Droga do centrali #8: Dreszczowce na ostatniej prostej

   
Autor:
Dodano: 2020/05/06 8:41    views 742

Pogoń Siedlce od prawie dekady występuje na szczeblu centralnym. Licznych emocji związanych z grą w I i II lidze nie byłoby bez sezonu 2010-11, który został zwieńczony awansem. Oto jego historia.

DROGA DO CENTRALI #1

DROGA DO CENTRALI #2

DROGA DO CENTRALI #3

DROGA DO CENTRALI #4

DROGA DO CENTRALI #5

DROGA DO CENTRALI #6

DROGA DO CENTRALI #7

W hicie 26 kolejki Broniarze byli żądni rewanżu za wyraźną porażkę poniesioną jesienią w Siedlcach. Radomianie nie mogli jednak pokusić się o pomstę u siebie, ponieważ stadion na Plantach był poddawany modernizacji. Broń, chcąc nie chcąc, musiała więc zadowolić się skorzystaniem z obiektu w Kozienicach.

Mecz na szczycie był hitem – w pełnym tego słowa znaczeniu. Emocjami z tego spotkania można by obdzielić kilka innych. Jedynego gola w pierwszej połowie zdobył niezawodny Jacek Kosmalski, który wykorzystał podanie Emmanuela Emehela. Jeżeli chodzi o obraz otwierających 45 minut, to siedlczanie stworzyli mnóstwo sytuacji, szczególnie w początkowym fragmencie spotkania. Co ma jednak powiedzieć Broń, której piłkarze dwukrotnie nie umieścili piłki w niemal pustej bramce?

Gdy po przerwie Dariusz Dziewulski trafił firmową przewrotką, to wydawało się, że Pogoni nie groziło nic złego na stadionie w Kozienicach. Prawy obrońca radomian, Maciej Czachór, nie planował jednak wywieszenia białej flagi. Jego dublet doprowadził do ekscytującej, ale i nerwowej końcówki.

W 80 minucie krewkiego Mariusza Marczaka zmienił Grzegorz Wędzyński. Grający trener Pogoni potwierdził swoją zdolność do zdobywania ważnych bramek w decydujących momentach. W ostatniej minucie trafił z rzutu wolnego z około 25 metrów i zapewnił biało-niebieskim trzy punkty oraz fotel lidera.

– Moim zdaniem wygraliśmy zasłużenie – mówił Grzegorz Siedlecki na łamach „Echa Katolickiego”. – Byliśmy lepiej zorganizowaną drużyną, przewyższaliśmy rywali technicznie i taktycznie, a nasza gra była bardziej poukładana. Ponadto zespół był w pełni skoncentrowany i zmobilizowany. Gospodarze podnieśli się jednak ze stanu 0:2 i wyrównali. Broń mieliśmy rozpracowaną. Wiedzieliśmy, że głównie zagrażać będą po stałych fragmentach gry i to się potwierdziło.

Tydzień później siedlczanie mieli zmierzyć się u siebie z UKS SMS Łódź, jednak mecz nie doszedł do skutku. Pogoń czekała na rywali, lecz się nie doczekała. Do konta lidera dopisano trzy punkty bez gry.

W 28 kolejce Pogoń czekał kolejny trudny wyjazd – tym razem do Kutna. Miejscy byli drużyną własnego boiska, do meczu z siedlczanami nie znali smaku domowej porażki. Do tego kilku piłkarzy, na czele z Wędzyńskim, pamiętało poprzednią wizytę w Kutnie. Pogoniści na finiszu sezonu 2009-10 przegrali aż 1:6. Dublet ustrzelił wówczas Sylwester Płacheta, brat Przemysława, późniejszego piłkarza Pogoni, a obecnie gwiazdy ekstraklasowego Śląska Wrocław.

MKS potwierdził domową siłę w 33 minucie. To właśnie wtedy Przemysław Michalski przymierzył z rzutu wolnego obok źle ustawionego muru. Pogoniści nie zdążyli wyrównać przed przerwą. Tuż po zmianie stron Marek Kaliszewski zaliczył 50-metrowy rajd na pełnej szybkości zakończony trafieniem na 1:1. Miejscy błyskawicznie odpowiedzieli za sprawą Płachety, który strzelił pomimo tego, że zapaśniczym uchwytem stopował go Aleksiej Dubina.

W 65 minucie na placu gry zameldował się Wędzyński, który w poprzednich meczach odmieniał zespół jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tym razem to nie on był bohaterem. W ostatnim kwadransie meczu było kolorowo i bramkowo. Najpierw z rzutu wolnego trafił Marczak, później z boiska wyleciał Rafał Kubiak za to, że potraktował Wędzyńskiego z łokcia, w doliczonym czasie gry Kosmal trafił po wyłożeniu Dubiny, a niedługo później z boiska wyleciał Kali. To nie koniec, ponieważ po wygranym meczu czerwoną kartką (za drugą żółtą) został ukarany grający trener Pogoni. Uff! Co to był za mecz!

Po ostatnim gwizdku siedlczanie radowali się tak mocno, jakby już awansowali do II ligi wschodniej. Promocja na szczebel centralny nie była jeszcze pewna, jednak wszystkie karty były w rękach Pogoni. Na dwie kolejki przed końcem liderzy z Siedlec mieli trzy punkty przewagi nad Bronią i wizję meczu u siebie z walczącą o utrzymanie Wartą Sieradz. Spotkania wyjątkowego, bo pierwszego na dopiero co oddanym do użytku stadionie.

 

źródło: własne; foto: Janusz Mazurek









Sponsorzy

Patronat medialny