sobota, 13 lipca 2024r.

Czy sparingi przełożą się na ligę?

Pogoń Siedlce wraca do gry. Czy wiosna okaże się bardziej owocna niż jesień?

W trakcie zimy siedlczanie nie udali się na obóz, ale nie marnowali czasu. Przez blisko dwa miesiące podopieczni Marcina Prasoła rozegrali osiem sparingów. Bilans to pięć zwycięstw i trzy remisy. Bramki: 24-8.

Brak porażek pozytywnie nastraja przed restartem ekspresowej wiosny, która potrwa ledwie 11 tygodni. Na wyjątkowy charakter tego sezonu (rekordowo długa jesień, koniec rozgrywek w połowie maja) wpłynęła organizacja mistrzostw świata do lat 20 przez Polskę. To jednak nie może stanowić wymówki dla jakiejkolwiek drużyny. Wracając do sparingów – brak porażek to plus, ale trzeba jednocześnie pamiętać o klasie rywali. Poza ekstraklasową Wisłą Płock i I-ligowym Górnikiem Łęczna sparingpartnerzy pochodzili z III-ligowych (a raz nawet IV-ligowych) rozgrywek.

– W porównaniu do liczby letnich transferów planujemy mało ruchów. Chcę dokonać kilku zmian. Każdy trener ma swoją wizję. Kadra Pogoni zostanie okrojona do 20 zawodników z pola i trzech bramkarzy. Rewolucji nie ma w planach. Ważnym elementem dla mnie jest scalenie grupy. Drużyna jest zawsze silniejsza od jednostki. Chcemy zwiększyć rywalizację, dodać świeżej krwi – zapowiadał trener Prasoł. Zimą Pogoń zakontraktowała Adama Mesjasza (Raków Częstochowa), Bartłomieja Olszewskiego (Górnik Zabrze) oraz Kacpra Szymankiewicza (Wisła Puławy). Pierwszy z „nowych” zmagał się w okresie przygotowawczych z problemami zdrowotnymi, jednak kiedy grał to nie zawodził. Olszewski został ściągnięty z myślą o grze na lewej obronie. Z kolei młodzieżowiec Szymankiewicz rywalizuje o miejsce w środku pola z Bartoszem Wiktorukiem.

Wiosną Pogoń rozegra 13 spotkań w ciągu 11 tygodni. W tej sytuacji kluczowy będzie dobry start i uniknięcie seryjnych porażek. Siedlczanie muszą również wygrywać u siebie, co nie było oczywiste w rundzie jesiennej. Od czasu przyjścia Prasoła wiele elementów w grze Pogoni uległo poprawie, jednak do ideału dużo brakowało. Gdyby sezon zaczął się 3 października, czyli w momencie przybycia szkoleniowca z Bielska-Białej do Siedlec, to biało-niebiescy zajmowaliby 5 miejsce…

To jednak futbolowe science-fiction. Pogoń nie jest piąta, a piętnasta. Przewaga nad strefą spadkową jest nieznaczna albo żadna (zależy od wyników zaległych spotkań). Siedlczanie muszą zacząć wykorzystywać swoje atuty, które potrafili zaprezentować w kilku spotkaniach. – Jesienią doszło do rewolucji kadrowej. Dodatkowo z trenerem nie było nam po drodze, więc całościowo nie funkcjonowało to w odpowiedni sposób. Gdyby udało się utrzymać trzon zespołu, to wyglądałoby to zgoła odmiennie. Teraz mamy niezmieniony skład, zaszły jedynie kosmetyczne zmiany. Myślę, że wszystko będzie przebiegało dużo lepiej – wyraził swoje nadzieje Adrian Paluchowski.

Wiosna zacznie się w Pruszkowie. W sobotę 2 marca o 18:00 Pogoń zagra ze Zniczem.

 

 

źródło i foto: własne

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;