środa, 9 września 2026r.

Dramat SKK w trzech aktach: akt I

Postanowiliśmy prześledzić losy SKK w rundzie zasadniczej sezonu 2012/2013. W pierwszej części przedstawiamy mecze od początku sezonu do niepokojących wysokich porażek.

Po najlepszym w historii sezonie (2012/2013), w którym Siedlecki Klub Koszykówki zajął drugie miejsce po rundzie zasadniczej, kibice oczekiwali przynajmniej podobnego wyczynu w nowym. Z klubu odeszło tylko dwóch czołowych zawodników (Paweł Kowalczuk, Łukasz Ratajczak), a ściągnięto m.in. gracza z ekstraklasowego Zastalu Marcina Chodkiewicza, niedocenianego w Kutnie centra Tomasza Deję, wysokiego Rafała Kulikowskiego, który pokazał się z dobrej strony w meczach z SKK grając w MKS Dąbrowa Górnicza oraz obiecujących: playmakera Mariusza Rapuchę i Rafała Sobiło, a także Tomasza Gałana. Rzeczywistość okazała się wręcz brutalna. Zamiast awansować do play-offów, SKK zajął po rozgrywkach zasadniczych drugie miejsce… ale od końca i czeka go walka o utrzymanie w I lidze. A jak do tego doszło?

Już mecze sparingowe i turnieje wzbudzały niepokój. Więcej było porażek niż wygranych, a jeśli już się zdarzały, to w różnym stylu.
Pierwszy mecz sezonu z zespołem SIDEn Polski Cukier Toruń przyniósł nutkę… goryczy, bowiem prowadzeni przez znanego w środowisku koszykarskim Eugeniusza Kijewskiego torunianie wygrali z SKK 65:54. Kolejny mecz dał pierwsze tegoroczne zwycięstwo, a przyszło ono co ciekawe w Szczecinie. Zaskoczenie było tym większe, bowiem siedlczanie do tej pory nie potrafili wstrzelić się w kosze na terenie AZS Radex. A tu raptem wygrana 67:58.

Następny ligowy mecz to domowy horror z MOSiR Krosno, niestety bez happy-endu. Zapewne wielu kibiców pamięta rozpaczliwy celny rzut za 3 Piotra Pluty z końcową syreną, który dał gościom wygraną 69:67. Czwarta kolejka to wyjazd, jak się okazało – owocny, do Stargardu Szczecińskiego. Zachodniopomorskie okazało się być szczęśliwe dla SKK, bowiem podopieczni Tomasza Araszkiewicza i Wiesława Głuszczaka po wygranej wcześniej w Szczecinie, tym razem wygrali ze Spójnią 69:57.

20 października siedleccy kibice zasiedli na trybunach hali ARMS, by w końcu fetować pierwszą domową wygraną w sezonie. Rywalem był stary znajomy z Bydgoszczy. Astoria okazała się być tego dnia nieznacznie gorsza i uległa naszej drużynie 78:88.

To co stało się tydzień później we Wrocławiu przeszło najśmielsze oczekiwania. Katastrofalny występ SKK, w którego efekcie nasi koszykarze popadli w jakąś niezrozumiałą niemoc. Porażka z WKS Śląsk 35:83, to haniebny „wyczyn”. Zapoczątkował on serię sześciu kolejnych meczów bez wygranej. Domowa klęska ze Stalą Ostrów Wielkopolski 64:97 jeszcze bardziej wzbudzała niepokój.

Niejako osłodą było w międzyczasie przejście II rundy Intermarche Basket Cup po pokonaniu Tura Bielsk Podlaski (91:62). W Lublinie było o włos od zwycięstwa, jednak Start zachował więcej sił na dogrywkę i wygrał 85:74. Kolejny domowy mecz i znów porażka (50:59) – tym razem z drużyną, która będzie rywalem SKK w play-outach – Polonią Przemyśl. Po raz kolejny trochę radości przyniosło zwycięstwo pucharowe, z PWiK Piaseczno (84:78).

Jesienne tygodnie przyniosły jeszcze dwie przegrane: nokautującą 54:88 z Sokołem Łańcut (w domu) i niemniej bolesną 66:96  z MKS w Dąbrowie Górniczej. Sympatycy męskiej koszykówki w Siedlcach zastanawiali się co się dzieje z drużyną, czy jest dobrze przygotowana, czy dobrze został dobrany skład personalny, wszak wielu koszykarzy na których stawiano, zawodziło. Domagano się nawet głowy (czyt. zwolnienia) opiekuna SKK, Tomasza Araszkiewicza.

Ciąg dalszy nastąpi…

 

źródło: własne; foto: Maciej Sztajnert

DODAJ KOMENTARZ

2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
helena

w sondzie obok brakuje rubryki: nie pamietam tych transferow

kibic

Z tymi trzema aktami,to chyba przesada.To była długa, jednoaktowa tragifarsa,jaką zafundowali nam koszykarze.Ale nie tylko oni.Źle zestawiony skład,ubytki jakie doznał zespól,nie zostały uzupełnione wartościowymi zmiennikami. Poza tym,po zakończeniu kariery przez Rafała Wójcickiego,nie zadbano o sprowadzenie playmakera,ale takiego,który byłby już ograny na tym szczeblu rozgrywek i stanowił mocne wsparcie dla przecież już nienajmłodszego Radka Basińskiego. Rapucha i Bal,to niestety nie ta półka.Wbrew zapewnieniom trenera Araszkiewicza,to nie tylko brak zgrania,ale zawalone przygotowania do sezonu zadecydowały ptrzede wszystkim o takiej,a nie innej postawie zespołu w sezonie zasadniczym.W czasie samych rozgrywek,trudno przecież to wszystko nadrobić. A gdy nad zespołem wisi piętno,niejednokrotnie bolesnych porażek,gra się… Dowiedz się więcej »

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

;