poniedziałek, 27 maja 2024r.

Jak Pogoń wchodziła do I ligi #6: Zajadła walka na finiszu jesieni

Rzutem na taśmę Pogoń Siedlce wywalczyła komplet punktów w starciu z outsiderem ligowej tabeli Garbarnią Kraków. Radość ze zwycięstwa zmącił fakt odniesienia poważnej kontuzji przez Bartosza Tarachulskiego.

Daniel Purzycki ze swoją kompanią wyruszył do Krakowa już w piątek. Dzięki temu zabiegowi lider tabeli z Siedlec od pierwszych minut spotkania w byłej stolicy Polski zyskał przewagę na boisku. W pierwszej połowie Pogoniści trafili dwukrotnie, a przy obu golach udział miał Adrian Dziubiński. Po przerwie mecz całkowicie zmienił oblicze. Garbarnia ruszyła do odrabiania strat, a Pogoń się cofnęła i nastawiła na grę z kontry. Dwa błędy siedleckiej defensywy spowodowały, że z pewnego prowadzenia 2:0 zrobił się remis 2:2. Popisową partię w szeregach krakowian rozgrywał Paweł Nowak, który w dobiegającej końca karierze zapisał przyzwoitą kartę w polskiej piłce ligowej na najwyższym poziomie. Fortuna sprzyjała tego dnia Pogoni, co znalazło potwierdzenie w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Dośrodkowanie Jarosława Ratajczaka trafiło do Łukasza Zaniewskiego, który z głowy przelobował Roberta Błąkałę i zapewnił swojemu zespołowi komplet punktów.

W 88 minucie w polu karnym Pogoni doszło do zderzenia w walce o górną piłkę pomiędzy Bartoszem Tarachulskim a Tomaszem Ogarem. Grający drugi trener Pogoni został karetką przetransportowany do jednego z krakowskich szpitali, gdzie po dokładnych badaniach okazało się, że doświadczony napastnik doznał pęknięcia kości czaszki i nie wrócił razem z resztą zespołu do Siedlec.

Po wygranej z Garbarnią Purzycki mógł pochwalić się najlepszym bilansem wygranych spotkań spośród wszystkich trenerów Pogoni w XXI wieku. Jego podopieczni wygrali cztery spotkanie z rzędu i umocnili się na prowadzeniu w tabeli II ligi wschodniej.

Zwycięski pochód Pogoni został przerwany przez Wigry Suwałki. Siedlczanie byli kilka minut od domowej wygranej, ale musieli zadowolić się remisem. To jednak nie odbiło się na drużynie tak jak dotkliwa porażka w Tarnobrzegu. Sezon wcześniej Siarka zajęła spadkowe miejsce w tabeli II lidze wschodniej, zachowując byt tylko dzięki splotowi szczęśliwych wydarzeń. Latem w Tarnobrzegu doszło do dużych zmian. Kadra zespołu została wymieniona niemal w 90%, a stery powierzono byłemu trenerowi Resovii, obecnie pracującemu z powodzeniem w Puszczy Niepołomice, Tomaszowi Tułaczowi.

Pierwsza połowa była dosyć wyrównana i zakończyła się remisem 1:1. Od pierwszych minut drugiej połowy Siarka ruszyła do zmasowanych ataków. Zepchnięta do defensywy Pogoń popełniała błąd za błędem. Mateusz Urbański przytrzymywał rywala, za co podyktowany został rzut karny pewnie wykonany przez Łukasza Popielę. W 63 minucie na boisku doszło do dramatycznych scen. Samuelson Odunka został trafiony nogą w głowę przez Bartłomieja Makowskiego. Nigeryjczyk stracił przytomność, a jego usta napełniły się krwią. Odunka został przewieziony karetką do szpitala, ale na szczęście szybko doszedł do sprawności.

Sytuacja – druga z rzędu w wyjazdowym meczu – z urazem kolegi z zespołu mocno wyryła się w głowach siedlczan, którzy byli tłem dla rozpędzonych gospodarzy. Na 3:1 podwyższył Jakub Wróbel, który wykończył rozegranie rzutu rożnego. Defensorzy Pogoni wyglądali w tej akcji niczym dzieci we mgle. Wynik meczu ustalił Marcin Truszkowski, który kiedyś był jedną nogą w klubie z Siedlec.

Piłkarze Siarki po meczu bez ogródek stwierdzali, że spodziewali się więcej po liderze tabeli. Podrażniona Pogoń zrehabilitowała się za porażkę z Tarnobrzega i zgarnęła pełną pulę w spotkaniu z Pelikanem. Podopieczni Purzyckiego wspierani przez blisko 1500 kibiców dzięki  zwycięstwu zostali mistrzami pierwszej rundy rozgrywek.

– Najważniejsze w tym meczu były dla nas 3 punkty i to udało się osiągnąć – stwierdził po meczu Purzycki. – Trudno wymagać na poziomie II ligi, żebyśmy grali płynnie i kończyli każdą akcję idealnie. Mamy problemy na poziomie reprezentacji, mamy problemy w piłce klubowej na szczeblu europejskim, to nie wymagajmy, żeby mieć w II lidze piękną i cudowną grę. Mamy to co mamy i trzeba dążyć do perfekcji w naszych poczynaniach.

Ostatnim ligowym rywalem Pogoni w 2013 roku była Concordia Elbląg. Siedlczanie wygrali 3:1 po trafieniach Krystiana Wójcika, Adriana Dziubińskiego i Daniela Dybca. Honorowe trafienie dla Conki zanotował Damian Szuprytowski. Pogoniści udali się na zimowe urlopy z przewagą czterech punktów nad wiceliderem z Mielca.

 

źródło: własne; foto: Maciej Sztajnert

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;