piątek, 19 lipca 2024r.

Dariusz Banasik: Celujemy w 30 punktów

Przedsezonowy wywiad z trenerem Dariuszem Banasikiem.

Jak doszło do odpadnięcia Pogoni Siedlce z Pucharu Polski?
Dość nieoczekiwanie, wydawało się bowiem, że wynik 1:0 się utrzyma. Teoretycznie można powiedzieć, że nie jesteśmy zadowoleni, bo to taki minimalizm, że wygrywaliśmy 1:0, niby kontrolowaliśmy przebieg meczu, ale okazało się, że nie do końca. Nieszczęsna 90 minuta. Dostaliśmy bramkę taką z gatunku – jak to się mówi – stadiony świata w ostatniej minucie z 30 metrów. Po tym nie było łatwo się podnieść, stadion uwierzył, przeciwnicy uwierzyli i mecz zaczął się od nowa. Chcieliśmy ten wynik dograć do końca i to był błąd. Zamiast dobić przeciwnika, a były sytuacje na 2:0, tak jak ze Stilonem. Gdybyśmy strzelili to byłoby po meczu, ale niestety taka jest piłka – dostaliśmy bramkę, a w dogrywce nastąpił zbieg różnych niekorzystnych okoliczności. Byłem bardzo rozczarowany, ponieważ wydawało mi się z przebiegu meczu, że powinniśmy spokojnie pokonać KSZO, ale puchary rządzą się swoimi prawami i o tym się przekonaliśmy.

W każdej porażce można doszukiwać się pozytywów. W przypadku przegranej z KSZO jest ten plus, że w lidze będzie trzy dni więcej odpoczynku względem Sandecji, która gra dalej w pucharze.
Wiadomo, że chcieliśmy przejść do następnej rundy w pucharze, to był nasz cel. Nie udało się, ale ja ciągle podkreślam, że jesteśmy na etapie budowania zespołu. W tej chwili jest prawie dziesięciu nowych zawodników i nawet wracając do KSZO – to jest zespół, w którym nie było latem dużo zmian, ta sama drużyna przed chwilą walczyła o drugą ligę, a u nas cały czas poznaję zawodników. Jeszcze testujemy pewne elementy i zgrywamy się, dlatego też te wszystkie sprawy nie wyglądają tak dobrze. Wracając natomiast do meczu z Sandecją… Na razie nie myślę o tym przeciwniku, skupiam się na Tychach i Sosnowcu, bo do tego momentu mamy jeszcze dwa mecze. W pucharze może prędzej czy później byśmy odpadli, a potrafi on wiele zaburzyć. W tej chwili nie mamy tak mocnej kadry, aby grać na dwóch frontach, ale to nie jest usprawiedliwienie. Chcieliśmy ten trzeci mecz w pucharze jeszcze zagrać.

Optymalnym rozwiązaniem dla każdego trenera jest mieć zamkniętą kadrę na obóz. Pan w Białej Podlaskiej miał zalążek drużyny, trzeba było ratować się juniorami. To nie jest łatwe zadanie i każdy szkoleniowiec wolałby mieć 22 ludzi na obozie i wszystko spokojnie szykować pod kątem ligi.
Zgadza się, nie jest od razu prosto, bo kibice czy inne osoby patrzą na suchy wynik. Trzeba patrzeć jednak, jak zbudować zespół. Na razie widzimy, czego nam brakuje, jakie są pozytywy w naszej grze, a jakie negatywy. Mam taką tendencję, że zespoły które prowadziłem słabo zaczynały, a dobrze kończyły. Mam nadzieję, że i tutaj tak będzie. Trener nie jest czarodziejem, nie przyjdzie i nie pstryknie palcem, a wyniki same się zrobią. Trzeba trochę pracy włożyć, poznać się nawzajem, popracować, przekonać zawodników, działaczy, kibiców do pewnych swoich wizji i to będzie procentowało. Na razie mieliśmy bardzo mało czasu, kadra na obozie była szczątkowa i być może pierwsze mecze są tego pokłosiem, że wszystko nie wygląda tak jak powinno.

