poniedziałek, 26 lutego 2024r.

Napastnik numer 1

W ciągu ostatnich spotkań Cezary Demianiuk wyrósł na głównego strzelca siedleckiej Pogoni. Napastnik jak na razie w pełni wykorzystuje otrzymaną szansę.

Czy pamięta pan swój debiut w pierwszym zespole Pogoni?
Ciężko mi sobie przypomnieć konkretny mecz, ale chyba było to w III lidze, gdy za prowadzenie zespołu odpowiadali trenerzy Blacha i Niedźwiedzki. Miałem okazję wcześniej trenować u Andrzeja Zarzyckiego, ale na pierwszym treningu nabawiłem się kontuzja.

To przypomnę. Był to mecz 1 kolejki III ligi łódzko-mazowieckiej z UKS SMS Łódź. Od tego czasu w Pogoni uzbierało się 67 występów i 6 bramek w oficjalnych spotkaniach. Jest to dla pana zadowalający wynik?
Nie. Trzeba przy tym pamiętać, że często wchodziłem na końcówki i nie miałem wielu okazji do poprawienia swojego bilansu bramkowego. Nie zawsze grałem z przodu, ale czasem na boku.

Pierwszy sezon to było ogrywanie się w końcówkach spotkań. Potem w celu zebrania doświadczeń został pan wypożyczony do IV-ligowego Naprzodu Skórzec. Jak wspominasz tamten czas?
Był to dla mnie dobry czas. Strzeliłem parę bramek, grałem na swojej ulubionej pozycji – w ataku. Co prawda Naprzód ostatecznie spadł, ale ja grałem w zespole tylko jesienią.

To było jedno z dwóch krótkotrwałych rozstań z Pogonią. Kolejnym po kilku latach było wypożyczenie do III-ligowych Orląt Łuków. Co panu dało to wypożyczenie?
Dużo grałem w Łukowie i też strzeliłem kilka goli, mimo trudnej sytuacji, gdyż broniliśmy się przed spadkiem. Na boiskach III ligi nie brakowało twardej gry, ale uważam, że była to dla mnie dobra lekcja. Tym bardziej, że lubię grać twardo.

image045

W sezonie 10/11 zaliczył pan pierwsze bramki w walczącej o awans do II ligi Pogoni, przykładając swoją cegiełkę do wywalczenia promocji.
Taka była wówczas sytuacja, że Pogoń szybko robiła kolejne awanse i ciężko mi było jako młodemu zawodnikowi przebić się do składu. Presja wyniku powodowała to, że niełatwo było o szanse na grę. Były obawy, że młody wejdzie i się spali, a rywal do miejsca w składzie też nie był byle jaki, bo na szpicy grał Jacek Kosmalski.

Cały sezon 11/12 jako młodzieżowiec spędził pan w pierwszym zespole, zaliczając w tym czasie 27 występów, co przełożyło się na trochę poniżej 1000 minut na boisku.
Obecność w kadrze znanych nazwiska – Kosmalskiego i Adama Czerkasa – wymusiły na trenerze przesuwanie mnie na bok. Mogę oczywiście grać na tej pozycji, ale najlepiej czuje się z przodu. Dopiero teraz zacząłem grać na środku ataku, nawet w poprzedniej rundzie byłem wystawiany jako boczny pomocnik, a nie napastnik.

Po przejęciu Pogoni przez Piotra Szczechowicza otrzymał pan od niego kredyt zaufania i często pojawiał się na boisku. Jego drugi rok pracy w Siedlcach już nie był taki udany dla ciebie.
Tak wyszło. Trener przestał widzieć dla mnie miejsce w pierwszym składzie, z czym ja się oczywiście nie zgadzałem. Uszanowałem decyzję trenera i czekałem na kolejne szanse.

Ostatnia runda jesienna w pańskim wykonaniu jest trudna do oceny. Grając w IV lidze przerastał pan rywali o głowę, z kolei w II lidze po optymistycznym początku, jeszcze za trenera Wójcika, w kolejnych tygodniach nie było już tak dobrze.
U trenera Wójcika z reguły miałem miejsce w pierwszej jedenastce. Potem przyszedł trener Purzycki, postawił na innych zawodników. Jego skład odpalił, bo zaczęliśmy seryjnie wygrywać i nie miał powodu mieszać w składzie. Stawiał na tych, którzy wygrywali w kolejnych spotkaniach.

