poniedziałek, 26 lutego 2024r.

Stanisław Więciorek: Co trzy głowy to nie jedna

Trener MKS Pogoń Awenta Siedlce Stanisław Więciorek opowiada o udanej rundzie jesiennej w wykonaniu swoich podopiecznych. Odnosi się także do aktualnej sytuacji w polskim świecie rugby.

Jakie plany miała Pogoń przed startem rundy jesiennej?
Okres przygotowawczy zaczęliśmy od obozu dochodzeniowego w sierpniu. Po dobrze przepracowanym lecie, w czasie którego rozegraliśmy dwa sparingi i zajęliśmy drugie miejsce w mistrzostwach Polski 7, rozpoczęliśmy zmagania w Ekstralidze. Po nieudanym meczu o brązowy medal w sezonie 12/13 przystąpiliśmy do nowych rozgrywek z nadziejami i planami na zajęcie miejsca w czołowej czwórce, które uznaliśmy za minimum przyzwoitości, biorąc pod uwagę nasz potencjał. Na dystansie całego sezonu chcieliśmy się włączyć do walki o medal.

Jak przebiegała runda z pańskiej perspektywy?
Wygraliśmy 6 z 7 meczów. Pokonaliśmy aktualnego mistrza Polski – Lechię – na jego terenie i nie był już to wynik sensacyjny, jak to miało miejsce w poprzednich rozgrywkach. Okazało się, że w przekroju meczu byliśmy lepsi i odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Innym trudnym meczem było spotkanie w Łodzi z Budowlanymi. Mieliśmy tam coś do udowodnienia i udowodniliśmy, gdyż zdominowaliśmy trzeci zespół Ekstraligi w sezonie 12/13. Przegraliśmy mecz z Arką, która przeważyła szalę na swoją korzyść dzięki doświadczeniu i większej dojrzałości. Po meczu zawodnicy i sztab trenerski lidera z Gdyni przyznali, że po raz pierwszy od dłuższego czasu zostali zmuszeni do dużego wysiłku i było to dla nich niezwykle ciężkie starcie. Pozostałe spotkania w naszym wykonaniu były zakończone naszymi bezapelacyjnymi zwycięstwami.

Jest pan zadowolony z pozycji Pogoni po pierwszej rundzie zmagań?
Zakończyliśmy pierwszą rundę na drugim miejscu z 6 punktami straty do Arki i z 7 punktami przewagi nad Lechią Gdańsk. Możemy uznać, że mamy za sobą udaną jesień. Jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji przed rundą rewanżową. Można uznać, że w 99% nastąpiła realizacja tego co sobie założyliśmy.

P9281154

Czy drugie miejsce jest odzwierciedleniem aktualnego potencjału Pogoni?
Myślę, że tak. Można było zrobić delikatnie coś więcej, ale nie ma co się doszukiwać niewiadomo czego. Nasze miejsce nie jest przypadkowe.

Najwięcej punktów dla MKS zdobył Tomasz Gasik. Jego powrót po kontuzji okazał się dużym wzmocnieniem dla zespołu.
Tomek doszedł po ciężkiej kontuzji więzadeł krzyżowych. W sierpniu podjął normalne treningi i z każdym dniem prezentował się lepiej. W pierwszych dwóch meczach widać było w jego poczynaniach głód gry, ale i brak rytmu meczowego. W kilku pierwszych meczach grający na pozycji kopacza Gasik nie miał przesadnie wysokiego procentu celności. Niemniej jednak z każdym treningiem czynił postępy. Jest to zawodnik na bardzo wysokim poziomie, zarówno sportowym, jak i mentalnym. Należą mu się duże brawa za rundę jesienną, ale trzeba przy tym pamiętać, że na jego kopy pracowała cała drużyna.

W czasie rekonwalescencji Gasik chyba sporo czasu spędził na siłowni?
Tomek bardzo dużo pracował. Wrócił po kontuzji, ale nie gra z żadnym stabilizatorem. Przygotował się w sposób bardzo rozważny. Wzmocnił się cały fizycznie, ale nie zatracił swoich atutów – szybkości, sprytu, zdolności manualnych.

Gasik, Pawelec, Chróściel, Lorentowicz, ostatnio Wierzejski – coraz większa grupa Pogonistów znajduje uznanie w oczach selekcjonera reprezentacji Polski. Powołania są powodem do dumy dla trenera i całego klubu?
Dla mnie to jest radość, że pracę, którą wykonujemy razem z Jerzym Matwiejczukiem i Andrzejem Kopytem przynosi efekt. Jest to nobilitacja dla drużyny, dla tych zawodników. Kadrowicze systematycznie podnoszą swoje umiejętności, co jest korzyścią dla drużyny. Treningi wśród wyselekcjonowanych najlepszych polskich zawodników sprawiają, że potem w klubie reszta zespołu musi próbować im dorównać, co wpływa na ich rozwój. W kadrze U-19 jest jeszcze Maciej Panasiuk, w kadrze siódemek jest brany pod uwagę Mateusz Lament. Jest materiał, jest ekipa i my cały czas idziemy do góry na krzywej wznoszącej z naszymi umiejętnościami. Gramy w Ekstralidze dopiero drugi sezon i w krótki okresie wykonaliśmy tytaniczną pracą. Mamy przed sobą jeszcze bardziej ambitne cele, do których zmierzamy.

