wtorek, 16 lipca 2024r.

Katarzyna Piekart: Składowymi sukcesu są trening, trener i talent

Katarzyna Piekart (IKS Siedlce) uzyskała kwalifikację olimpijską na igrzyska w Rio! Zapraszamy do przeczytania obszernego wywiadu z niezwykle sympatyczną lekkoatletką. 

Katarzyna Piekart urodziła się 5 marca 1986 roku w miejscowości Zaliwie-Piegawki niedaleko Siedlec. Było o niej głośno szczególnie w 2012 roku, kiedy to rywalizując na Paraolimpiadzie w Londynie zdobyła złoty medal, bijąc przy tym rekord świata. Ma w swojej kolekcji medale Mistrzostw świata, Polski, zwycięstwa w różnego rodzaju zawodach i mityngach. Czy na igrzyskach w Rio odniesie kolejny sukces? To się okaże. Na razie prosimy wygodnie rozsiąść się w fotelach, przyrządzić sobie kawę lub herbatę i zagłębić się w wywiad przeprowadzony z lekkoatletką.

MŁODOŚĆ

2015.mazovia.edu

Michał Michalski: Zacznijmy od samego początku. W jakim wieku zaczęłaś uprawiać sport i skąd w ogóle wzięło się Twoje zainteresowanie sportem?

Katarzyna Piekart: Mimo mojej niepełnosprawności, już w dzieciństwie wyróżniałam się na tle dzieci zdrowych. Już chodząc do szkoły podstawowej, uczestniczyłam w czwartkach lekkoatletycznych rozgrywanych na siedleckim stadionie. Udało mi się dzięki ogólnej klasyfikacji czwartków nawet awansować do dalszych etapów. Swego czasu grałam też w pingponga. W wieku 15 lat, nauczyciel wychowania fizycznego zaproponował mi, żeby spróbować swoich sił w sporcie niepełnosprawnych. Najpierw spotkało się to z moim zdziwieniem i zaskoczeniem. Byłam nastawiona sceptycznie do tego pomysłu. Bałam się. W końcu rodzice zawieźli mnie na treningi Startu Siedlce. Na początku ciężko mi było przywyknąć, ale z czasem przyzwyczaiłam się.

Opowiedz o swoich kolejnych latach przygody ze sportem.

Będąc jeszcze w siedleckim klubie, trenowałam tylko w sobotę, bo wówczas tylko tego dnia odbywały się treningi. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że potrzebuję więcej treningów. Wówczas pod opiekę wziął mnie trener klubu z Gorzowa. Start Gorzów do tej pory jest znany w Polsce i lekkoatleci tam trenujący odnoszą znaczące sukcesy. Kiedy rodzice usłyszeli, że będę przebywać 600 km z dala od domu, protestowali. Tak im „wierciłam dziurę w brzuchu”, że zgodzili się. Sądzili, że po pierwszych dwóch miesiącach, wrócę do domu. Tymczasem moja ambicja sprawiła, że wytrzymałam znacznie dłużej. To było w czasach liceum – w latach 2002-2005. Wtedy Ateny (Igrzyska Olimpijskie – przyp. red.) przeszły mi koło nosa. Na miesiąc przed wylotem trenerzy mieli do wyboru albo mnie, albo inną dziewczynę. Ostatecznie wybrali nie mnie…

IGRZYSKA OLIMPIJSKIE

i.iplsc.co

Wiele osób kojarzy Cię z występem w Londynie, ale z pewnością niewiele osób wie, że oprócz „otarcia się” o Ateny, rywalizowałaś na igrzyskach w Pekinie.

Tak to prawda. Rywalizowałam na olimpiadzie w Pekinie, ale nie byłam tam w pełnej dyspozycji ze względu na wcześniej odniesioną kontuzję. W marcu miałam skręconą kostkę, później pojawiła się kontuzja mięśnia dwugłowego. Była duża presja. Chciałam potwierdzić wyniki i systematyczność. Pod koniec maja udałam się na zawody do Manchesteru z niedoleczoną kontuzją, która jaszcze bardziej się pogłębiła. Wyniki w Pekinie były dalekie od tego czego oczekiwałam.

Cztery lata po Pekinie był niezapomniany Londyn. Pamiętna była Twoja obietnica dana córce. Przypomnę Waszą wymianę zdań: „Córka powiedziała: Mama, przywieź mi medal. Pomyślałam wtedy: Jak ja wytłumaczę dziecku, że nie mam medalu? Przecież ona pomyśli, że nie dość, że ją porzuciłam, to jeszcze zlekceważyłam. To dało mi siłę, przypływ energii. I rzuciłam”.

Tak też było. Wtedy faktycznie zadzwoniłam do córki. Gdy spadłam na miejsce nie dające mi medalu, wtedy przypomniałam sobie powyższe słowa Weroniki. Zmotywowałam się i wygrałam. W sprincie też startowałam ,ale zajęłam czwarte miejsce.

