poniedziałek, 27 maja 2024r.

Jak Pogoń wchodziła do I ligi #5: Oczy jak pięciozłotówki

Efektowna wygrana z Legionovią Legionowo pomogła Pogoni wrócić na właściwe tory.

Bohaterem wygranych derbów był Adam Czerkas. Napastnik ustrzelił dublet i miał dwie asysty, a Pogoń zwyciężyła 4:2 z drużyną dowodzoną przez Marka Papszuna. Kulisy spotkania były przeciekawe…

– Przed meczem z Legionovią dostrzegłem, że atmosfera między mną a Purzyckim nie jest najlepsza. Czułem, że coś jest nie tak. Przed pierwszym gwizdkiem trener wezwał mnie do siebie i poinformował, że będę grał w środku pomocy razem z Przemkiem Rodakiem. Po tym jak to usłyszałem moje oczy zamieniły się w pięciozłotówki. Purzycki przekonywał mnie, że to moja pozycja, choć nigdy nie wróciłem się na własną połowę boiska. Miałem godzinę na przygotowanie się do gry na pozycji numer osiem. Słuchałem argumentów Purzyckiego, ale szybko przekonałem się, że nie jest kompetentną osobą. Czułem, że coś jest nie tak. Jako piłkarz nie mogłem powiedzieć, że nie gram. W pomocy na 10 grał Krystian Wójcik, a na 9 Łukasz Zaniewski. Przez pięć minut biegałem w środku pola, ale w ogóle nie miałem piłki i nie wiedziałem jak się poruszać. Po tym czasie powiedziałem do Rodaka, żeby zawołał do siebie Wójcika, bo już mnie tu nie zobaczy. Sam sobie zmieniłem pozycję, Zaniewski się wracał, a ja grałem na szpicy. Najśmieszniejsze było to, że wygraliśmy 4:2. Dałem dwie asysty i strzeliłem dwie bramki. Po tym jak samowolnie zmieniłem sobie pozycję nie otrzymałem żadnej reprymendy z ławki rezerwowych. Wiedziałem, że wystawienie mnie w środku pola miał udowodnić, że się nie nadaje i argument do tego, żebym więcej u Purzyckiego nie zagrał. Na pomeczowej konferencji prasowej Purzycki przypisał sobie sukces. Słuchając tego ręce same opadały – wspominał Czerkas.

Kolejną okazją na punkty był wyjazdowy mecz z beniaminkiem – Olimpią Zambrów. Klub z Podlasia nie mógł rozgrywać II-ligowych spotkań na własnym modernizowanym obiekcie, więc musiał korzystać z gościnności stadionu MOSiR w Łomży. Pomimo problemów lokalowych mecz przez długi czas nie układał się po myśli siedlczan. Pod koniec pierwszej połowy dwie żółte kartki w krótkim odstępie czasu obejrzał Damian Guzek i został wyrzucony z boiska. Znowu.

W drugiej połowie Olimpia starała się wykorzystać osłabienie Pogoni, ale w grze siedlczan nie widać było braku jednego gracza. W 82 minucie Cezary Demianiuk wypracował pozycję strzelecką Zaniewskiemu, a ten z bliska zdobył zwycięską bramkę. Wygrana w takich okolicznościach podniosła morale przed zbliżającym się meczem na szczycie ze Stalówką.

Na trybunach zasiadło niemal 1900 widzów, którzy mieli okazję obejrzeć ciekawe widowisko ze sporą dozą walki, ale i właściwą liczbą gorących spięć podbramkowych. Pogoń musiała radzić sobie bez Czerkasa (kontuzja) i Zaniewskiego (pauza za kartki), ale do składu powrócił Krystian Wójcik. W 26 minucie Pogoń wyszła na prowadzenie. Krystian Wójcik dośrodkował z rzutu rożnego, piłka trafiła do Marcin Stromeckiego, a ten bez namysłu uderzył z linii szesnastki. Doświadczony Tomasz Wietecha zdołał jedynie odbić strzał przed siebie, co zostało skwapliwie wykorzystane przez Adriana Dziubińskiego. Kilka chwil później podopieczni Purzyckiego prowadzili już 2:0. Bartosz Tarachulski rozprowadził akcję do prawej strony, skąd dobrze zacentrował Samuelson Odunka, a Krystian Wójcik sprytnym strzałem głową zaskoczył defensywę Stali. W 32 minucie mógł nastąpić nokaut, ale Tarachulskiemu zabrakło szczęścia w dogodnej sytuacji. Biało-niebiescy wygrali 2:0 i umocnili się na pozycji lidera tabeli.

Spotkanie ze Stalówką było wyjątkowe dla Purzyckiego, który w przeszłości występował w stalowowolskim klubie.

– Mając w Stali kilku kolegów, z którymi jeszcze grałem, wiedziałem jaki to jest zespół. Na ich charakter, walkę i nie odstawianie nogi musieliśmy odpowiedzieć tym samym. Myślę, że przede wszystkim w pierwszej połowie nam to się udało. Wygraliśmy 2:0, mamy 3 punkty i to jest najważniejsze. Dziękuję naszym kibicom za stworzenie fajnej atmosfery i cieszy mnie, że z meczu na mecz przychodzi ich na stadion coraz więcej. Wszyscy uczymy się bycia liderem i mam nadzieję, że tak pozostanie do końca – powiedział po meczu Purzycki.

CZĘŚĆ I

CZĘŚĆ II

CZĘŚĆ III

CZĘŚĆ IV

 

źródło: własne; foto: Maciej Sztajnert

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;