłą, która ma ogromny potencjał i wyższą klasę sportową. Jeżeli jest zdrowie, walka oraz charakter to jest dobra koszykówka i emocje dla kibiców.

 

źródło i foto: własne

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;