13669583_1099060816855645_401339653225443230_n

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ilu jeszcze zawodników powinien pan mieć w kadrze, aby być gotowym w 100 procentach do ligi? 19 meczów, tydzień w tydzień, kartki, kontuzje, zdarzenia losowe, ciężkie podróże. Kogo jeszcze brakuje, aby mógł pan powiedzieć z przekonaniem: Pogoń jest gotowa do gry w pierwszej lidze.
Trener chce dysponować jak największą kadrą, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. Nie mogę powiedzieć, że chcę mieć 30 zawodników, bo możliwe, że klubu nie będzie po prostu na to stać. Według mnie mamy już trzon drużyny, chcemy 2-3 zawodników dobrać, ale muszą to być doświadczeni piłkarzy, aby od razu mogli wejść na boisko bez testów i grać. Jak analizuję nasz zespół to widzę, że brakuje nam rutyny, dominuje młodość. Ostatni mecz pokazał, że – poza Mateuszem Żytką – nie mamy starszych, doświadczonych zawodników, którzy wzięliby ciężar na siebie, przytrzymali piłkę. Mamy młodość, chłopaków, którzy chcą się uczyć, ale w drużynie muszą być zachowane proporcje. Potrzebujemy podnieść średnią wieku w zespole. Ja jako trener stawiam na młodych, ale potrzebne jest także doświadczenie i myślę, że z powodu tych braków KSZO nas pokonał.

Jest w kadrze paru zawodników, z którym wcześniej pan współpracował. Pojawiają się komentarze, że pańscy „protegowani” będą mieć etat w składzie niezależnie od formy.
Właśnie jest odwrotnie. Zawodnicy, którzy ze mną pracowali muszą się bardziej bać, więcej od nich wymagam, ponieważ wiem na co ich stać. Nie będzie więc takiej sytuacji, że ktoś będzie grał za coś. Pracowałem z wieloma piłkarzami, miałem ponad 30-osobową kadrę w Legii i sobie radziłem. Nie ma opcji, żeby ktokolwiek był traktowany inaczej. Nie ma się o co martwić.

Formacja po formacji. W pucharze bronił Frąckowiak, ale numerem jeden w lidze będzie Misztal. Trudno sobie wyobrazić, aby bramkarz, który 14 razy zachował czyste konto w lidze w ubiegłym sezonie usiadł na ławce.
To też jest ciekawa rzecz, czternaście razy czyste konto i zespół się bronił do ostatniej kolejki przed spadkiem. Jakiś ewenement. Ja powiem tak: to jest taka pozycja, o czym przekonałem się na własnym przykładzie, że nie ma na niej co rotować. Bramkarz musi być pewny, wychodzić na boisko i nie bać się popełnić błędu. Misztal jest numerem jeden, a Frąckowiak numerem dwa. Nie ma jednak taryfy ulgowej. Kiedy zobaczę, że coś jest nie tak, słabsza dyspozycja, nie zawaham się przed zmianą. Cieszę się, że mamy dobrych bramkarzy, obydwu cenię, na tę chwilę zaczynamy jednak z Misztalem, jeśli się obroni, to nie będzie sensu, aby go zmieniać. A jak będzie do tego okazja to Frąckowiak będzie dostawał swoje szanse.

W podstawowym kwartecie obronnym – względem poprzedniego sezonu – zostało wymienione jedno ogniwo. Formacja defensywna wyglądała najlepiej ze wszystkich, bo czy w meczu z AEK przez godzinę, czy z ekstraklasowym Górnikiem widać było, że to może być monolit?
Defensywę zasilił Arek Jędrych, z którym pracowałem i w tych meczach bardzo dobrze grał. To ostoja defensywy, wydaje mi się, że z Mateuszem Żytką będą stanowili dobrą parę obrońców, natomiast ja też wyznaję zasadę, że cały zespół broni, nie skupiajmy się tylko na obrońcach, nie ma sytuacji, że napastnicy czy ofensywni pomocnicy są zwolnieni z zadań defensywnych. Za grę zespołu w tyłach wszyscy biorą odpowiedzialność. Nad tym pracujemy, to jeszcze nie funkcjonuje tak jak chcę. Szczególnie w ostatnim meczu pucharowym było dużo do poprawy, ale już zostawmy to spotkanie w spokoju. Myślę, że będziemy na tym bazować, aby jak najwięcej piłkarzy pracowało w defensywie, aby nie było sytuacji, że ktoś jest wyłączony.

