sobota, 13 lipca 2024r.

Maciej Staręga: Idziemy w kierunku jakości

Kadra Narodowa w biegach narciarskich ma już za sobą dwa wspólne zgrupowania: w Spale oraz w Zakopanem. Prezentujemy obszerny wywiad z Maciejem Staręgą opublikowany przez Polski Związek Narciarski.

Anna Karczewska (PZN): Jak ocenisz dotychczasowe przygotowania do sezonu?

Maciej Staręga: W zasadzie treningi zaczęliśmy z końcem maja. Na początku spotykaliśmy się w Katowicach, gdzie realizowaliśmy trochę treningu w hipoksji. Jest to jedna z nowych rzeczy w tym roku. Poza tym rozpoczęliśmy współpracę z Bartkiem Garbaciakiem od treningu siłowego, z czego również jestem zadowolony. Widać już w tym kierunku efekty. Jednak nie wiemy do końca jakie będzie miało to przełożenie na sezon, to wszystko okaże się po, ale ogólnie jestem pozytywnie nastawiony do tej współpracy. To mi się podoba, zarówno jak kooperacja z Miłoszem Czubą, czyli z naszym fizjologiem. Jest to zorganizowane bardzo fajnie. Myślę, że trener stara się o to, żeby to wszystko było dopracowane. Podczas obozu w Spale mieliśmy badania wydolnościowe, które jak na ten okres wyszły bardzo dobrze, więc jestem zadowolony, a nawet taki zaskoczony, że jest aż tak dobrze. Jednak myślę, że bierze się to wszystko z całokształtu i z tego, że wygląda to profesjonalnie.

Tak jak wspominałeś, Wasz sztab trenerski powiększył się o te dwie osoby. Czy przez to ten treningi i przygotowania różnią się od tego co mieliście wcześniej?

Tak, trochę się to różni. Myślę, że jest to coraz bardziej usystematyzowana praca i bardziej idziemy w kierunku jakości, a nie ilości. To jest taka główna zmiana i jeżeli chodzi o to co robimy do tej pory, to ten trening jest mocno jakościowy i nie jest on aż tak mocno objętościowy. Obecnie pracujemy nad poprawą pułapu progowego i jak widać po badaniach, to się na razie udaje. Natomiast w dalszej części sezonu przygotowawczego będziemy pracowali też nad innymi elementami.

Można powiedzieć, że od tego sezonu macie nowego, starego trenera. Z Januszem Krężelokiem już współpracowałeś. Jest różnica między tym co było kiedyś, a jest teraz?

– Na pewno jest inaczej. Tak jak mówię, to wszystko jest trochę bardziej zorganizowane, treningi też są nieco inne. Wiadomo, że część treningów jest bardzo podobna, ale też są inne miejsce i to się z tym wiąże, że treningi są potem inaczej rozplanowane. Jeżeli chodzi o współpracę z Januszem, to jestem do niej pozytywnie nastawiony i dobrze, że wcześniej tyle przeszliśmy, bo przez to teraz wiemy jak ze sobą rozmawiać. Jeżeli mamy jakiś problem, wtedy sobie wszystko szybko wyjaśniamy i nie tracimy na to czasu oraz energii.

Teraz można zauważyć, że przede wszystkim nie ma podziałów w kadrach i wszyscy razem współpracują ze sobą.

Dokładnie. Razem z Kadrą Młodzieżową będziemy mieli większość zgrupowań i w pewnym sensie myślę, że jest to dobre dla tych młodych zawodników.

A dla was?

Myślę, że również. Na pewno nie mamy z tym problemu i nie przeszkadza nam to. Uważam też, że niektóre rzeczy możemy czerpać również od młodych, bo zawsze można się od kogoś czegoś nauczyć albo spostrzec coś, co może być dla mnie dobre, więc zobaczymy, co będzie dalej. Jeżeli chodzi o treningi, to realizujemy zupełnie co innego jak reszta grupy, a wynika to z naszego stażu treningowego oraz celów na kolejny sezon.

Wróciliście też do systemu dwutygodniowych zgrupowań, a nie trzytygodniowych jak to było w zeszłym sezonie. Myślisz, że właśnie ten system jest lepszy?

W tamtym sezonie chodziło też o to, że te zgrupowania musiały być trzytygodniowe, bo były to obozy wysokogórskie, więc metodycznie tyle powinno trwać takie zgrupowanie. W tym roku góry zastępujemy hipoksją, więc nie potrzeba nam tak długich obozów, bo tą hipoksję mamy cały czas. Ja korzystam z niej również w Katowicach, więc można powiedzieć, że tak jakby cały czas mieszkam w górach. To jest fajne, że będąc w Polsce, potrafię pracować na takim poziomie jak miałem to zorganizowane we Włoszech czy w innym zagranicznym miejscu. Drugim dużym plusem tego jest fakt, że nie ma tej męczącej podróży, bo droga do Włoch to praktycznie cały dzień jazdy, po którym człowiek potem musi dojść do siebie, więc z tych względów podoba mi się bardzo. Podkreślę jeszcze raz, że na razie jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym jak to wszystko funkcjonuje.