Od Igrzysk Olimpijskich w Londynie zainteresowanie Twoją osobą zdecydowanie wzrosło.

Co raz ktoś podchodził i gratulował mi medalu. To było bardzo przyjemne. Potem urodziłam drugie dziecko, byłam nieco w cieniu, więc zainteresowanie moją osobą nieco spadło. Mam nadzieję, że po Rio to się zmieni (śmiech).

TRENINGI, OSZCZEP I SPRINTY

www3.pictures.zimbio

Specjalizujesz się w oszczepie, ale też, jak już wspomniałaś rywalizujesz w sprintach. Na co bardziej stawiasz?

Im człowiek młodszy, tym łatwiej jest kształtować cechy szybkościowe. Wprawdzie po urodzeniu pierwszego dziecka, ciężko mi było dojść do formy w biegach, ale cały czas staram się uczestniczyć w biegach sprinterskich. Nie wszyscy wiedzą, że oprócz sprintów, zdarzało mi się biegać także na 400 i na 800 m. Trener się śmieje, że powinnam być wieloboistką. Szkoda, że nie ma wieloboju na olimpiadzie (śmiech). Skaczę 5.13 w dal, biegam nieco ponad 13 sekund13 na 100 m. Gdy startowałam przed rokiem w Doha i rywalizowałam w biegu na 100m, skoku w dal i w rzucie oszczepem, to wszyscy się dziwili, jak to można połączyć. Może mam predyspozycje do tego. Dobra dyspozycja w sprincie pomaga mi w rzucie oszczepem. Na rozbiegu jestem szybka, co skutkuje odległością wyrzutu.

Ile dajesz z siebie na treningach?

Jestem typem zawodnika, który na treningach nie robi życiówek. Moje najdalsze treningowe rzuty oszczepem są w okolicach 36 metrów. W zawodach jest inaczej. Zawsze na nie zostawiam rezerwę. W Londynie było podobnie, choć nie spodziewałam się, że tak daleko rzucę. Bardzo lubię sytuacje, gdy podczas zawodów w Polsce, dopinguje mnie rodzina. Wtedy jeszcze bardziej jestem zmotywowana.

Jak wygląda Twoje przygotowanie do Igrzysk w Rio? Jak dużo startów w tym roku masz już za sobą?

Mam za sobą trzy starty, z których jestem zadowolona. W mistrzostwach Europy nie startowałam, bowiem oboje z trenerem stwierdziliśmy, że olimpiad w Rio jest priorytetem i to pod nią trzeba podporządkować cały cykl przygotowań. Już wiem, że główny start będę miała 13 września.

Teraz następuje u mnie mniejsza intensywność treningów, by mieć większą świeżość. Zawsze trzeba dostosować treningi do organizmu. Jedni muszą cały czas maksymalnie obciążać organizm, a inni wręcz przeciwnie – schodzić z obciążeń im bliżej docelowej imprezy. Wiele zależności też od uprawianej dyscypliny.

m.natemat

Jakim trenerem jest Winicjusz Nowosielski?

Trenuję z nim ósmy rok. Zna się na tym co robi. Trener Nowosielski ma nosa do talentów. Wspomnę chociażby Tomka Jaszczuka czy Natalkę Chacińską.

NIEPEŁNOSPRAWNOŚĆ

Jak wygląda kwestia treningów jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne. Czy trzeba włożyć więcej wysiłku niż w przypadku osób zdrowych?

Nie chodzi o włożenie więcej wysiłku. Wyszłoby na to, że musimy więcej trenować. Po prostu trzeba dostosować trening do swoich możliwości. Wiadomo, że nigdy nasze wyniki nie będą na poziomie pełnosprawnych ze względu na to, że jest to niemożliwe fizycznie. Wyniki przy mojej niepełnosprawności jaką jest wada lewej ręki, jak również przy problemach niewidzących są najbardziej zbliżone do rezultatów osianych przez osoby zdrowe. Maciej Lepiato skacze wzwyż 2,18, Mateusz Michalski biega na 100 m 10.78.

Czy nie uważasz, że niektórzy traktują osoby niepełnosprawne jako te gorsze?

Jest takie przeświadczenie, że człowiek niepełnosprawny to taki ułomny, niezaradny. To się jednak zmienia. Zbliżamy się ku rozwiniętemu zachodowi. Zależy jak media nas przedstawią. Takie utyskiwanie i ubolewanie jak to nam jest ciężko, jak mało pieniędzy dostajemy w porównaniu z pełnosprawnymi sportowcami (co też nie jest do końca prawdziwe), nie jest dobre. Według mnie to zły kierunek. Trzeba bardziej podchodzić optymistycznie.

niepelnosprawni

Startując w wielu zawodach poza granicami naszego kraju miałaś okazję poznać reakcję na niepełnosprawność. Jak ta kwestia wygląda w Polsce, a jak to się ma za granicą?