13737662_1102497066512020_5560065652383502521_o

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Druga linia zawodziła w poprzednim sezonie. Na razie jeszcze ta formacja się klaruje i nie ma w niej na ten moment lidera. Grzegorz Tomasiewicz strzelił dwie bramki w pucharze, Damian Świerblewski miał przebłyski dawnej formy po feralnej kontuzji, ale to jeszcze nie jest jeszcze druga linia marzeń.
Nie jest, szczególnie, że jeśli chodzi o środek pola to widać, że są niedostatki i oczekujemy czegoś innego. Chciałbym mieć w drugiej linii zawodników o charakterze walczaków. Posiadamy takich, którzy umieją dobrze rozegrać piłkę, ale wiemy, że futbol, a zwłaszcza nasza pierwsza liga, nie skupia się jedynie na operowaniu futbolówką, ale też na pracy, kiedy posiada ją przeciwnik. Trzeba te proporcje wyważyć. Widzę w środku pola zawodnika mocnego fizycznie, który by nam poukładał grę w defensywie w środku pola. Wydaje mi się, że do środkowej linii jest najwięcej zastrzeżeń. Boki mamy poukładane, jestem z nich zadowolony. Jeszcze nie wszyscy zawodnicy grali, Alban Sulejmani czeka na swoją szansę, Świerblu i Bajdur pokazali się już z dobrej strony, jeszcze ktoś do nas dołączy i o te boki bym się nie bał. Musimy skupić się na tym, aby w środku pola częściej odbierać piłkę i nie tylko myśleć o kreowaniu, ale i grze w obronie.

W tym momencie o dziewiątkę walczy trzech zawodników na równym poziomie. Żaden z nich w okresie przygotowawczym nie wysforował się przed resztę. Trudno oczekiwać od nich dziesięciu bramek i mieć pewność w ataku. W Pogoni nie ma snajpera z prawdziwego zdarzenia, być może wykreuje się on w trakcie rundy jesiennej, ale na razie – po sparingach – wygląda to mocno przeciętnie.
Nawet powiem, że słabo. Wiem, że w którymś momencie będę musiał postawić na jakiegoś napastnika. Na pewno to nie będzie łatwa decyzja, bo mamy w tej chwili: Daniela Gołębiewskiego, który poza ostatnim meczem z IV-ligowcem nie strzelał bramek, mamy Czarka Demianiuka, on strzelił w meczu z Łomżą, dosyć dobrze wyglądał, ale w Ostrowcu Świętokrzyskim za mało dochodził do sytuacji, mamy także młodego Kurbiela, który z meczu na mecz coraz lepiej się prezentuje. W ostatnim meczu pojawił się także Maciej Wojczuk, ustrzelił hat tricka w sparingu z Podlasiem i fajnie wyglądał. Można jednak powiedzieć, że żaden z nich nie wybija się ponad poziom innych. Decyzja będzie trudna do podjęcia, ale wierzę, że atak wykrystalizuje się. Ja bym sobie życzył takiego napastnika, który w rundzie strzeli osiem, dziewięć bramek, to już jest dobry wynik. Kiedyś dałem szansę Maćkowi Górskiemu, który nic nie strzelał, nikt go nie chciał. W Zniczu dałem mu kredyt zaufania i okazało się, że prawie zdobył króla strzelców drugiej ligi, później pierwszej, a w tej chwili jest w ekstraklasie i też już strzelił bramkę. Także z napastnikami miałem trochę szczęścia. Znam z autopsji takich zawodników jak Kuba Arak, Mikita czy Efir. Charakter naszego treningu jest taki, że dosyć dużo robimy uderzeń do bramki, ale na razie pracujemy nad tym, aby jak najlepiej się do każdego meczu przygotować. Mam nadzieję, że któryś z chłopaków podoła a jeśli nie, to będę musiał się zastanowić, jak ten problem rozwiązać.

