wtorek, 16 lipca 2024r.

Andrzej Kozak: Uśmiech dla sędziego

Rozmowa z Andrzejem Kozakiem, trenerem piątego zespołu minionego sezonu w Ekstralidze – Awenty MKS Pogoń Siedlce.

Jak pan oceni miniony sezon?
Ocena jest niejednoznaczna. Mecze rozgrywane wiosną były diametralnie różne. Gdybym oceniał wszystkie mecze – bez tego z 30 maja w Poznaniu – to musiałbym powiedzieć, że było dość pozytywnie. Wygrywaliśmy wszystko, nie pozastawialiśmy złudzeń przeciwnikom. Mieliśmy kłopoty kadrowe i też spokojnie zwyciężaliśmy, choć może nie w oszałamiających rozmiarach. Największym problemem była mobilizacja. W pierwszych meczach po przerwie widać było, że chłopaków roznosi energia. Orkan przyjechał do Siedlec po zwycięstwo, ale przegrał bezdyskusyjnie. Szybko zapewniliśmy sobie piąte miejsce, potem doszły dwutygodniowe przerwy w rozgrywkach. Po meczu w Poznaniu narzekaliśmy na sędziego, ale trzeba powiedzieć, że przegraliśmy w głowach. Ogółem wygraliśmy większość meczów, zdecydowanie odstawaliśmy od pozostałych drużyn.

Można powiedzieć, że reforma rozgrywek odbiła się czkawką nawet w rundzie rewanżowej?
Dla nas na pewno tak. My próbowaliśmy ze sztabem i kierownictwem klubu sprawić, aby wiosna przyniosła jak najwięcej korzyści zawodnikom. Pierwszy mecz był pod koniec marca, a ostatni pod koniec czerwca. W tym czasie zagraliśmy osiem meczów, a częste przerwy wybijały nas z rytmu. Mieliśmy problem z tym, żeby zawodnicy mentalnie przygotowali się do kolejnych spotkań. Zobaczymy w następnym sezonie czy miniona runda czegoś nas nauczyła.

Po kilku meczach narzekał pan na pracę arbitrów. Jest pan rozczarowany ich postawą?
Nie do końca. Podkreślam, że w Poznaniu sędzia się dołożył, ale przede wszystkim postawa zawodników w defensywie doprowadziła do naszej porażki. Jeśli chodzi o przedostatni mecz z Orkanem to nie może tak być, że obraz obu meczów jest podobny, a wynik zupełnie odmienny. Rozczarowanie to za duże słowo. Wszyscy uważają, że sędzia z tych spotkań zaprezentował się bardzo słabo. Jeśli chodzi o pozostałe mecze to nie mam większych uwag. Nie można koncentrować się tylko na sędziowaniu, ponieważ jeżeli zawodnicy nakręcą się negatywnie to odbija się na ich grze. Z sędzią nie da się wygrać. Można tylko wygrać zawody, a po nich uśmiechać się do niego.

Jest pan asystentem trenera w kadrze siódemek. Czy budowa mocnego składu w tej odmianie rugby jest możliwym kierunkiem dla Pogoni?
W tym sezonie nie uczestniczyliśmy w rozgrywkach siódemek z powodów kadrowych. System, który obowiązywał powodował, że mecze kolidowały z terminami Ekstraligi. Nie mieliśmy tak szerokiej kadry, żeby skutecznie rywalizować w grupie eliminacyjnej. W tej chwili po całym sezonie jesteśmy mądrzejsi, jednak przed sezonem zakładaliśmy, że będzie wyższy poziom i nie podołamy wymogom grania w siódemkach. Mógłby pojawić się ten sam problem co w reprezentacji. Ci sami zawodnicy grają w siódemki i piętnastki, tak więc w którymś momencie mogłoby pojawić się przemęczenie.

Za chwilę minie pierwszy rok pracy w Siedlcach. Jak z pańskiej perspektywy wyglądał ten czas?
Generalnie oceniam pozytywnie ten czas. Miałem okazję rok pracować z dobrą drużyną na bardzo porządnych obiektach. Minusem jest gra w dolnej połówce o piąte miejsce. Mam nadzieję, że moja praca jest widoczna. Wydaje mi się, że zawodnicy zrobili postęp przez ostatni rok, szczególnie w organizacji gry.

Jakie ma pan plany dla swojego zespołu na najbliższe tygodnie?
Zaczniemy wspólne treningi na przełomie lipca i sierpnia. Wcześniej zawodnicy będą pracowali według indywidualnych zaleceń. Szczegółowe plany przygotowań i potencjalne wzmocnienia jeszcze dogrywamy.

 

źródło: Życie Siedleckie; foto: Maciej Sztajnert

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;