Tak jak wcześniej rozmawialiśmy, będziecie mieli bardzo dużo zgrupowań w kraju. To jest tylko i wyłącznie zasługa namiotu hipoksyjnego?

Gdybyśmy tego nie mieli, pewnie skończyłoby się tak, że musielibyśmy wyjeżdżać częściej na zagraniczne obozy, dlatego jest to naprawdę bardzo fajne rozwiązanie. Z tego co wiem, to Związek ma zakupić jeszcze dwa takie namioty hipoksyjne. Wiadomo, że z jednej strony jest to bardzo kosztowna inwestycja, ale za to jest to inwestycja na lata. Moim zdaniem taka inwestycja będzie się zwracała, bo jest to naprawdę duży komfort dla zawodników i dla trenerów. Na pewno jest to coś nowego, po czym możemy szukać poprawy. Nie są to warunki naturalne, ale i tak uważam, że jest to bardzo dobry pomysł.

W takim razie kiedy czeka Was pierwsze zagraniczne zgrupowanie?

Z końcem sierpnia na pewno będziemy mieli obóz w Bożym Darze w Czechach. Natomiast początkiem sierpnia planowaliśmy zgrupowanie w Otepie, ale prawdopodobnie pojedziemy na Białoruś do Raubicze. A to z tego względu, że szukamy terenów podobnych trochę do Lahti, gdzie czekają nas mistrzostwa świata. Jeżeli chodzi o lodowiec to dopiero jest przewidywany w październiku, ale ja zastanawiam się czy jeszcze wcześniej nie pojechać gdzieś na śnieg indywidualnie.

Planujesz dużo takich odstępstw od Waszych wspólnych zgrupowań?

– Kilka na pewno. Pierwszą taką rzeczą, którą zorganizowałem jest wyjazd do Norwegii na ski festiwal Blink pod koniec lipca, gdzie będę miał okazję pościągać się trochę z konkurentami z Norwegii. Nie będę tam bardzo długo. Myślę, że maksymalnie pięć dni. Poza tym szukam jeszcze rozwiązania, aby przed Norwegią pojechać gdzieś i potrenować indywidualnie. Na razie mam jakieś plany, ale to wszystko „wyjdzie w praniu”. Muszę to wszystko jeszcze skonsultować z trenerem i ze Związkiem czy tak można byłoby zrobić. Zastanawiam się jeszcze nad wyjazdem na lodowiec trochę wcześniej niż mamy to w planie, bo wydaje mi się, że wejście na narty przydałoby mi się jednak trochę wcześniej. Myślę, że jest to wszystko jeszcze do zorganizowania.

Czujecie już głód nart?

Z jednej strony czujemy, ale z drugiej na razie skupiliśmy się trochę na innych rzeczach. Jesteśmy już dość ukształtowanymi i doświadczonymi zawodnikami, dlatego ta technika powinna nam przychodzić znacznie szybciej, przez co nie musimy cały rok spędzać na śniegu, żeby ją szlifować. Może i dobrze, że na początku skupiamy się nad tym, aby podnieść nasze parametry, a dopiero po osiągnięciu tego celu będzie szlifowanie techniki i wybieganie na nartach.

Po zeszłym sezonie udało się troszkę odpocząć i znaleźć czas na chociaż krótkie wakacje?

Tak, udało się. Były krótkie wakacje, czyli weekend w Barcelonie. Na razie to tyle na co mogłem sobie pozwolić, ponieważ po sezonie przytrzymała mnie jeszcze uczelnia. Natomiast na majówkę zorganizowaliśmy jeszcze rodzinny wyjazd do Wilna.

Czy w późniejszym czasie coś jeszcze planujesz, czy raczej teraz już będzie czas tylko na treningi?

Szczerze mówiąc, to na razie się nad tym jeszcze nie zastanawiałem. W mojej sytuacji są to spontaniczne rzeczy, więc jeżeli miałbym czas i możliwość, to myślę, że gdzieś jeszcze pojadę. Ale na pewno nie kosztem zgrupowań czy treningów. Wszystko musi być robione w odpowiednim czasie i miejscu.

 

źródło: PZN (Anna Karczewska); foto: Janusz Krężelok (PZN)

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;