Adrian Chróściel: Chcemy zbudować markę rugby w Siedlcach

   
Autor:
Dodano: 2019/12/13 8:00    views 1751

Wywiad z Adrianem Chróścielem, kapitanem Awenty MKS Pogoń Siedlce, reprezentantem Polski.

Jak ocenisz jesień w wykonaniu Pogoni?

Rundę jesienną oceniłbym w szkolnej skali na 4. Wykonaliśmy plan minimum, a więc wygraliśmy sześć spotkań, które tak naprawdę musieliśmy zwyciężyć, aby liczyć się w walce o medale. Ponieśliśmy porażki w meczach z mistrzem i wicemistrzem Polski. Na szczęście dla nas Ogniwo straciło punkty w Krakowie, więc rundę wiosenną rozpoczniemy z takim samym dorobkiem punktowym. Po raz kolejny potwierdziło się, że jesteśmy drużyną, która rozkręca się z meczu na meczu. Dwa najważniejsze spotkania przypadły na początek rundy, kiedy nie mieliśmy tej najlepszej formy. Myślę, że gdyby te starcia były rozgrywane później – mielibyśmy większe szanse na wygrane.

Dwie porażki z finalistami poprzedniego sezonu świadczą o tym, ze układ sił w Ekstralidze jest skostniały?

Nawet jeśli można uznać ten układ za skostniały, to my z całą stanowczością chcemy go zburzyć. Rzeczywiście od trzech sezonów skład medalistów jest ten sam, zaś w finałach za każdym razem grały zespoły z Łodzi i Sopotu. Jakkolwiek brązowy medal jest oczywiście cenny to nieco nam się znudził, więc nie mamy innego wyjścia jak znaleźć się w czołowej dwójce po fazie zasadniczej, co będzie równoznaczne z grą w finale.

W polskiej ekstraklasie coraz łatwiej znaleźć rugbistów z odległych krajów, takich jak Tonga. To egzotyka dla kibiców czy realna poprawa poziomu rozgrywek?

To prawda, w Ekstralidze zauważyć można obecnie modę na graczy z Tonga, których w całej lidze występuje aż siedmiu. Wydaje mi się, że takie transfery są obarczone pewnym ryzykiem, ponieważ ciężko wcześniej zobaczyć tych graczy w akcji, ale akurat w przypadku „naszych” Tongijczyków były to strzały w dziesiątkę. Uważam, że w polskich zespołach obcokrajowcy powinni grać jedynie, gdy wnoszą coś do drużyny i są lepsi od tutejszych zawodników. Myślę, że aktualnie posiadamy wyłącznie takich stranierich.

Co zrobić wiosną, a może już zimą, żeby Pogoń powalczyła o medal z cenniejszego kruszcu niż brąz?

Przede wszystkim zimą musimy bardzo dobrze przygotować się do rozgrywek, w szczególności mając na względzie, że najtrudniejsze mecze czekają nas w kwietniu. O poziom treningów w czasie okresu przygotowawczego jestem spokojny, ponieważ Jerzy Matwiejczuk, który jest odpowiedzialny za nasze przygotowanie siłowe i motoryczne, jest wybitnym fachowcem w tym fachu. Ponadto trzeba na pewno zastanowić się nad uzupełnieniem składu, tak by na każdą pozycję mieć po minimum dwóch wartościowych zawodników. A gdy runda wiosenna zacznie się – wystarczy tylko i aż wygrywać wszystkie mecze.

Z miesiąca na miesiąc Pogoń jest coraz bardziej aktywna na polu marketingowym. Nie trzeba dodawać, że wszelkie działania były przeprowadzane z myślą o kibicach.

Nasze działania są przede wszystkim sfokusowane na zbudowaniu marki sekcji rugby w Siedlcach oraz oczywiście znalezieniu sponsorów dla drużyny. Wiemy, że obecnie trzeba niejako wyjść nie tylko do sponsorów, ale także do kibiców. Niestety, rugby przegrywa w Siedlcach pod względem popularności z piłką nożną, ale wierzę, że dzięki naszym szeroko zakrojonym działaniom w naszym mieście nastanie moda na owalną piłkę, a każdy nasz mecz będzie przyciągał komplet publiczności na naszym stadionie.

W Szwajcarii stuknął ci 35 mecz w reprezentacji. Jak wspominasz debiut i osiągnięcie jakiego progu cię zadowoli? Mierzysz w 50 spotkań?

Debiut wspominam bardzo mile, gdyż był to wygrany domowy mecz z Czechami. Odbywał się on w Nowym Sączu na stadionie Sandecji. Od tego czasu minęło już ponad 8 lat. Przez ten czas niemal nieprzerwanie byłem zawodnikiem reprezentacji. Mecz ze Szwajcarią był moim 35 pojedynkiem z orzełkiem na piersi. Na pewno chciałbym osiągnąć granicę 40 meczów, gdyż gracze z minimalnie taką liczbą spotkań tworzą coś na kształt Klubu Wybitnego Reprezentanta. Czy uda się nabić licznik gier do większej liczby – czas pokaże.

Czy uważasz, że reprezentacja Polski w ostatnich latach poczyniła postęp?

Uważam, że – niestety – nie wykorzystujemy naszego dużego potencjału. Wygrywamy pojedyncze mecze, utrzymujemy mniej więcej tą samą pozycję od kilku sezonów, mimo że jako reprezentacja mamy bardzo małą liczbę wspólnych treningów, zgrupowań, nie mówiąc już o sparingach. Polski Związek Rugby cierpi obecnie na problemy finansowe i organizacyjnie i to niestety odbija się na nas. Brakuje również długofalowego planu rozwoju rugby w Polsce, o czym wspominałem już wielokrotnie w moich wypowiedziach. 15 grudnia czekają nas wybory w PZR – żywię ogromną nadzieję, że nowo powołany zarząd zmieni coś we wspomnianych kwestiach.

Czego oczekujesz po wiosennej części zmagań w Ekstralidze? Czy ktoś zdoła powstrzymać Rugby Łódź? Czy głównymi rywalami Pogoni w walce o medal będą Ogniwo Sopot i Juvenia Kraków?

Myślę, że na wiosnę zachowany zostanie status quo jeśli chodzi o zdobywców medali. Łodzianie mają w tym momencie bezpieczną przewagę, ale wystarczy jedno słabsze spotkanie i jakaś ich porażka może uatrakcyjnić rywalizację. Celem na wiosenne pojedynki jest zajęcie minimum drugiego miejsca, bo to pozwoli walczyć o złoto w finale. A to ostatnie starcie może być zupełnie inne od całego sezonu, może w nim decydować dyspozycja dnia. Głównego rywala w walce o finał upatruję w mistrzach Polski z Sopotu. Aby jednak te rozważania mogły się ziścić – musimy prezentować równą formę przez całą rundę i wygrywać wszystkie poszczególne mecze.

 

źródło i foto: własne









Sponsorzy

Patronat medialny