Historia w odcinkach. Droga do centrali #2

   
Autor:
Dodano: 2020/04/01 8:40    views 1018

Pogoń Siedlce od prawie dekady występuje na szczeblu centralnym. Licznych emocji związanych z grą w I i II lidze nie byłoby bez sezonu 2010-11, który został zwieńczony awansem. Oto jego historia.

DROGA DO CENTRALI #1

Przed sezonem wśród III-ligowych trenerów portal futbolnews.pl przeprowadził sondę. W gronie faworytów do wygrania grupy łódzko-mazowieckiej najczęściej wymieniano MKS Kutno, Radomiaka Radom oraz Pogoń. Przepytanym był Grzegorz Wędzyński, który twierdził: – Do drugiej ligi zapuka kilka drużyn, między innymi my. Na pewno awansować będzie chciał Radomiak. Nieźle powinny wyglądać też Kutno i Narew. Poza tym ostatniego słowa nie powiedziało Piaseczno.

Wędzyński typował Jacka Kosmalskiego do miana gwiazdy ligi. Uważał też, że na miano odkrycia może zapracować przedstawiciel młodszego pokolenia – Marcin Paczkowski.

Inauguracyjnym przeciwnikiem biało-niebieskich był Mazur Karczew, czyli solidny III-ligowiec. W poprzednich dwóch sezonach to była szósta drużyna rozgrywek nie ukrywająca swoich aspiracji sięgających walki o najwyższe lokaty, a nawet awansu. Mecz w Karczewie był pasjonujący. Pogoń prowadziła 2:0 po dublecie Kosmalskiego, lecz jeszcze przed przerwą kontaktowe trafienie zaliczył 20-letni Hubert Kosim, nota bene przyszły napastnik MKP. Tuż po przerwie gola strzelił Rafał Komosa, Mazur odpowiedział trafieniem Damiana Jakubika z 11 metrów. Podrażniona Pogoń zadała dwa ciosy i wygrała 5:3. Po tej wygranej siedlczanie znaleźli się za plecami liderującego Radomiaka Radom.

– Pewnie to jest głupie, ale dla mnie trener jest skreślony, kiedy mówi, że gramy na zero z tyłu. Na taką grę ludzie nie przychodzą na trybuny. Zawsze mówiłem, że możemy tracić bramki, ale musimy też je zdobywać. Mówiłem grajmy disco polo na boisku. Niektórzy się wstydzą, że słuchają tej muzyki, ale wszyscy ją znają – mówi Jacek Kozaczyński senior.

W drugiej kolejce nie było już tak różowo. Pogoń po raz drugi z rzędu zagrała poza domem. Rywalem siedlczan był aleksandrowski Sokół, a mecz z powodu remontu stadionu w Aleksandrowie Łódzkim został rozegrany w Rudzie Bugaj. Boisko było małe i nierówne. Lepiej w tych warunkach radzili sobie „gospodarze”. Sokół wyprowadził celne uderzenie już w 7 minucie. Pogoń najlepszą okazję do wyrównania miała za sprawą Marka Kaliszewskiego, który ostemplował słupek po rozegraniu rzutu rożnego. Końcówka spotkania nie była udana dla teamu Siedleckiego i Wędzyńskiego. Dobra interwencja Kozaczyńskiego juniora oraz słupek uchroniły siedlczan od utraty kolejnych bramek, a na domiar złego pięć minut przed końcem meczu czerwoną kartkę (dwie żółte) obejrzał Wiktor Borowickij.

 

W trzeciej części o fascynującej batalii z Narwią oraz pogodzie, która wygrała z piłką.

 

źródło: własne; foto: Janusz Mazurek








Sponsorzy

Patronat medialny