Na olimpiadzie w Pekinie podobno trybuny stadionu były zapełniane sztucznie. Obiecywano korzyści tym którzy przyjdą. W Londynie była zgoła inna sytuacja. Bilety rozeszły się bez najmniejszych problemów. Czuć było, że był taki normalny doping, że było naturalnie.

WSPARCIE Z MIASTA, NADZIEJE, PLANY

Czy miałaś kiedykolwiek momenty zwątpienia?

Mnóstwo. Miałam dylemat po Londynie. Uważałem, że jak nic nie zdobędę, to pójdę do pracy i zakończę przygodę sportową. Udało mi się zdobyć medal i przetrwałam do Rio. Kto wie czy po Rio nie zakończę kariery.

Mimo wszystko udaje Ci się pogodzić rolę mamy dwójki dzieci (Weroniki i Krystiana) oraz sportsmenki.

Gdy ma się rodzinę, to nie da się w 100 procentach postawić na sport. Nie ukrywam jednak, że przez najbliższe miesiące w dużej mierze skupię się na sporcie i wszystko będzie podporządkowane występowi na olimpiadzie.

podlasie24

Masz duże wsparcie ze strony miasta?

Bardzo duże. Jestem wdzięczna prezydentowi i władzom miasta za wsparcie, które cały czas otrzymuje. Mam stypendium. Miasto Siedlce bardzo poważnie angażuje się w sprawy sportowe. To widać. Ponadto klub IKS, którego jestem współzałożycielką także dostał pieniążki na rozwój, za co z tego miejsca władzom miasta dziękuję.

Gdy trenowałaś w gorzowskim Starcie, marzyłaś o założeniu klubu w Siedlcach, w którym trenowałyby osoby niepełnosprawne.  Ta sztuka Ci się udała.

Klub IKS (Integracyjny Klub Sportowy) Siedlce istnieje od stycznia 2015 roku. Trenerem jest Winicjusz Nowosielski. Do klubu przychodzą osoby niepełnosprawne, ale w dużej mierze zdrowe. W sumie mamy 8-10 osób na stałe. Bardzo duże nadzieje wiążemy z 14-letnim Piotrkiem Husarkiem, który rzuca piłeczką palantową ponad 80 metrów i obecnie szkoli się na rzut oszczepem.

Co uznasz za swoje największe sukcesy, osiągnięcia?

Zdecydowanie Londyn. W sumie mogę powiedzieć, że cały okres od Londynu aż po Rio był pasmem sukcesów. Dla mnie odznaczenie przez prezydenta jak również same spotkania z nim są wyjątkowe. Jestem dumna, że mogę dzięki swojej postawie w nich uczestniczyć. Nie ma się co oszukiwać, że gratyfikacja finansowa z medalu olimpijskiego pozwoliła na spokojne dbanie o treningi przez kolejne lata. Mało jest sportowców takich jak Robert Korzeniowski i Otylia Jędrzejczak, którzy po zakończeniu kariery sportowej potrafili się odnaleźć. Często jest tak, że sportowiec kończy swoją karierę i pojawia się pytanie „Co dalej?”. Nie jest łatwo osobie niepełnosprawnej znaleźć pracę.

static1.iwoman

Jaka jest Katarzyna Piekart prywatnie? Co lubi, co Ją interesuje?

Staram się pogodzić rolę sportowca, mamy i osoby, która dopilnowuje spraw klubu. Jak mam chwilę wolnego czasu to… śpię (śmiech). Jak człowiek ma coś na głowie, to inaczej się funkcjonuje, więc odpoczynek przed wszystkim. Od kilku lat nie byliśmy na wyjeździe typowo wypoczynkowym. Nawet wyjazdy często są łączone ze zgrupowaniami, badaniami lub treningami. Oczywiście wychodzimy całą rodziną na spacery lub na basen.

Jak widzisz przyszłość sportu w Polsce?

Przede wszystkim trzeba odciągnąć dzieci od komputerów, tabletów. Wielokrotnie widać, że dzieci przy tych urządzeniach są jak w transie. Trzeba wytyczać dzieciom ścieżki, ukierunkowywać je. Pokazywać alternatywy. W sporcie, jak w życiu, od wielu kwestii ma znaczenie. Uważam, że składowymi sukcesu są: trening, trener i talent.

Rozmawiał: Michał Michalski

 

źródło: własne; foto: zachod.pl / 2015.mazovia.edu.pl / i.iplsc.com / www3.pictures.zimbio.pl / m.natemat.pl / niepełnosprawni.pl / podlasie24.pl / static1.iwoman.pl

DODAJ KOMENTARZ

Jedna odpowiedź

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;