sobota, 13 lipca 2024r.

Coś z niczego

Pogoń Siedlce przed sezonem, a nawet w jego trakcie, była przez wielu skazywana na pożarcie. Tworzona naprędce drużyna Marcina Sasala w większości meczów potwierdziła, że należy jej się miejsce na zapleczu ekstraklasy.

Gdyby wyjąć sromotnie przegrany dwumecz z Dolcanem to minioną rundę należałoby uznać za bardzo udaną. Porażki z rywalem spod Warszawy nastąpiły w dwóch kluczowych momentach. W inauguracyjnej kolejce siedlczanie na zastępczym obiekcie w Pruszkowie podejmowali Dolcan, czyli klub, który kilka miesięcy wcześniej w niejasnych okolicznościach pożegnał się z Sasalem. Piłkarze z Ząbek zagrali na swoim poziomie, co wystarczyło do pewnego i zasłużonego zwycięstwa czterema bramkami. – Czeka nas bardzo dużo pracy. Czas będzie pracował na naszą korzyść, ponieważ zbudowaliśmy tę drużynę w ciągu dwóch i pół tygodnia – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Sasal.

Po trzech meczach na koncie Pogoni był skromny jeden punkt. Wydawało się wówczas, że jakość zebranych piłkarzy nie jest wystarczająca do skutecznej rywalizacji na boiskach I ligi. Przełom nastąpił w Płocku. To właśnie wtedy siedlczanie odbili się od dna, dosłownie i w przenośni. Między 4 a 14 kolejką dorobek Pogoni został wzbogacony o 19 punktów. W tym okresie w całej lidze lepiej punktowały tylko Zagłębie i Zawisza.

2

23 punkty w rundzie jesiennej to cel minimum dla Pogoni na jesień. Po zaskakująco szybkim zbliżeniu się na odległość jednego zwycięstwa do tego limitu zaczęły się problemy. Fatalny mecz w Bytowie był zwiastunem problemów w kolejnych tygodniach. Sędziowie w trudnym okresie nie sprzyjali Pogoni, jednak nie da się zrzucić na nich winy za porażki. Kulminacją obniżki formy biało-niebieskich był wyjazd do Ząbek. Siedlczanie jechali na I-ligowe derby żądni rewanżu za inauguracyjną porażkę. Do przerwy było dobrze, a po niej najpierw strasznie, a później już tylko śmiesznie. Środek pola nie istniał, defensorzy przedwcześnie wcielili się w rolę Świętego Mikołaja, a nawet solidny do bólu przez całą jesień Rafał Misztal nie był sobą. Katastrofalna porażka zmieniła optykę postrzegania drużyny, a także zmusiła do rewaloryzacji zaangażowania niektórych piłkarzy w grę w biało-niebieskich barwach. Terapia szokowa zastosowana przez trenera Sasala i zarząd okazała się skuteczna i pomogła zdobyć pełną pulę w zamykającym rok meczu z Chrobrym. Ostateczny dorobek Pogoni to 23 punkty i 13 miejsce w tabeli. Przewaga nad miejscem spadkowym wynosi zaledwie dwa oczka, utrzymanie jej, a nawet powiększenie, będzie celem MKP wiosną przyszłego roku.

Dużym plusem jest osoba Marcina Sasala, który jest takim trenerem, jakiego Pogoń potrzebowała. Bezkompromisowość, posiadanie własnego zdania i dobre rozeznanie w I-ligowym światku – to niezaprzeczalne atuty byłego szkoleniowca Korony Kielce i Pogoni Szczecin. Wiele punktów siedlczanie zawdzięczają Rafałowi Misztalowi, który nie tylko zastąpił Andrzeja Witana, ale nawet go przerósł. Obrona miała swoje lepsze i gorsze momenty. Mateusz Żytko potrafił skasować znakomitą akcję rywali, by za chwilę popełnić błąd przy wyprowadzaniu piłki. Rafał Zembrowski zawiódł w Ząbkach, ale ogólnie jego transfery należy uznać za udany. Daniel Chyła nie zachwycił niczym specjalnym. Konrad Wrzesiński wciąż musi pracować nad grą w tyłach, ale ma godne pochwały inklinacje do gry ofensywnej. Materiałem na niezłego ligowca jest Ernest Dzięcioł, który mimo młodego wieku nie przepadł. Czerwoną kartkę w Chojnicach można zrzucić na karb nieopierzenia. W środku pola swoistym odkryciem był Daniel Dybiec, który swoją postawą na pozycji defensywnego pomocnika zasłużył na miejsce w gronie najlepszych na tej pozycji w I lidze. Krzysztof Bodziony, Kamil Dmowski i Marcin Paczkowski dołożyli cegiełkę do dorobku punktowego Pogoni, jednak żaden z nich nie osiągnął statusu kluczowego, niezastąpionego piłkarza w układance Sasala. Najlepszym skrzydłowym Pogoni w rundzie jesiennej był Mariusz Rybicki, który zdobył 4 gole i zanotował 3 asysty. Dawid Dzięgielewski grał mniej, ale liczby go bronią. Niezauważalny, nie tylko w statystykach, był Piotr Ceglarz. W ataku znakomitą robotę wykonywał Adam Duda. Przy nieco lepszej skuteczności wychowanek Lechii Gdańsk przewodziłby klasyfikacji strzelców na zapleczu ekstraklasy, ale i tak nie ma co narzekać.

15

Standardem w Pogoni powinno stać się podpisywanie po rundzie jesiennej kontraktów z tercetem najbardziej wyróżniających się zawodników, aby nie doszło do rewolucji, jaka miała miejsce po wygranych barażach z Rakowem. Na nowe umowy w pierwszym rzędzie zasłużyli Duda, Misztal i Rybicki. No i oczywiście trener Sasal, który w dłuższej perspektywie może stworzyć w Siedlcach klub na miarę dzisiejszego Dolcanu.

 

źródło: własne; foto: Michał Głódź

DODAJ KOMENTARZ

9 odpowiedzi

  1. Całkiem dobre podsumowanie, jeszcze jakby tak coś o pracy klubu i zarządu o sukcesach poza sportowych to by było ok.

  2. „Przewaga nad miejscem spadkowym wynosi zaledwie dwa oczka, utrzymanie jej, a nawet powiększenie, będzie celem MKP wiosną przyszłego roku” – do tego jeszcze daleka droga a na tą chwilę klub niech wypłaci zaległe premie piłkarzom za utrzymanie w I lidze bo sprawa może trafić do sądu a z tym wiążą się sankcje od kary finansowej po ujemne punkty…

  3. MKP Pogoń Siedlce serdecznie zaprasza wszystkich sympatyków biało-niebieskich na spotkanie z przedstawicielami Klubu.
    .
    Spotkanie odbędzie się 15 grudnia 2015 (wtorek) o godzinie 18.30 w sali konferencyjnej Parku Wodnego Siedlce.

  4. Liczyłem na to, że zakontraktujemy Baloguna Kayode. Dobrze sie spisal w sparingu ze Zniczem, ale niestety testy dla niego się skonczyly..

  5. To że zakończył testy. Jak piszą zorientowani w tym temacie znaczy że nie są nim zaintersowani .

ZOBACZ TAKŻE

KONTRAHENCI

PATRONAT MEDIALNY

PATRONAT MEDIALNY

;