Pierwszym rywalem Pogoni będzie GKS Tychy. Zna pan ten zespół, w zeszłym sezonie Znicz rywalizował z Trójkolorowymi w II lidze. Czego można oczekiwać po GKS Tychy?
Rozmawiałem ostatnio z trenerem Kieresiem, z którym znamy się dobrze od wielu lat, rywalizowaliśmy z Tychami, jak prowadziłem Znicza. Wszyscy nas wówczas skazywali na porażkę, a my sobie poradziliśmy i lepiej się od nich prezentowaliśmy. Nie uważam, że stoimy na straconej pozycji. Plusem GKS jest niewielka liczba zmian w przerwie letniej. Ci, co awansowali zostali, a do tego dobrano dwóch nowych klasowych zawodników. Wyniki sparingów i pucharów pokazują, że jest to zespół do ogrania, bo w jednym meczu po dogrywce przeszli, w innym odpadli z II ligą. Na pewno nie pojedziemy do Tych w roli faworyta, ale powalczymy o całą pulę.

DSC_0188

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mówił pan w momencie obejmowania zespołu, że chciałby powalczyć o górną połówkę tabeli. Patrząc dzisiaj realnie na stan rywali, na kadrę Pogoni to wydaje się, że raczej będzie to walka o utrzymanie, a nie o miejsca 5-10. Jest dużo mocnych drużyn i kibice słusznie mają więcej pesymistycznych niż optymistycznych myśli.
Kibicie mają to tego prawo, ale piłka nożna jest tak nieprzewidywalnym sportem, że nie zawsze pieniądze i nazwiska wygrywają. Czasami można stworzyć zespół i atmosferę bez gwiazd i dużych pieniędzy, zrobić dobrą robotę. Ja zachowałbym umiar. Jest jeszcze okres przygotowawczy, zespoły różnie trenowały, jedne wcześniej, inne później. Za wcześnie, aby wróżyć: kto jak będzie grał. Patrząc kadrowo nie stoimy na aż tak wysokim poziomie jak inne zespoły, natomiast ja bym nas nie przekreślał. Jakość naszych zawodników, których ściągamy i których chcemy ściągnąć nie odpowiada walce o utrzymanie, ale o coś więcej. Tuż przed startem sezonu miałem rozmowę z zespołem o celach, jakie chcemy osiągnąć, celem jest zdobycie w rundzie jesiennej minimum 30 punktów. Trzeba wygrać około dziewięć meczów, trzy zremisować i mieć wkalkulowane maksymalnie cztery porażki. Myślę, że to realne podejście, a 30 punktów może dać miejsce między piątym a dziesiątym. Chciałbym, żebyśmy z grali takim podejściem grali i do tego dążyli.

Terminarz nie jest sprzymierzeńcem Pogoni. Cztery kolejki, trzy wyjazdy na Śląsk i to do ekip, które może poza GKS Tychy, będą rozdawać karty I lidze.
Terminarz jest bardzo ciężki, ponieważ na razie wszystko gramy na wyjeździe, a wiem, że zespół z Siedlec miał trudne mecze wyjazdowe.

Nadal żywa jest passa dziewięciu porażek z rzędu w lidze.
Zgadza się i musimy pomyśleć, jak to zmienić. Chcę poprawić grę drużyny w meczach wyjazdowych. Mamy bardzo trudny początek, ale ostatnie pięć kolejek gramy u siebie. Celem jest, aby dobrze zacząć, a potem powinno być lepiej. Bądźmy dobrej myśli pomimo trudnego początku.

Kto według pana będzie faworytem do awansu do ekstraklasy?
Można się „przejechać” w tym temacie. Myślę, że zespoły, które spadły z ekstraklasy będą się liczyły, oraz kluby mocne finansowo: GKS Katowice, Bytovia, Zagłębie Sosnowiec. Osiem zespołów walczy o to, by wejść do ekstraklasy, liga będzie więc wyrównana i bardzo trudna. O każdy punkt będzie ciężko i z każdego trzeba się cieszyć. Jeśli chodzi o faworytów to stawiam na dwie drużyny z ekstraklasy: Górnik Zabrze i Podbeskidzie Bielsko-Biała. Piłka jest jednak nieprzewidywalna i po pierwszych kilku kolejkach będziemy mądrzejsi.

 

źródło i foto: własne

DODAJ KOMENTARZ

Jedna odpowiedź

  1. z wywiadu wnioskuje ze trener odpuszcza początek bo koncówki to jego specjalność …

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;