Czy w czasie zimowych przygotowań stało się coś specjalnego, że przybiżył się pan do miejsca w pierwszym składzie?
Po prostu pracowałem najlepiej jak potrafię. Grając w drugiej drużynie mówiłem trenerowi Pawlusiewiczowi, że najlepiej czuje się w ataku i chciałbym dostać szansę gry na tej pozycji. Nie najgorzej grałem w IV lidze i w sparingach. Po przegranej ze Świtem w jedenastce zaszły zmiany. Wyszedłem w pierwszym składzie na Radomiak i od tamtej pory gram.

Co pan sądzi o dosyć popularnej opinii, że Cezary Demianiuk w tym momencie to napastnik numer 1 w Pogoni?
Ciężko mi powiedzieć. Nie mnie to oceniać. Takie słowa na pewno cieszą i motywują do dalszej pracy.

DSC_0097-Kopiowanie

Grając w Skórcu wpadł pan w oko działaczom Znicza Pruszków. Ostatnio mówiło się o zainteresowaniu ze strony Wisły Puławy. Na ile poważne były zakusy tych zespołów?
Jak szedłem na wypożyczenie to najlepiej się czułem, bo grałem i miałem świadomość, że trenerzy na mnie stawiają. Jak grałem to strzelałem bramki i zawsze ktoś się odzywał, ale konkretów nie było.

Czy gdyby pan w tym sezonie nie dostał szansy gry w odpowiednim wymiarze w Pogoni to zacząłbyś się rozglądać za nowym klubem?
Mi zależy na grze, dlatego dwa razy decydowałem się na wypożyczenie. Po to się trenuje, żeby grać, cieszyć się piłką i strzelać gole. Dodatkowym plusem jest możliwość zdobywania bramek dla klubu, w którym się wychowałem. Znam wiele osób w Siedlcach i ostatnie gole sprawiły mi podwójną radochę.

Zdobył pan trzy bramki w trzech ostatnich spotkaniach, ale tych trafień mogło być więcej.
Na pewno mogłem strzelić więcej, ale tak czasem bywa, że coś stanie na drodze do bramki. Ważne jest, że się znajduje w tych sytuacjach i przy dalszej pracy na treningach moja skuteczność, a wraz z nią liczba bramek powinna się poprawić.

Patrząc z boku na pański styl gry wydaje się, że pochłania on wiele energii. Ma pan sił na 90 minut walki w II lidze?
Tak, na pewno mam. Prowadzę się zdrowo, ponieważ moim celem jest jak najlepsza gra w piłkę. Ponadto moja kondycja jest jednym z moich atutów, zawsze potrafiłem wiele wytrzymać.

Pogoń grała w ostatnich miesiącach dwa sparingi z Górnikiem Łęczna. Dwukrotnie pokonywał pan bramkarza klubu z Lubelszczyzny. To jest chyba plan na przyszłość, aby także innym I-ligowym bramkarzom strzelać?
Bardzo bym chciał, żeby tak było. Jak będę dalej pracował to myślę, że stać mnie, by grać na takim poziomie. Mam nadzieję, że Pogoń awansuje do I ligi, ale nie wybiegamy za daleko w przyszłość i koncentrujemy się na najbliższym spotkaniu.

Jakie masz piłkarskie marzenia?
Chciałbym grać jak najwyżej. Moich cichym marzeniem jest gra w ekstraklasie, ale jak będzie to się okaże.

 

źródło: własne; foto: Maciej Sztajnert (2), Michał Głódź (1)

DODAJ KOMENTARZ

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Popularność
Inline Feedbacks
View all comments

Chłopak ledwie strzelił kilka bramek a już robią z niego gwiazdę…
myślę, że powinien dostać dużo lepszy kontrakt bo teraz to dostaje ale grosze 🙂

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;