Wspomniał pan o swoich współpracownikach. Jak pan ocenia współpracę w tercecie trenerskim?
Jurek wykonał doskonałą robotę w zakresie przygotowania ogólnego. Jeżeli chodzi o Andrzeja, to z nim konsultuje się we wszystkich sprawach. Jest on – także dla mnie – nauczycielem ze sporym bagażem doświadczeń zawodniczych i trenerskich. Mając takiego współpracownika jak Andrzej możemy tylko na tym zyskać. Ostatni głos należy do mnie, ale często wymieniamy poglądy w kwestiach trenerskich. Uważam, że tworzymy doskonały tercet, dogadujemy się bardzo dobrze. Co trzy głowy to nie jedna. Na dzisiaj nie widzę innej możliwości niż praca tych trzech ludzi w Pogoni.

Co było największym zaskoczeniem w minionej rundzie?
Na pewno mecz w Gdańsku, gdzie okazaliśmy się lepszym zespołem od mistrza Polski. Było to miłe zaskoczenie, że po wykonanej latem pracy przeskoczyliśmy na wyższy poziom. Największym pozytywem jest jednak przychylność władz miasta Siedlce. Na co dzień mieszkam w Lublinie i tam też mam kontakt ze sportem. To co się dzieje w Siedlcach, jak miasto nam pomaga, jak promuje sport, to dla mnie osobiste zaskoczenie. Chylę czoła przed władzami miasta i mam nadzieję, że ten stan wspierania sportu będzie trwał jak najdłużej.

Czy największym rozczarowaniem była postawa Lechii Gdańsk?Lechia znajduje się w kryzysie, ale na pewno się podniesie. Zagrali słabszą rundę, ale nie wyciągałbym z tego daleko idących wniosków. W meczu rewanżowym będziemy musieli dać z siebie wszystko, aby ich ograć na naszym boisku.

Wybiegnijmy trochę w przyszłość. Czy nie obawia się pan, że czołowe zespoły na play-offy ściągną zawodników przerastających umiejętnościami ligę polską?
Nie mam się czego bać, bo na pewno tak będzie. Po to mają tych ludzi, żeby ich ściągać i wygrywać. Naszym marzeniem jest zajęcie pierwszego miejsce po rundzie zasadniczej. Mimo straty do Arki nadal będziemy walczyć i pojedziemy do Gdyni po zwycięstwo. Wierzę, że przez zimę zbierzemy na tyle doświadczenia, aby pokonać Arkę. Nie będzie tak, że gdy trafimy w półfinale na Lechię to złożymy broń. Mistrzowie Polski nawet z Samoańczykami jest to bardzo mocny zespół, ale do ogrania. Dwóch zawodników, choćby najlepszych, meczu nie wygra. Jeżeli Lechia diametralnie nie zmieni swojego stylu gry to możemy z nimi wygrać. My też myślimy o pewnym wzmocnieniach, ale nie chcę jeszcze o nich mówić. Planujemy dwa wzmocnienia w pierwszej i trzeciej linii młyna. Prowadzimy zaawansowane rozmowy i jeżeli nam się uda to będziemy mieli doskonałych zawodników.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jest szansa, że na play-offy pojawi się wychowanek Pogoni i reprezentant Polski Kamil Bobryk?
Nie mówię tak, nie mówię nie. Kamil chciałby zagrać w naszym zespole, a my o nim myślimy. Jeżeli uda nam się dogadać wszystkie szczegóły to włoży on wiele serca w grę, ponieważ spędził w Siedlcach wiele lat.

Obserwuje pan reprezentację Polski w rugby od wielu lat. Jak pan ocenia ostatnie pozytywne wydarzenia związane z kadrą narodową?
Nie chciałbym komentować zmiany trenera – Tomka Putry na Marka Płonkę. Uważam, że Putra wykonał znakomitą robotę. Czas pokaże czy była to dobra decyzja. Jak zwykle szkoleniowca bronią przede wszystkim wyniki.

Coś ruszyło także w kwestiach marketingowych. Czy jest pan zadowolony z promocji rugby w mediach?
Chciałbym rozgraniczyć dwie rzeczy. Sprawy medialne miały punkt kulminacyjny 3-4 lata temu. W dwóch stacjach telewizyjnych puszczano mecze polskiego i zagranicznego rugby. Teraz trochę to przygasło. Polski Związek Rugby nie potrafił niestety pociągnąć wykorzystać tego swoistego boomu. Obecna medialność rugby jest zasługą Przemka Iwańczyka z Polsatu, który grał kiedyś w Łodzi. Swoje dla rozgłosu rugby robią pojedyncze jednostki: Andrzej Kopyt, Robert Małolepszy czy Krzysiek Serafin. Im więcej rugby będzie w mediach tym lepiej dla całej dyscypliny. Związek nie robi jednak w tym kierunku nic i jeżeli polskie rugby ma iść do przodu, to trzeba ogromnych zmian. Jeżeli ich nie dokonamy to polskie rugby może upaść, nad czym będę bardzo ubolewał.

Wywiad ukazał się w najnowszym numerze Życia Siedleckiego

 

Rozmawiał: Kamil Sulej; fot. Maciej Sztajnert

DODAJ KOMENTARZ

2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Popularność
Inline Feedbacks
View all comments

Brawo Więcior! Trzeba przewietrzyć PZR bo nic nie robią dla rozwoju rugby.

Wszędzie jeszcze relikty poprzednich czasów.Wywalić leśnych dziadków co tylko posadki grzeją.

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;