niedziela, 21 lipca 2024r.

Wypuścili zwycięstwo z rąk

Mecz Pogoni z Lechią obfitował w emocje, jednak siedleccy kibice oczekiwali innego zakończenia. Zwycięstwo było o włos.

Faworytem spotkania była Lechia, która do meczu z Pogonią zanotowała komplet zwycięstw. Podopieczni Andrzeja Kozaka po porażce w Łodzi nie potrzebowali dodatkowej motywacji przez starciem z klubem z Trójmiasta.

Od początku pierwszej połowy Lechiści starali się przejąć kontrolę nad meczem. Niespodziewanie dla nich to gospodarze jako pierwsi zdobyli punkty. Rajd Przemysława Rajewskiego pozwolił Pogoni zyskać kilkanaście metrów, co pomogło w uzyskaniu przyłożenia przez Norberta Kargola. Po podwyższeniu Piotra Skałeckiego było 7:0 dla siedlczan. Radość gospodarzy z prowadzenia nie trwała długo, ponieważ pięć punktów dla gości zdobył Sebastian Kacprzak. Kolejne przyłożenie dla jedynej niepokonanej drużyny w Ekstralidze zanotował Kewin Bracik. Wynik pierwszej połowy ustalił Miłosz Popławski, egzekwując podwyższenie.

Końcówka pierwszej połowy należała jednak do siedlczan. Drużyna Kozaka zepchnęła gości do głębokiej defensywy i tylko brak dokładności w ataku nie pozwolił na doprowadzenie do wyrównania. Tuż po przerwie Pogoniści dopięli swego. Do remisu doprowadził Mateusz Lament po efektownej akcji. Przez kilkanaście kolejnych minut żadna ze stron nie zdołała zmienić rezultatu.

Przez godzinę Lechia została solidnie porozbijana przez gospodarzy. Aż trzech graczy z Gdańska musiało opuścić murawę na skutek urazów. Przyłożenie Radosława Dabkiewicza i skutecznie wykonany karny przez Miłosza Popławskiego pokrzyżowały szyki siedlczanom. W końcówce podopieczni Kozaka zerwali się do ataku. Akcję 5+2 zanotowali Jakub Bobruk i Skałecki, co pozwoliło złapać kontakt z utytułowanym rywalem (19:20). Chwilę później był już 22:20 dla Pogoni. Kontra Bobruka i Tomasza Gołębia zakończyła się karnym z dobrej pozycji, którego nie zmarnował Skałecki. A że była to 80 minuta wydawało się, że nie już nie odbierze gospodarzom zwycięstwa.

Niestety, w doliczonym czasie gry fatalny błąd przydarzył się bohaterowi poprzednich akcji, Bobrukowi, który sprezentował przyłożenie Lechii. Robert Kwiatkowski samotnie popędził na pole punktowe siedlczan i ustalił wynik spotkania na 25:22. Pogoniści mieli już w kieszeni zwycięstwo z gdańszczanami, jednak stracili je w niezrozumiały sposób. Na pocieszenie został punkt bonusowy za nikłą porażkę. Marne to pocieszenie…

W następnej kolejce siedlczanie wyjadą do Sopotu. Bardzo ważny mecz z Ogniwem zostanie rozegrany w sobotę 24 października o 15:00.

11.10.15, 14:00 – Siedlce (stadion ROSRRiT)
Ekstraliga: Awenta MKS Pogoń Siedlce – Lechia Gdańsk 22:25 (7:12)
Punkty: Piotr Skałecki 7 (K, 2 pd), Jakub Bobruk 5 (P), Norbert Kargol 5 (P), Mateusz Lament 5 (P) – Kewin Bracik 5 (P), Radosław Dabkiewicz 5 (P), Sebastian Kacprzak 5 (P), Robert Kwiatkowski 5 (P), Miłosz Popławski 5 (K, pd)
Pogoń: 1. Paweł Tokarski (53, 19. Maciej Panasiuk), 2. Adrian Chróściel, 3. Piotr Zemła, 4. Marek Mirosz, 5. Dawid Dybowski (73, 25. Rafał Biernacki), 6. Norbert Kargol, 7. Paweł Antoszczuk, 8. Grzegorz Muszyński (41, 24. Tomasz Gołąb), 9. Jakub Bobruk, 10. Piotr Skałecki, 11. Przemysław Rajewski, 12. Michał Węzka, 13. Piotr Psuj, 14. Bartosz Nasiłowski, 15. Mateusz Lament

 

źródło i foto: własne

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;