niedziela, 21 lipca 2024r.

Teodor Mollov: Zbieżne interesy

Rozmowa z trenerem reprezentacji Polski i PGE MKK Siedlce, Teodorem Mollovem.

PGE MKK zaczął przygotowania do nowego sezonu. Jakie ma pan plany na ten kluczowy czas?
Zaczęliśmy okres przygotowawczy według planu. Musieliśmy dać trzy tygodnie odpoczynku kadrowiczkom, które były na obozie w Chinach. Mamy sporo młodych zawodniczek, które potrzebują nieco dłuższego okresu przygotowawczego. Myślę, że dzięki wspólnej pracy z większością koszykarek w reprezentacji będziemy mogli sprawniej wprowadzić schematy defensywne i ofensywne. Od kilku dni pracujemy w pełnym składzie, który będzie do mojej dyspozycji w nowym sezonie ekstraklasy. Jeżeli chodzi o sparingi to wciąż jest kilka niewiadomych. Mogę potwierdzić, że weźmiemy udział w międzynarodowym turnieju w Lublinie, dwa tygodnie przed startem ligi. Chciałbym, żebyśmy wzięli jeszcze udział w jednym turnieju, a jeżeli to się nie uda to chcę rozegrać dwa sparingi u siebie i dwa na wyjeździe.

Już pierwsze dwa mecze w nowym sezonie zapowiadają się arcyciekawie.
Zaczniemy z wysokiego C od wyjazdu do Krakowa na mecz z Wisłą. Mistrzynie Polski sprawdzą naszą formę już na inaugurację, a tydzień później przywitamy się z kibicami meczem z Widzewem. Nie zabraknie nam na pewno ambicji i woli walki, ponieważ nasze zawodniczki chcą się zrealizować i szkolić. Dla mnie to jest najbardziej istotne, że mam w kadrze zawodniczki, które chcą grać.

We wstępnej wersji projektu była Aleksandra Makurat, a w końcowej jest Oksana Mollov z domu Kisilowa. Dlaczego?
Sylwia Bujniak i Aleksandra Makurat wybrały inny wariant. To jest ich wybór, ich kariera, ich życie. Na ten moment nie mieliśmy przygotowanej innej zawodniczki bez kontraktu. Podkreślam, że nie chcieliśmy wchodzić w konflikt z innymi klubami, więc sięgnęliśmy po wolne zawodniczki. Na początku tego projektu może być ciężko, ale musimy go przetrwać. Trudny start będzie podstawą do budowy w dwóch kolejnych sezonach. Oksana Kisilowa sprawdziła się w poprzednim sezonie, a ponadto potrzebowaliśmy zawodniczki o jej charakterystyce. Po małżeństwie z polskim obywatelem należy jej się obywatelstwo, którego w tej sytuacji nie można określić sztucznym.

Lato było czasem rewolucyjnej zmiany w koszykarskiej ekstraklasie. Jak ją pan ocenia?
Jestem zadowolony, że przyjęto wariant ligi kontraktowej. Każdy klub, który chce rozwijać polskie młode zawodniczki będzie mógł to robić. Tylko reprezentacja daje poziom ligi, i całej dyscyplinie. Wynik kadry wpływa na wszystko. Możemy ściągać niesamowite zawodniczki z zagranicy, ale nie wpłynie to na postrzeganie i rozwój koszykówki. Jesteśmy przed zmianą pokoleniową w reprezentacji. Odpowiedni moment na nią został przespany. Mam nadzieję, że za rok będziemy mieli skompletowany młody, bojowy zespół, który będzie w stanie uzyskać awans do mistrzostw Europy, a w dalszej perspektywie uzyska prawo gry w Tokio 2020. Droga obrana przez nas jest najbardziej prawidłowa. Cieszy mnie, że interesy reprezentacji Polski i Siedlec są zbieżne.

Poprzedni sezon był niezwykle trudny. Teraz MKK zyskał potężnego sponsora tytularnego – PGE. Czy to oznacza, że jest już dobrze, a będzie tylko lepiej?
Nikt mi nie wysypał worka pieniędzy, żeby realizować ten projekt. W przyszłości będzie tak, że decydującą rolę będą miały Polski Związek Koszykówki i Ministerstwo Sportu. Gdyby PGE nie podało nam ręki to nie byłoby po co myśleć o projekcie, a nawet o starcie w lidze. Miasto pomogło nam w kwestii stypendiów. Budżet wciąż nie jest zamknięty. Bardzo liczymy na wszystkich sponsorów z Siedlec i regionu. Bez ich pomocy może być ciężko. Nie widzę jednak powodu dlaczego mieliby nie pomóc czysto polskiej i perspektywicznej drużynie.

W momencie, kiedy pojawiła się oficjalna informacja o zamknięciu ligi wydawało się, że jeden, drugi, trzeci zespół postawi na Polki. Mija czas i każdy decyduje się na ściąganie Amerykanek, a typowo polski zostaje tylko PGE MKK. Wydaje mi się, że dopiero sukces pokazałby, że jest inna droga, że nie trzeba przepłacać zagranicznych koszykarek.
Każdy musi jeszcze zbadać sytuację. W poprzednim sezonie z naszymi zawodniczkami udowodniliśmy, że możliwość gry prowadzi do rozwoju. Wystarczy spojrzeć na postępy Koperwas, Morawiec, Parysek czy Trzeciak. Jeżeli teraz to potwierdzimy, że jest inna droga to znajdą się kluby, które pójdą naszymi śladami. W innym przypadku nie widzę możliwości na szybki skok jakościowy polskiej koszykówki. Klasa zagranicznej zawodniczki kupionej za grube pieniądze jest taka, że musi ona grać. Wtedy nasza młoda będzie dodatkiem, łatą na dziurą, statystką. Tak się nie robi klasy. Ona się tworzy, gdy ciężar wyniku spoczywa na barkach sportowca. Tylko wówczas reprezentacja będzie miała pożytek z pracy wykonanej w klubie.

 

Rozmawiał: Kamil Sulej

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;